- Sytuacja jest wciąż poważna, ale japońska gospodarka powoli zaczyna wznosić się do góry - powiedział Yoshimasa Hayashi, japoński minister finansów obwieszczając koniec recesji, w którą
Japonia wpadła w II kwartale ubiegłego roku. W stosunku do analogicznych danych sprzed roku
gospodarka Japonii wzrosła o 3,7 proc. To kolejna po Francji i Niemczech czołowa gospodarka świata, która odnotowała wzrost.
Przez pięć kolejnych kwartałów
PKB Japonii kurczył się - w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2009 roku kwartalnie spadł o 3,1 proc., a w ostatnim kwartale 2008 roku - o 3,5 proc.
Tak dobry wynik japońskiej gospodarki stał się faktem dzięki znaczącemu zwiększeniu eksportu, który kwartalnie wzrósł o 6,3 proc. - jest to największy wzrost od 7 lat. Było to możliwe dzięki planowi stymulacyjnemu chińskiej gospodarki, która jest największym partnerem handlowym Japonii. Swoje zrobił też plan stymulacyjny japońskiego rządu mający pobudzić popyt, m.in. premie i subsydia na energooszczędne
samochody.
- To bardzo dobre dane. Ponieważ rządowi udało się utrzymać w ryzach wydatki publiczne nie sądzę, aby w najbliższym czasie gospodarka znowu zaczęła się kurczyć - mówi Junko Nishioka, główny ekonomista z RBS Securities.
Ekonomiści studzą jednak entuzjazm dodając, że choć kolejne kwartały gospodarka też może zakończyć na plusie, ożywienie gospodarcze może pod koniec roku stracić swój rozpęd, kiedy skończą się rządowe programy mające pobudzić gospodarkę. Ankietowani przez Reutersa analitycy oczekują, że w III kwartale PKB Japonii wzrośnie kwartalnie o 0,4 proc., a w ostatnim - 0,5 proc.
- Następnym testem dla japońskiej gospodarki będą dane z I kwartału 2010 roku, kiedy wyczerpią się propozycje stymulacyjne japońskiego rządu - powiedział Kyohei Morita, ekonomista z Barclays Capital.
Na te bardzo pozytywne informacje nie zareagowała niestety tokijska giełda, która ruszyła ostro w dół. Nikkei 225, główny tokijski indeks giełdowy, spadł na zamknięciu aż o 3,10 proc. i wyniósł 10.268,61 pkt. Jest to najniższe wartość od 2 tygodni.
Zdaniem analityków, spadki w Japonii to póki co naturalna korekta ostatnich kilkumiesięcznych wzrostów. Część z nich jest też jednak zdania, że inwestorzy mogli się poczuć zawiedzenie, gdyż prognozy ekspertów mówiły o nawet 1-proc. wzroście PKB.
Niewątpliwie na nastroje giełdowych graczy wpływ miało też piątkowe bardzo słabe zakończenie sesji w
USA, gdzie główne indeksy straciły ok. 1 proc.