- Zamierzamy pobierać opłaty za wszystkie nasze witryny z informacjami. Jeśli to się uda, inni pójdą w nasze ślady - powiedział Rupert Murdoch, szef News Corp. podczas telekonferencji poświęconej wynikom finansowym za II kwartał br. Jego firma odnotowała spadek przychodów o 10,7 proc., do 7,67 mld dol., oraz stratę netto w wysokości 203 mln dol.
Za oceanem do imperium Murdocha należy nie tylko renomowany
dziennik ekonomiczny "The Wall Street Journal", który już dziś pobiera opłaty od swoich czytelników, ale również tabloid "New York Post" oraz takie stacje, jak Fox Television, Fox News czy Fox Business Channel. W Wielkiej Brytanii gigant prowadzi kanał informacyjny Sky News i wydaje prestiżowy dziennik "The Times" oraz kilka tabloidów, w tym "The Sun" oraz "News of the World". Z kolei w Australii należą do niego takie tytuły, jak "The Australian", "Herald Sun" czy "Courier-Mail".
Witryny należące do imperium News Corp. odwiedzają miliony użytkowników na całym świecie. - Rozdając produkowane przez siebie treści, jako branża pozbawiamy się możliwości uprawiania dobrego dziennikarstwa - tłumaczy swoją decyzję Murdoch. Nie podaje jednak szczegółów, więc nie wiadomo, jak dużo będą musieli płacić czytelnicy jego gazet i widzowie jego stacji w internecie. Czy opłatami będą objęte wszystkie treści w tych serwisach, czy tylko ich część? Czy internauci będą płacić abonament, czy kupować materiały na sztuki?
Większość zagranicznych mediów nie ma wątpliwości: „Decyzja Murdocha dramatycznie wstrząśnie branża medialną” - pisze dziennik „
USA Today”. „Zabawa się skończyła” - wtórują internauci. Są jednak i tacy, którzy zachowują powściągliwość. „Lionel Barber, naczelny »Financial Times «, przewiduje, że większość gazet będzie pobierała opłaty w internecie, bo powinna. Ale ja nigdy nie słyszałem o biznesplanie opartym na słowie »powinna «” - komentuje na łamach dziennika „The Guardian” Jeff Jarvis, wykładowca na wydziale dziennikarstwa City University of New York oraz autor słynnej książki pt. „Co zrobiłby
Google?”.
- Życzę Murdochowi powodzenia. Wszystkie światła na niego, niech pokaże innym, jak to się robi - mówi menedżer jednego z największych polskich dzienników proszący o anonimowość.
Tomasz Jażdżyński, prezes portalu Interia.pl, jest ostrożny w ocenach. - Murdoch jest duży, ale głównie w mediach tradycyjnych. W sieci również ma silną pozycję, ale są w niej też inni mocni. Na razie nie wiemy, jak dokładnie zamierza zarabiać na swoich materiałach, ale jeśli zamknie swoje witryny całkowicie, to drastycznie ograniczy na nich ruch, co byłoby samobójstwem - komentuje szef Interii. Według niego smutna wiadomość dla wydawców, którzy chcą pobierać opłaty od internautów, jest taka, że użytkownik prawie zawsze ma pod ręką bezpłatny ekwiwalent. - A poza tym problemem tradycyjnych mediów internecie jest to, że przychody reklamowe nie trafiają do nich, lecz osiadają w kieszeniach pośredników. Gdyby materiały produkowane przez media News Corp. były dostępne tylko na witrynach tej firmy, to zapewne te witryny nie miałyby problemów z rentownością - tłumaczy Jażdżyński. Jego zdaniem w Polsce taki eksperyment byłby skazany na niepowodzenie.
Zgadza się z nim Andrzej Szymański, analityk BZ WBK. - Moim zdaniem ludzie zignorują serwisy News Corp., bo przyzwyczajenie, że w sieci się nie płaci, jest bardzo silne. I nie wierzę w to, że inni wydawcy na to pójdą. Zawsze się ktoś wyłamie, internet jest zbyt rozdrobniony - dodaje Szymański. Nie wyobraża sobie, że w Polsce któryś z dużych wydawców zdecydowałby się na taki ruch, zwłaszcza teraz, gdy internet jako jedyne medium notuje wzrost wpływów reklamowych (o 10,2 proc. w I połowie tego roku).
Dlatego wydawcy w Polsce na razie nie zmuszają swoich czytelników do płacenia. W zamian pracują nad systemem opłat za wykorzystywanie ich materiałów przez inne witryny. Jak poinformowała w czwartek "Gazeta Prawna", stowarzyszenie Repropol, powołane przez wydawców prasy, by pobierać pieniądze za wykorzystywanie ich tekstów w sieci, pracuje właśnie nad tzw. tabelą opłat. Będzie ona zawierać wysokość stawek dla serwisów internetowych za wykorzystywanie treści wydawców. Tabela ma być przekazana do resortu kultury w ciągu najbliższych kilku miesięcy.