"Facebook i FriendFeed mają wspólną wizję, by dać ludziom narzędzia do dzielenie się i komunikowania z przyjaciółmi" - takim wyświechtanym sloganem Bret Taylor, współzałożyciel serwisu FriendFeed, potwierdził przejęcie firmy przez Facebooka.
FriendFeed to serwis, który w jednym miejscu pozwala na gromadzenie tego, co robimy w różnych miejscach w sieci - np. notek z
blogów, wpisów na Twitterze, zdjęć, filmów
wideo z YouTube'a czy piosenek. I śledzenie, co robią znajomi. Według danych firmy comScore, w czerwcu br. serwis miał 989 tys. unikalnych użytkowników.
Według nieoficjalnych informacji Facebook zapłaci za FriendFeed 15 mln dol. w gotówce. I dołoży własne akcje szacowane na 32,5 mln dol. (jeśli przyłożymy do nich miarkę ostatniej inwestycji rosyjskiego funduszu Digital Sky Technologies w Facebook).
FriendFeed został założony w 2007 r. przez czwórkę byłych inżynierów
Google'a - Taylor pracował nad aplikacją Google Maps, Paul Buchheit - nad Gmailem. Choć FriendFeed był chwalony za pewne technologiczne aspekty, przegrał walkę z Facebookiem i Twitterem o masowego odbiorcę. Pozostał niszowym serwisem, którego używają głównie ludzie obeznani z internetem.
- Facebook to kupuje dla twórców serwisu - uważa Jeremiah Owyang, analityk Forrester Research. W podobnym tonie wypowiadają się branżowe media amerykańskie - jak choćby publicyści serwisu News.com. Przypominają, że dwa lata temu Facebook przejął mało znaną spółkę Parakey - głównie po to, by do jego ekipy dołączyli współtwórcy przeglądarki Firefox.