Henryk Ordanik z Karolewa w Wielkopolsce zebrał już połowę zboża z pól. - Nie sprzedam go teraz. Ceny są za niskie - zapowiada. Trwają żniwa, ceny zboża stopniowo spadają, a rolnicy załamują ręce.
- Największe punkty skupu znacznie obniżyły ceny i teraz za pszenicę konsumpcyjną, czyli dobrej jakości, płacą ok. 450 zł, a w wielu regionach ceny spadły nawet poniżej tego poziomu - informuje Izabela Dąbrowska-Kasiewicz z Banku
BGŻ.
Tylko że - z powodu braku słońca - w tym roku ziarno jest gorszej jakości. - Dlatego cena wyjściowa jest obniżana i rolnicy dostają średnio 380 zł za tonę pszenicy - mówi Rafał Mładanowicz, szef Krajowej Federacji Producentów Zbóż. I przypomina, że w ubiegłym roku producentom płacono 600-650 zł za tonę. - Oznacza to, że pszenica jest ponad 40 proc. tańsza niż w ubiegłym roku - załamuje ręce Mładanowicz, który sam ma 70-hektarowe gospodarstwo na Pomorzu.
Zdaniem Kasiewicz sierpniowa obniżka ma charakter sezonowy.
Bank BGŻ prognozuje, że średnia cena pszenicy konsumpcyjnej w trzecim kwartale będzie wynosić 450-480 zł za tonę. Jednakże należy się spodziewać, że od października zboże będzie stopniowo drożeć.
I na to liczy m.in. Henryk Ordanik, który śledzi ceny i nie śpieszy się ze sprzedażą. - Tylko rolnicy, którzy muszą spłacać kredyty, nie mogą sobie pozwolić na czekanie - mówi. Właśnie oni zaciskają zęby i wiozą zboże do skupu. Skarżą się, że nawet nie mają możliwości ratowania się, bo banki odmawiają im kredytów albo narzucają wysokie oprocentowanie, które tylko powiększyłoby ich problemy.
Dlatego rolnicy chcą protestować. - Powinniśmy dostawać za pszenicę 550-600 zł - mówi Mładanowicz i wyjaśnia, że koszty produkcji poszły do góry. Żeby wyprodukować pszenicę na 1 hektarze ziemi, rolnik musi wydać minimum 2,5-2,8 tys. zł. W dobrym gospodarstwie zbierze z niego 7 ton zboża. - Jeśli dostanie za nią 400 zł za tonę, to nic nie zarobi - mówi.
Tym razem jednak rolnicy nie wyjdą na ulice ani nie chcą blokować dróg.
- Klienci sklepów popatrzyliby tylko na ceny chleba i pukaliby się w głowę, zastanawiając się, o co nam chodzi, i bojąc się, że
pieczywo podrożeje - mówią rolnicy. Dlatego federacja planuje zrobić wielką akcję informacyjną, uderzyć do mediów, instytucji. Chce pokazać, ile rolnicy wydają na produkcję, ile dostają za zboże i że nie ma to dużego przełożenia na ceny pieczywa. - Dostajemy 200 zł mniej za tonę pszenicy, a chleb jakoś nie tanieje - podkreślają.
Skąd spadek cen pszenicy? Oczekuje się, że zbiory będą o kilka procent wyższe niż w ubiegłym roku. We wstępnych prognozach GUS oceniał plony na 26-27,2 mln ton. Oznacza to, że są 1-6 proc. większe niż ubiegłoroczne. Tylko że jak przypomina Dąbrowska-Kasiewicz o cenach polskiego zboża decydują ceny na rynku światowym. - W nowy sezon weszliśmy z wysokimi globalnymi zapasami zbóż, zbiory w skali świata nie będą dużo niższe niż rok temu, a przez kryzys spadło zapotrzebowanie na ziarno - mówi. Oznacza to, że ceny pszenicy będą znacznie niższe niż w zeszłym roku.
Czy oznacza to obniżenie cen także dla konsumentów? Zdaniem Dąbrowskiej-Kasiewicz
makaron czy pieczywo nie stanieją. - Cena pszenicy w cenie chleba to ok. 10 proc. Tutaj decydujące są koszty energii,
pracy, transportu itd. - mówi.