Renata Grochal: Żeby ratować budżet, minister skarbu Aleksander Grad chce uzyskać z prywatyzacji 36,7 mld zł w półtora roku. Realne? Emil Wąsacz, minister skarbu w rządzie AWS-UW: Trudno ocenić tę kwotę, musiałbym znać aktualną wycenę spółek przygotowywanych do prywatyzacji czy resztówek. Natomiast sam zamiar prywatyzacji jest słuszny. Przede wszystkim nastąpi odpolitycznienie spółek. Choćby ostatnie zamieszanie z PKO BP, który jest trochę sprywatyzowany, pokazuje, że nie jest dobrze, gdy spółka jest pod kontrolą państwa. Gdy zmienia się opcja polityczna, minister skarbu lub choćby koncepcja, zmienia się też zarząd. Jeśli zmienia się często zarządy, na sto procent zaniechany jest plan strategiczny, który wybiega poza kilkuletni okres. Zarząd, który czuje, że może być zmieniony, myśli, jak się utrzymać, a nie co robić na przyszłość.
PO miała być partią, która dokończy prywatyzację. To obiecywał minister Grad. A w 2008 r. wpływy z prywatyzacji to zaledwie 1 mld zł. Powiem złośliwie, że nawet PiS przebił PO - z wynikiem 1,4 mld w 2007 r. Poza kopalnią Bogdanka, tarnowskimi Azotami i sprzedażą resztówek Górnośląskich Zakładów Energetycznych i elektrociepłowni warszawskiej Vattenfallowi za 1,3 mld zł oraz resztówki Pekao SA za 1 mld zł ten rząd nie ma na swoim koncie większych prywatyzacji. Zmarnowane dwa lata? - Trudno ocenić, czy zmarnowane. Wielkich sukcesów prywatyzacyjnych nie widać. PSL jest szczególnie trudnym partnerem, jeśli chodzi o prywatyzację. Ale trzeba wziąć też pod uwagę, że przygotowanie prywatyzacji przez ministra to około 1,5 roku. Jeśli w tym czasie został wybrany doradca, zrobione analizy, czy prywatyzować przez giełdę, czy przez wprowadzenie inwestora strategicznego, i podjęto decyzję, nie jest to czas stracony.
Minister Grad tłumaczy, że musiał rozruszać resort po dwóch latach rządów PiS, gdy całkowicie zahamowano prywatyzację. Wierzy pan w to? - Grad dostał ministerstwo sparaliżowane strachem. Poprzedni minister skarbu Wojciech Jasiński z PiS dokonał totalnej wymiany kadr. Pamiętamy przecież, jak o ósmej rano zwołał kilkunastu dyrektorów do jednej sali, zamknął drzwi na klucz, wziął fotografa i wręczył im wypowiedzenia. W ich miejsce powołał ludzi, którzy wcale nie mieli zajmować się prywatyzacją, tylko szukać haków na poprzedników. Grad musiał uporać się z tym problemem. Mógł ich albo próbować przekonać do prywatyzacji, albo zwolnić. Nawet jeśli chciał prywatyzować, to opór materii był duży.
Dziś też opór materii jest duży, bo największych przeciwników prywatyzacji Grad ma w rządzie - premier mówił, że nie sprywatyzuje KGHM, choć minister skarbu umieścił tę spółkę na swojej liście. Prywatyzacji niechętne jest też PSL. - Sytuacja każdego ministra skarbu nie jest łatwa. Ja też miałem największą opozycję w AWS, czyli we własnej partii. Przecież całe lobby uwłaszczeniowe było nie w UW, która była za prywatyzacją, tylko w AWS. To jest kwestia premiera. W moim przypadku zarówno premier Buzek, jak i lider AWS Marian Krzaklewski w sprawach prywatyzacji zostawili mi wolną rękę. Tutaj decydująca będzie rola premiera.
Cały wywiad z Emilem Wąsaczem w poniedziałkowej ”Gazecie Wyborczej”