Analitycy przewidywali, że w czerwcu produkcja w strefie euro będzie dalej rosła i oczekiwali wzrostu o 0,3 proc. Przypomnijmy, że w maju produkcja w eurolandzie wzrosła w ciągu miesiąca o 0,6 proc.
Sektor przemysłowy jest szczególnie ważny dla gospodarek strefy euro, a spadek produkcji jest główną przyczyną ujemnego
PKB w pierwszym kwartale tego roku. Mimo zmniejszenia
produkcji przemysłowej w czerwcu, dane poprawiły się w stosunku do rezultatów sprzed roku - w czerwcu spadek produkcji rok do roku był niższy o 17 proc., podczas gdy w maju było to 17,6 proc.
Eurostat podał też, że
produkcja przemysłowa w całej UE spadła w czerwcu o 0,2 proc. w stosunku do maja. W relacji z danymi z czerwca 2008 oznacza to spadek o 15,6 proc.
- Europejczycy kupują mniej dóbr trwałego użytku, czyli wszelkich nieżywnościowych towarów jak elektronika, wyposażenie mieszkań, czy
samochody, co przekłada się na ich mniejsza produkcję. Ta spadła w czerwcu aż o 3,9 proc. w skali miesiąca i była główną przyczyną tej niemiłej niespodzianki - komentuje Paweł Satalecki, analityk Finamo. - Z drugiej strony możemy być zadowoleni z polskiego przemysłu. Nasz kraj plasuje się w ścisłej czołówce gospodarek. W czerwcu byliśmy trzecią gospodarką, której produkcja wzrosła. Liderem okazała się
Irlandia z niesamowitym przyrostem produkcji przemysłowej równym 9,3 proc. - dodaje.
- Dzisiejsze dane pokazały, że kryzys wciąż daje się we znaki gospodarkom Europy. Widać także, że gospodarki krajów strefy euro radzą sobie wyraźnie gorzej pod tym względem od mniejszych i bardziej dynamicznych pozostałych krajów. Patrząc z dłuższej perspektywy, mimo dzisiejszej negatywnej niespodzianki, można zaryzykować stwierdzenie, że jesteśmy w trakcie ubijania dnia - także jeśli chodzi o produkcję przemysłową - uważa Satalecki.