Punktualnie o godz. 6 związkowcy wszystkich organizacji działających w Polskiej Miedzi zaczęli dwugodzinny strajk ostrzegawczy w proteście przeciw planowi sprzedaży części udziałów w spółce przez skarb państwa. Po godz. 7 zaczęli wracać do pracy, choć formalnie strajk zakńczył się o ósmej.
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Na pierwszej zmianie w kopalni Rudna pracuje 1,5 tys. osób
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Ostatnio w Rudnej górnicy miedziowi strajkowali w 2009 roku
Strajk ogłosiła wczoraj "Solidarność" kierowana przez Józefa Czyczerskiego, ale do akcji przyłączyły się inne związki, w tym drugi co do wielkości Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego Ryszarda Zbrzyznego.
1,5 tysiąca pracowników Zakładu Górniczego "Rudna", największej kopalni miedzi w Europie, idących dziś na pierwszą zmianę witał komunikat nadawany przez radiowęzeł, w którym ciepły damski głos informował, że strajk ogłoszony przez związki jest nielegalny, a sprawy właścicielskie nie mogą być rozwiązywane na drodze sporu z pracodawcą. Komunikat zawiera także apel "o spokój i rozwagę".
Na teren kopalni nie mogli wejść dziennikarze, więc dopiero z raportu zarządu spółki będzie wiadomo, ilu pracowników czynnie wzięło udział w strajku.
Idący do kopalni górnicy mówili nam różnie: a to że związki mają zawsze rację i trzeba ich słuchać ("żeby nie było z nami jak z gdańską stocznią albo kopalniami w Wałbrzychu"), a to że nie wiedzą jeszcze, jak się zachowają, a decyzję podejmą na dole, w porozumieniu z kolegami.
Działacze związkowi agitowali pracowników za udziałem w strajku - na dół nie zjechała pierwsza klatka górników. Nie działa szyb.
O godz. 6.20 do dziennikarzy wyszedł Waldemar Brus z "S" i poinformował, że górnicy solidarnie przyłączyli się do strajku przeciw planom prywatyzacji: - Rzecznik Ministerstwa Przekształceń Własnościowych mówił, że rząd nie zamierza odstąpić od planów sprzedaży akcji KGHM, bo to ich akcje. Jak to ich? Jak chcą je mieć, to niech je sobie kupią - skomentował Brus.
Odniósł się też do wczorajszych zapowiedzi zarządu KGHM, że strajkujący muszą liczyć się z konsekwencjami: upomnieniem, naganą, a nawet zwolnieniem dyscyplinarnym. -W latach 80. wszystkie strajki były nielegalne - skwitował.
Po godz. 7 we wszystkich strajkujących zakładach ludzie zaczęli wracać do pracy. Na razie brak szczegóowych danych.
Wstępny bilans dwugodzinnego strajku w zkładach KGHM
* Zakład górniczy "Rudna" - górnicy nie zjechali pod ziemię do godz. 7.30 (szyb zablokowany).
* Kopalnia Polkowice-Sieroszowice - 50 proc. strajkujących
* W kopalniach w dół zjechali pracownicy odpowiedzialni za utrzymanie maszyn oraz pracownicy firm zewnętrznych.
* Związek Wzbogacania Rudy - 50 proc. strajkujących * Huty Głogów i Legnica pracowały bez przerw.