Biznes Ludzie Pieniądze

Hestia przepłynęła Wartę

Marcin Bojanowski
08.08.2009 , aktualizacja: 07.08.2009 20:07
A A A Drukuj
Historyczna zmiana w peletonie ubezpieczycieli. Po raz pierwszy od II wojny światowej mamy nowego wicelidera rynku. Sopocka Hestia prześcignęła Wartę, najstarszego polskiego ubezpieczyciela - dowiedziała się "Gazeta"
Wracamy do tematu opłat karnych, na które naciągają nas banki.
Wracamy do tematu opłat karnych, na które naciągają nas banki.
Jak rosła potęga Hestii
Jak rosła potęga Hestii
Lider PZU, Warta zawsze ta druga, a potem długo, długo nikt. Tak przez lata wyglądał obraz polskiego rynku ubezpieczeń majątkowych, mimo że od lat 90. naszym krajem zaczęli się interesować światowi giganci ubezpieczeniowi: niemiecki Allianz, francuska AXA czy włoskie Generali.

Pierwsza otwartą wojnę dotychczasowym monopolistom wypowiedziała sopocka Hestia należąca do największego reasekuratora świata Munich Re. Pięć lat temu przedstawiciele sopockiego ubezpieczyciela zapowiadali, że wskoczą na drugie miejsce na rynku. Nikt nie dawał im szans.

W 2004 r. Hestia była jeszcze ośmiokrotnie mniejsza od Warty, ale z każdym rokiem dystans się zmniejszał. Jeszcze trzy lata temu Warta zbierała o 300 mln zł składek ubezpieczeniowych więcej niż Hestia. Przed dwoma laty ta przewaga zmalała do 200 mln zł, a w ubiegłym do 100 mln zł.

Oficjalnych wyników za pierwsze półrocze tego roku jeszcze nie ma. Hestia poda je na początku tygodnia. "Gazeta" dotarła do jej raportu finansowego. Wynika z niego, że Hestia w pierwszych sześciu miesiącach tego roku sprzedała ubezpieczenia za ponad 1,085 mld zł. W tym samym czasie sprzedaż Warty była o 64 mln zł mniejsza i wyniosła 1,021 mld zł. Oznacza to, że pierwszy raz od II wojny światowej mamy nowego wicelidera w ubezpieczeniach.

- Znika ubezpieczeniowy duopol z poprzedniej epoki - mówi Piotr Śliwicki, prezes Hestii. Jego zdaniem na polskim rynku głównym konkurentem dla PZU będzie od dziś tylko Hestia. Przedstawiciele Warty nie chcieli komentować utraty drugiego miejsca w kraju.

Ale niewątpliwie dla tego najstarszego polskiego ubezpieczyciela (licencję dostała jeszcze w 1920 r.) to prestiżowa porażka, zwłaszcza że wiceliderem rynku była od zawsze. Do tego przychodzi ona w czasie, gdy jej właściciel - belgijska grupa KBC - przeżywa trudne chwile i musiała się ratować 5,5 mld euro pomocy od państwa.

Od kilku tygodni rynek ubezpieczeniowy huczy od plotek, że KBC chce sprzedać Wartę. Pieniądze z transakcji miałyby wesprzeć finansowo Kredyt Bank, który również należy do grupy KBC. I choć Belgowie stanowczo zaprzeczają tym informacjom, pojawiają się już pierwsi chętni - niemiecki Allianz i właśnie Hestia.

Gdyby do sprzedaży nie doszło, wszystko wskazuje na to, że Warta będzie musiała na dłużej pożegnać się z drugim miejscem. W minionym półroczu sprzedała jedynie o 0,2 proc. więcej ubezpieczeń niż przed rokiem. W tym samym czasie sopocki ubezpieczyciel może się pochwalić 20-proc. wzrostem.

Jak to się stało, że malutka firma zaczynająca 18 lat temu od zera pokonała ubezpieczeniowego potentata? Na początku lat 90. zaczęła od kopalń, których nikt wtedy nie chciał ubezpieczać, bo były nierentowne. W krótkim czasie zdominowała niemal cały rynek polis górniczych i zaczęła odważnie wchodzić w inne branże, m.in. energetykę. Pomógł też bogaty inwestor - niemiecki ubezpieczyciel Alte Leipziger (potem przejęty przez Munich Re). W 1998 r. zaczęła sprzedawać ubezpieczenia komunikacyjne, rzucając tym samym wyzwanie największym ubezpieczycielom.

- Warta ma przestarzałą strukturę i nie jest w stanie konkurować z pozostałymi graczami - mówi analityk rynku ubezpieczeniowego. Nie chce, żeby podawać jego nazwisko, bo współpracuje z obiema firmami. Jego zdaniem Hestia ma dużo lepiej rozwiniętą sieć sprzedaży, sprawniej radzi sobie też z likwidacją szkód i ma przy tym konkurencyjne ceny polis. - Warta musi teraz uważać, żeby nie przegonił jej wkrótce Allianz - dodaje.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów