Gospodarka małego bałtyckiego kraju stoczyła się ze szczytu na samo dno. Jeszcze w 2007 r. rozwijała się w tempie około 10 proc., ale wzrost napędzany przez kredyty załamał się. Teraz łotewska gospodarka kurczy się o piątą w skali roku. - Widzimy jednak jakieś oznaki stabilizacji, bo spadek
PKB mógł sięgnąć 22-25 proc. - uważa Andris Vilks, ekonomista SEB w Rydze.
Łotewskie władze walczą z rosnącym w zastraszającym tempie deficytem budżetowym. Muszą go ograniczać by dostać kolejne transze międzynarodowej pożyczki m.in. od Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
MFW domaga się kolejnych cięć w planowanym przyszłorocznym budżecie, a to budzi coraz większe kontrowersje wewnątrz złożonego z czterech partii koalicyjnego rządu.
Do niedawna to
Łotwa była krajem, której kryzys daje się najbardziej we znaki w całej Europie. Ale w zeszłym tygodniu litewskie biuro statystyczne podało, że
gospodarka Litwy skurczyła się w II kw. aż o 22,4 proc. Litewska minister finansów przyznała w zeszłym tygodniu, że jeśli nie uda się ograniczyć deficytu budżetowego,
Litwa podobnie jak Łotwa może także potrzebować pomocy MFW.