W zeszły czwartek o wzroście PKB kwartał do kwartału poinformowały nieoczekiwanie
Niemcy i
Francja - dwie czołowe gospodarki Eurolandu. Wcześniej Fed ocenił, że recesja ustępuje także w Ameryce.
Ekonomiści oczekiwali, że
Japonia również wyjdzie na plus i się nie przeliczyli. PKB drgnęło w górę, bo zadziałały ogromne rządowe programy pomocowe i wzrósł popyt na specjalistyczne maszyny oraz
samochody eksportowane z Japonii. Wynik 0,9 proc. na plusie jest minimalnie poniżej oczekiwanego 1 proc., ale analitycy się tym nie przejmują. Przewidują, że PKB będzie umiarkowanie rósł do końca roku, choć obawiają się, że gdy wyczerpią się setki miliardów dolarów rządowego wsparcia, to znowu zaczną się kłopoty.
Na razie japońscy konsumenci są w kiepskich nastrojach, a ich wydatki odpowiadają za mniej więcej 60 proc. PKB. Rośnie
bezrobocie, co zwiększa ostrożność konsumentów w wydawaniu pieniędzy. To sprawia, że firmy nadal zmniejszają wydatki na inwestycje, bo boją się, że nie będzie popytu na ich towary i usługi.
- Warunki są nadal bardzo ciężkie, ale wydaje się, że japońska gospodarka odbiła - powiedział japoński minister gospodarki Yoshimasa Hayashi. Najnowsze dane są na rękę obecnemu rządowi kierowanemu przez premiera Taro Aso. 30 sierpnia odbędą się wybory parlamentarne, a notowania rządu są kiepskie.