50-letni Gary Kaplan przyznał się do wielokrotnego łamania paragrafów przed sądem w St. Louis. Sam zaproponował wymiar kary - z konta w szwajcarskim banku w zeszłym tygodniu podjął 43,65 mln dol. I chce je wpłacić - jako grzywnę - na konta amerykańskiego Skarbu Państwa. Jak poinformował Departament Sprawiedliwości, jeśli sędzia zgodzi się na ugodę, Kaplanowi i tak grozi od 41 do 51 miesięcy więzienia.
- To przyznanie się do winy będzie miało długotrwały efekt, bo Kaplan nie tylko był założycielem BetOnSports, ale też jednym z pionierów nielegalnego hazardu w internecie - przekonuje John Gillies, agent FBI, który nadzorował sprawę.
Założony przez Gary'ego Kaplana pod koniec lat 90. serwis BetOnSports okazał się prawdziwą maszynką do zarabiania pieniędzy - w 2004 r. przychody spółki przekroczyły 1,25 mld dol. W tym samym roku spółka zadebiutowała na londyńskiej giełdzie, co według sądowych dokumentów przyniosło Kaplanowi ponad 100 mln dol.
Problem polegał na tym, że 98 proc. wpływów BetOnSports pochodziło z kieszeni użytkowników z
USA, gdzie e-hazard i wirtualna bukmacherka są zakazane od lat.
Amerykanom te zakazy nie przeszkadzały, chętnie korzystali przez internet z usług kasyn zagranicznych i wirtualnych bukmacherów. Aż w końcu ostro za ich tępienie wziął się Waszyngton - w 2006 r. Kongres zakazał bankom w USA przelewania pieniędzy z rachunków i kart kredytowych na konta elektronicznych kasyn. A amerykańskie służby urządziły nagonkę na prezesów spółek - na jednym z lotnisk zatrzymano np. prezesa konkurencyjnego SportingBet.
Kaplanowi nie pomogło, że lokował swoje oddziały m.in. na wyspach Aruba i Antigua. Agenci FBI wykryli bowiem, że spółka do obsługi zakładów korzystała też z serwerów w Miami. W 2006 r. został skazany za wielokrotne łamanie amerykańskich paragrafów, głównie dotyczących e-hazardu.
BetOnSports wstrzymało działalność, rok później złożyło wniosek o upadłość. Według amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości, na upadłości serwisu jego klienci stracili od 7 do nawet 20 mln dol.
Kaplana aresztowano w marcu 2007 r. na Dominikanie. Od tamtej pory siedzi w więzieniu. Wyrok i jednocześnie decyzja, czy przystać na jego warunki ugody, ma zapaść 27 października.