Biznes Ludzie Pieniądze

Rząd nie sięgnie po pieniądze z Funduszu Rezerwy Demograficznej

Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński
11.08.2009 , aktualizacja: 12.08.2009 08:16
A A A Drukuj
Aby ratować budżet, rząd jeszcze w poniedziałek chciał sięgnąć do Funduszu Rezerwy Demograficznej, który zbiera pieniądze na wypłatę w przyszłości naszych emerytur. Dziś się z tego wycofał.
Bez dodatkowego oszczędzania emerytura będzie niska.
Gazeta Wyborcza
Bez dodatkowego oszczędzania emerytura będzie niska.
Zamiast 40 proc. wpływów z prywatyzacji fundusz miał dostawać tylko 10 proc. - taki pomysł zaakceptował w poniedziałek Komitet Stały Rady Ministrów. Jego gorącym zwolennikiem był minister skarbu Aleksander Grad. Przeciwnikiem - minister pracy Jolanta Fedak. Jeszcze w poniedziałek wieczorem od wysokiego urzędnika rządu usłyszeliśmy, że ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie we wtorek na posiedzeniu całego rządu minister finansów.

Wczoraj szef resortu skarbu nagle się ze swojego pomysłu wycofał! Minister finansów w ogóle nie zabierał głosu. Radości nie kryła Jolanta Fedak. - Cieszę się z takiego rozwiązania. Były różne propozycje, ale wygrała ta najbardziej rozsądna - powiedziała nam pani minister.

- Dobra decyzja. Fundusz potrzebuje gigantycznych pieniędzy. Absolutnie nie wolno uszczuplać jego wpływów - twierdzi dr Wojciech Nagel, wiceszef rady nadzorczej ZUS, ekspert BCC.

Dr Nagel jednak ostrzega, że to nie koniec zamieszania z kasą FRD. - Już słychać pogłoski, że rząd ma zamiar wykorzystać pieniądze z funduszu nie za 10 czy 15 lat, ale teraz, w czasie kryzysu, wspierając nimi Fundusz Ubezpieczeń Społecznych - twierdzi ekspert. I dodaje: - To bez sensu. Większość środków FRD trzyma w obligacjach skarbu państwa. Czyli państwo, chcąc sięgnąć po te pieniądze wcześniej musiałoby samo spłacić owe obligacje.

Fundusz Rezerwy Demograficznej, z którego pieniędzy w przyszłości mają być finansowane niedobory w kasie ZUS, dziś dostaje 40 proc. wpływów z prywatyzacji spółek skarbu państwa. Na czas kryzysu, czyli na dwa lata, minister Grad chciał zmniejszyć ten udział do 10 proc. Eksperci w poniedziałkowej "Gazecie" ostrzegali, że to skok na kasę, który może spowodować, że za 15-20 lat zabraknie pieniędzy na wypłatę emerytur. Na koncie FRD od 2002 r. zgromadzono zaledwie 6 mld zł. A do roku 2020 musi tam być przynajmniej 100 mld zł. Bo nawet tyle może zabraknąć wtedy ZUS-owi.

Eksperci wskazywali też, że Grad chce zmniejszyć wpływy do FRD w momencie, kiedy Ministerstwo Skarbu planuje wielką prywatyzację. Ze sprzedaży państwowych firm chce uzyskać prawie 37 mld zł, z czego fundusz miałby dostać 14,6 mld zł.



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów