Biznes Ludzie Pieniądze

Netia: Chcemy podziału TP, możliwie najdalej idącego

Przemysław Poznański
06.08.2009 , aktualizacja: 06.08.2009 20:54
A A A Drukuj
Prysł dobry nastrój po ubiegłotygodniowych zapewnieniach operatorów alternatywnych, że są bliscy porozumienia z byłym monopolistą. W czwartek prezes Netii oświadczył, że nie uda się dogadać.
- Kompromisu nie będzie - mówi twardo prezes Netii Mirosław Godlewski. - Niektóre osoby zatrudnione w Telekomunikacji Polskiej są genetycznie niezdolne do kompromisu z konkurentami. Nie mówię o osobach na samej górze, ale o niższych szczeblach, gdzie podstawą działania jest bojkotowanie prób dogadania się z nami - dodaje.

Jeszcze w piątek wieczorem wydawało się, że podziału TP na pewno nie będzie. Tego dnia odbyło się spotkanie "ostatniej szansy", w czasie którego udało się uzgodnić większość spornych kwestii.

Co się zatem stało? - Diabeł tkwi w szczegółach. Na spotkaniu zgadzaliśmy się do spraw, które trzeba zmienić, ale gdy zaczęliśmy rozmawiać o sposobach wprowadzenia zmian, trafiliśmy na ścianę - podkreśla prezes Godlewski.

Spornych spraw jest tymczasem sporo. Zdaniem UKE oraz KIGEiT - izby reprezentującej konkurentów TP, największy gracz dyskryminuje konkurentów. Były monopolista powinien udostępniać innym operatorom swoje łącza i takie informacje o klientach, jakie ma jego własna część detaliczna. Ale nie zawsze się tak dzieje. Efekt? Cierpi konkurencyjność rynku, a tym samym klienci telekomów. Stąd pomysł tzw. separacji funkcjonalnej, czyli wydzielenia w strukturach TP części hurtowej, odpowiedzialnej za obsługę innych graczy. Tak wydzielonej części zależałoby na dobrym obsługiwaniu wszystkich graczy.

TP wolałaby jednak wdrożyć tzw. Kartę równoważności, dokument pozwalający - w ocenie operatora - osiągnąć podobne rezultaty jak seperacja, ale szybciej i taniej. I o tym rozmawiały obie strony pod czujnym okiem UKE.

- Dziś nie widzimy możliwości porozumienia się. Będziemy postulować, by dokonano podziału TP, możliwie najgłębszego, do tzw. separacji strukturalnej [wydzielenia niezależnej spółki ze struktur TP] włącznie - zapewnia szef największego alternatywnego operatora telekomunikacyjnego. Jednocześnie podkreśla, że nie jest to oficjalne stanowisko całej KIGEiT. Netia jest w tej izbie tylko jednym z członków, gra jednak pierwsze skrzypce, gdyż ma aż 85 proc. rynku usług opartych na łączach dzierżawionych od TP.

Izba nie chciała jednak wczoraj komentować słów Godlewskiego.

Sprawę skomentowała za to prezes Streżyńska. Jej zdaniem Netia wyraża tylko swoje zdanie, a UKE wciąż ma nadzieję na kompromis. - To UKE, a nie Netia podejmuje decyzje o podziale lub wdrożeniu Karty. A ja widzę olbrzymią determinację ze strony Telekomunikacji Polskiej i niebywałą chęć dogadania się. Kolejne spotkanie wszystkich zainteresowanych wyznaczyłam na 11 sierpnia. To ostateczny termin na dogadanie się i mam nadzieję, że także Netia się na tym spotkaniu zjawi - mówi "Gazecie" prezes UKE.

Niezależnie od planowanego spotkania Urząd rozpoczął jednak konsultacje z rynkiem w sprawie zasadności podziału. Opinie znane będą 17 września. Jesienią UKE podejmie ostateczną decyzję, czy dzieli TP, czy nie.

Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP, podkreśla, że TP jest nadal gotowa do rozmów z Netią, KIGEiT i UKE po to, by osiągnąć kompromis, który będzie służył rozwojowi rynku telekomunikacyjnego w Polsce.

- Traktujemy dzisiejsze stanowisko Netii jako element taktyki negocjacyjnej. Pozostało już niewiele kwestii do ustalenia. Szkoda zaprzepaścić dorobek dotychczasowych rozmów, które ze względu na mnogość tematów i początkowe różnice stanowisk mają prawo przechodzić trudniejsze momenty. Osiągnięcie porozumienia to ogromna szansa dla rynku telekomunikacyjnego. Możemy podjąć przerwane negocjacje w każdej chwili - przekonuje Jabczyński.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów