Były monopolista nie zostanie podzielony na część hurtową i detaliczną - postanowił we wtorek regulator rynku telekomunikacyjnego. Ale tylko pod warunkiem, że przestanie wykorzystywać swoją pozycję w walce z konkurentami
Ostateczna decyzja zapadnie jesienią 2010 r. Jednak na razie wszystko wskazuje na to, że będzie ona korzystna dla TP. To efekt wczorajszego spotkania ostatniej szansy - w siedzibie Urzędu Komunikacji Elektronicznej spotkali się przedstawiciele TP, operatorów alternatywnych oraz urzędu regulacyjnego. Rozmawiali o dalszej współpracy, która dotychczas mocno kulała. Zdaniem UKE oraz KIGEiT - izby reprezentującej kilkudziesięciu konkurentów TP - największy gracz dyskryminuje konkurentów. Były monopolista powinien udostępniać innym operatorom swoje łącza i takie informacje o klientach, jakie ma jego własna część detaliczna. Ale nie zawsze tak się dzieje. Efekt? Cierpi konkurencyjność rynku, co boleśnie odczuwają klienci telekomów. Stąd pomysł tzw. separacji funkcjonalnej, czyli wydzielenia w strukturach TP części hurtowej - odpowiedzialnej za obsługę innych graczy. Takiej części zależałoby na dobrym obsługiwaniu wszystkich firm.
Decyzję o podziale TP prezes UKE Anna Streżyńska miała podjąć w ciągu najbliższych miesięcy. Od wczoraj wiadomo, że decyzja taka nie zapadnie. Streżyńska zawiesiła prace nad podziałem. Na razie nieformalnie.
- Formalną decyzję podejmę jesienią, a rok później umorzę postępowanie - mówi "Gazecie" Streżyńska. Ale prezes UKE natychmiast zastrzega: - O ile Tepsie nie powinie się w tym czasie noga i będzie wypełniać swoje zobowiązania.
Streżyńska podkreśla, że nad TP wciąż więc wisi groźba podziału. - W razie czego nie zawaham się nad wznowieniem postępowania zmierzającego do podziału. Jesteśmy na to przygotowani - zaznacza. Kilka dni temu UKE rozpoczęło nawet konsultacje z rynkiem dotyczące podziału TP.
Co musi zrobić były monopolista, by uniknąć separacji? Przede wszystkim do końca sierpnia przygotować dokument pokazujący warunki współpracy z operatorami alternatywnymi. Taki dokument - po zatwierdzeniu przez UKE - będzie podstawą do umów, które TP podpisze ze wszystkimi konkurentami. Podobny dokument - Kartę równoważności - TP przedstawiła już w marcu, ale nie zyskała ona akceptacji regulatora. Zdaniem Streżyńskiej była zbyt ogólnikowa. Na początku września TP miała złożyć w Urzędzie poprawioną wersję - Kartę 2.0, ale prace zostały przerwane.
- Teraz mamy dostać coś w rodzaju Karty 3.0 - dokument mniej opasły, za to merytoryczny - mówi Streżyńska.
Po raz pierwszy z rozmów z TP zadowoleni byli konkurenci. Prezes Netii Mirosław Godlewski jeszcze w zeszłym tygodniu twardo mówił, że kompromisu nie będzie, bo "niektóre osoby zatrudnione w Telekomunikacji Polskiej są genetycznie niezdolne do kompromisu z konkurentami". Wczoraj łagodził. - Osobiste doświadczenie podpowiada mi, że pomiędzy ogólnymi deklaracjami TP a wdrożeniem ich w życie jest olbrzymia przepaść - zastrzegał, ale dodawał: - Prezes UKE Anna Streżyńska jest niezwykle skuteczna. Jeśli pani prezes uda się doprowadzić do podpisania przez TP porozumień z operatorami alternatywnymi, będę pod jeszcze większym wrażeniem jej osoby. Netia z przyjemnością przystąpi do takich kompromisowych rozwiązań - zaznacza Godlewski.
Zadowolony z przebiegu rozmów jest Maciej Witucki, prezes Telekomunikacji Polskiej: - Szczególnie pozytywnie oceniam dążenie prezes UKE do osiągnięcia porozumienia i jej rolę jako arbitra rozstrzygającego spory pomiędzy konkurującymi na rynku podmiotami - podkreśla szef największego operatora telekomunikacyjnego. - Przyjęte dziś istotne dla przyszłości rynku telekomunikacyjnego uzgodnienia to efekt determinacji TP w dążeniu do porozumienia oraz konstruktywnej, mediacyjnej roli regulatora. Ważna była także otwarta postawa operatorów alternatywnych - dodaje.
Władze TP są przekonane, że teraz uda się dogadać także w innych kwestiach - m.in. w sprawie inwestycji w nowoczesną infrastrukturę.