- Do połowy przyszłego roku chcemy podpisać umowę na budowę pod klucz gazoportu - powiedział wczoraj na konferencji prasowej Zbigniew Rapciak, prezes spółki Polskie LNG, która odpowiada za tę inwestycję. W ostatni wtorek uprawomocniło się pozwolenie wojewody zachodniopomorskiego na tę budowę i już w czwartek ogłoszono
przetarg na wybór wykonawcy. Do końca września Polskie LNG będzie przyjmować wnioski zainteresowanych zleceniem, a potem będzie prowadzić negocjacje z czterema wybranymi oferentami.
Jest się o co bić, bo wartość zlecenia szacuje się na 600-700 mln euro. Skąd wziąć taką górę pieniędzy? Państwowa firma Gaz-System, do której należy Polskie LNG, zamierza z własnej kieszeni opłacić 20 do 40 proc. kosztów inwestycji w gazoport - zapowiedział prezes Gaz-Systemu Jan Chadam. Spółkę stać na to, bo ma 600 mln zł rocznie z przepływu gotówki, a ponad 1 mld zł rezerw i żadnych długów.
Do 50 proc. kosztów inwestycji zostanie opłacone z kredytów od Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. - Spodziewamy się, że do marca przyszłego roku rada dyrektorów EBI zatwierdzi kredyt - powiedział "Gazecie" Chadam. Pozostałe koszty inwestycji zostaną opłacone z kredytów od czterech działających w Polsce banków. Według naszych informacji rozmowy w tej sprawie prowadzone są m.in. z bankami PKO BP, Pekao SA, BGK oraz ING i
BRE Bankiem. - Jeszcze w sierpniu zamierzamy podpisać z bankami porozumienie o charakterze listu intencyjnego - zapowiedział prezes Gaz-Systemu.
Zabezpieczeniem kredytów bankowych będzie 20-letnia umowa z firmami, które zobowiążą do korzystania z usług gazoportu. Procedury związane ze zbieraniem ofert od firm gazowniczych zainteresowanych korzystaniem z gazoportu Polskie LNG rozpoczęło w czerwcu br. Na razie wiadomo, że zgłosi się Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Pod koniec czerwca PGNiG zawarło z firmą Qatargas kontrakt na dostawy właśnie przez 20 lat 1,5 mld m sześc. skroplonego gazu z Kataru do gazoportu w Świnoujściu. Ten kontrakt wystarczy na zabezpieczenie kredytów na gazoport, nawet jeśli inne firmy nie podpiszą umów o korzystaniu z terminalu - powiedział Jan Chadam.
Do tej pory zapowiadano, że gazoport będzie początkowo mógł odbierać 2,5 mld m sześc. gazu, a po rozbudowach - 5 mld m sześc., a potem 7,5 mld m sześc. Obecnie Polskie LNG postanowiło, że od początku terminal będzie mógł odbierać do 5 mld m sześc. gazu (jedną trzecią krajowego zapotrzebowania). To również jest związane z kontraktem z Katarem, który będzie wysyłać gaz do Polski nowej klasy statkami-gazowcami Q-Flex. Transportują one 216 tys. m sześc. gazu, dwa razy więcej niż klasyczne gazowce, a to obniża koszty dostaw. Ale do rozładowania statku Q-Flex w gazoporcie trzeba od razu zbudować dwa zbiorniki gazu, zwiększając jego przepustowość do 5 mld m sześc. rocznie.