Według informacji
niemieckiej gazety RWE chce zdobyć większość udziałów Enei. Za 67 proc. akcji
Niemcy mieliby zapłacić ok. 2,3 mld dolarów. Przejęcie Enei jest zgodne ze strategią Niemców, którzy założyli, że będą kupować udziały w energetycznych spółkach w ościennych krajach. Tak było m.in. w przypadku holenderskiego koncernu Dutch Essent na początku tego roku. „Rosnący od 3-5 proc. rocznie polski rynek energetyczny jest jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się w Europie” - podkreśla „Financial Times Deutschland”.
RWE należy do piątki największych firm energetycznych w Europie. Niemiecka spółka zatrudnia 66 tys. osób, zaopatruje w energię elektryczną 14 milionów klientów, a 6 mln klientów w gaz. W ubiegłym roku przychody RWE wyniosły 49 mld euro.
W poniedziałek po południu rzecznik resortu skarbu Maciej Wewiór poinformował, że RWE rzeczywiście zostało dopuszczone do kolejnego etapu negocjacji w sprawie zakupu akcji Enei. Dodał, że resort chciałby zamknąć transakcję do końca tego roku. Zastrzegł jednak, że zależy to od negocjacji z inwestorem.
Zbierają pieniądze Jak dodaje gazeta, RWE jest na etapie zbierania środków na zakup polskiego koncernu energetycznego. Pod koniec zeszłego tygodnia niemiecka spółka wystawiła na sprzedaż 35 mln akcji koncernu American Water. Według obecnej wartości akcji może otrzymać za nie ok. 455 mln euro. RWE stopniowo zmniejsza swoje udziały w firmie zajmującej się uzdatnianiem wody, ponieważ nie przynosi ona spodziewanych zysków.
Aktualnie pozycja RWE w Polsce jest niewielka. Spółka-córka niemieckiego koncernu RWE
Polska dostarcza prąd do ok. 880 tys. gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, w skali kraju ma ok. 6 proc. rynku. Dzięki przejęciu Enei pozycja ta znacząco by się poprawiła. Niemiecki gigant ma spore inwestycyjne plany wobec Polski - planuje tu m.in. budowę największego w Polsce bloku na węgiel kamienny o mocy 800 MW. Inwestycja, która będzie wspólnym przedsięwzięciem RWE i Kopalni Węglowej ma kosztować ok. 1,5 mld euro. Do 2015 roku RWE planuje też uruchomienie elektrowni wiatrowych o łącznej mocy 300 MW. Łączny koszt inwestycji, jakie poniosą w najbliższych latach Niemcy to ponad 2,5 miliarda euro.
Tylko dwóch chętnych Termin składania ofert zakupu trzeciego co do wielkości producenta prądu minął w piątek. Podana przez Reutersa informacja o niewielkim zainteresowaniu miała fatalny wpływ na kurs akcji spółki. Enea spadła z 25 do 21 zł.
Sensacją było przede wszystkim nieprzystąpienie do wyścigu o pakiet Enei szwedzkiego Vattenfalla - napisała w poniedziałek
Gazeta Wyborcza . Jest on już znaczącym akcjonariuszem polskiej spółki, bo w jesiennej ofercie publicznej zainwestował ogromne pieniądze i kupił 18,7 proc. akcji. Mając tak znaczną pozycję w akcjonariacie poznańskiej firmy, wydawał się żelaznym kandydatem do przejęcia Enei. Tymczasem Szwedzi nie odpowiedzieli na zaproszenie resortu, choć podtrzymują - jak podał Reuters - zainteresowanie polskim rynkiem energii i Eneą.
Enea to trzecia największa firma energetyczna w kraju. Sieć dystrybucyjna obejmuje swoim zasięgiem obszar około 20 proc. powierzchni kraju, głównie w północno-zachodniej części Polski. W dziedzinie dystrybucji energii Enea ma 16 proc. polskiego rynku (więcej mają PGE - 29 proc. i Tauron - 26 proc.). Enea wytwarza też 9 proc. dostępnej na polskim rynku energii, co plasuje ją jako czwartego wytwórcę energii w kraju (oprócz PGE i Tauron, więcej energii od Enei wytwarza też ZE PAK - 12 proc.)