We wtorek amerykański rząd rzuci na rynek papiery za 37 mld dol., w środę - 23 mld dol. a w czwartek - 15 mld dol. W trzy dni chce zebrać równowartość z grubsza trzech czwartych polskiego rocznego budżetu.
Budżet
USA potrzebuje góry gotówki, bo wykosztował się na gigantyczne pakiety pomocowe, aby uratować system finansowy przed zapaścią wywołaną bankructwem wielkiego banku
Lehman Brothers. Sztandarowy plan wsparcia gospodarki prezydenta Baracka Obamy kosztuje 787 mld dol., które są od kilku miesięcy wpompowywane do gospodarki. Finansują go nie tylko amerykańscy podatnicy, ale przede wszystkim międzynarodowi inwestorzy, którzy kupują amerykańskie obligacje. Z grubsza co drugi dolar pożyczony przez amerykański rząd pochodzi z zagranicy. Tylko w tym roku zaangażowanie obcych inwestorów wzrosło o 18 proc. Zadłużenie USA poszybowało już do astronomicznego poziomu 6,78 bln dol. Biały Dom nie ma wyjścia i musi zalewać rynek obligacjami, bo dziura w tegorocznym budżecie to 1,85 bln dol., czyli 13 proc.
PKB.
Największym klientem amerykańskiego Departamentu Skarbu są Chińczycy, którzy od lat swoje nadwyżki budżetowe lokują w rządowe papiery USA. Obecnie mają zainwestowane w obligacje rekordowe 802 mld dol. z 2 bilionów swoich
rezerw walutowych i są pierwszym na świecie wierzycielem USA. Na początku 2007 r. mieli z grubsza o połowę mniej w tych obligacjach. I dlatego teraz panicznie boją się inflacji w USA i spadku wartości dolara, bo oznaczałoby to, że właśnie oni zapłacą swoimi oszczędnościami za amerykański kryzys.
Z tego powodu bank Chin ostrzegł kilka dni temu najbogatsze państwa świata, aby nie rozkręcały spirali inflacji przez dodrukowywanie pieniędzy ochrzczone w języku finansów mianem "quantitative easing". Na ogromną skalę robią to od miesięcy np. Amerykanie i Brytyjczycy. Fed zdecydował się dostarczyć na rynek 300 mld dol., aby skupować od instytucji finansowych różne aktywa, w tym obligacje. W ten sposób banki dostały nowe źródło świeżego kapitału, który mogą rzucić na kredyty i przyczynić się do wyjścia całej gospodarki z kryzysu. W tym samym celu bank Anglii dodrukowuje 175 mld funtów.
Gigantyczne pieniądze rzucone na ratunek gospodarce przez rząd federalny USA zaczynają powoli przynosić efekty. Według wstępnych danych w II kw. amerykański PKB spadł tylko o 1 proc. i ekonomiści przewidują, że recesja trwająca od grudnia 2007 r. może w tym roku się zakończyć. W I kw. gospodarka skurczyła się aż 6,4 proc. Po raz pierwszy od wiosny 2008 pomyślne wieści dotarły w zeszłym tygodniu z rynku pracy. Stopa
bezrobocia w lipcu nieoczekiwanie spadła z 9,5 do 9,4 proc., wzmacniając wiarę inwestorów w koniec recesji.