To wnioski z badania "EtnoMedia" przeprowadzonego na zlecenie domu mediowego Pan Media Western obsługującego takich klientów, jak: ING, Suzuki czy OBI. Zbadano 12 rodzin z Warszawy i Płocka. Ich członkowie byli w wieku 30-45 lat, a ich dochody i poziom wykształcenia nie odbiegały od średniej krajowej.
Badacze przez cały dzień obserwowali w domach, jak, kiedy i dlaczego korzystają z mediów oraz jak reagują na reklamy.
- Telewizja wciąż niepodzielnie króluje w domach Polaków, spędzamy z nią prawie cały nasz wolny czas - mówi Julia Izmałkowa z firmy Izmałkowa Consulting, która przeprowadziła badanie.
Nawet jeśli nie siedzimy przed odbiornikiem, to i tak
gra w tle, gdy gotujemy, odrabiamy lekcje z dziećmi albo gapimy się w ekran komputera. Co ciekawe, zapytani, bez którego z mediów nie mogliby żyć, respondenci wymieniają internet, który rzeczywiście skutecznie zmienia ich zachowania. - Można nawet zaryzykować twierdzenia, że w dłuższej perspektywie sieć spowoduje odejście ludzi od telewizji - mówi Ewa Góralska, szefowa Pan Media Western. Już teraz korzystanie z internetu zastępuje przeskakiwanie z kanału na kanał w trakcie przerwy reklamowej albo słabszej sceny w serialu.
To prawdziwe utrapienie dla reklamodawców, z którym próbują oni walczyć, stosując tzw. roadblocking, czyli nadawanie tej samej reklamy na antenach kilku stacji jednocześnie. Ale okazuje się, że widz doskonale sobie z tym radzi, wchodząc do sieci, gdzie skacze z witryny na witrynę. W efekcie nie oglądamy już telewizji dla zabicia nudy jak kiedyś - gdy nie mamy co robić, najczęściej wchodzimy do sieci. To skutek rosnącej popularności laptopów, które według badaczy uchodzą za symbol nowoczesności i profesjonalizmu.
Komputery stacjonarne kupuje się
dla dzieci, na pierwszą komunię, i to
dzieci decydują o tym, kto i kiedy ich używa.
Ale i tak telewizor cały czas gra. - Jeden z badanych trzymał pilota w przedpokoju i wracając z
pracy, od razu włączał telewizor, jeszcze zdejmując buty. Po prostu nie znosił ciszy w mieszkaniu - opowiada Góralska.
No i jest jeszcze miłość. Bo to ona - obok zarobków, wieku, płci, wykształcenia czy miejsca zamieszkania - decyduje o tym, ile czasu chce nam się spędzać czas z mediami. - Jeśli poziom miłości w rodzinie jest niski, ludzie przykładają do mediów większą wagę, bo te media zastępują im prawdziwe emocje. Jeśli ludzie są szczęśliwi i spełnieni, media nie są im potrzebne i pełnią zupełnie inne funkcje, co potwierdziliśmy też w innych badaniach - dodaje Góralska.