- Nie ma żadnego racjonalnego powodu, by 50-letnie, zdolne do
pracy kobiety otrzymywały przez 10 lat (do osiągnięcia wieku emerytalnego) rentę, podczas gdy ich rówieśniczki musiały w tym czasie pracować - napisali przedsiębiorcy w liście. O zamiarze jego wysłania informowaliśmy w ubiegłym tygodniu.
Renta rodzinna - średnio 1283 zł brutto miesięcznie - należy się wdowie, jeśli w chwili śmierci męża miała 45 lat. Pieniądze wypłacane są od momentu, kiedy ukończy 50 lat. Dożywotnio. Renty rodzinne w sumie dostaje 1,2 mln osób. Część z nich to inwalidzi i osoby, które wychowują niepełnoletnie
dzieci. Ale renty pobiera też 300 tys. wdów, które odchowały już dzieci albo ich nie mają. - Na renty dla kobiet, które jeszcze mogą pracować, wydajemy około 4 mld zł, czyli tyle, ile w całym kraju na badania naukowe - przekonują pracodawcy. I podkreślają, że to niesprawiedliwe. Nie chcą tym kobietom odbierać rent, ale uważają, że nie powinno się ich więcej przyznawać.
- Argument, że to zmarli mężowie wypracowali za nich składki, jest ekonomicznie nieprawdziwy. Wpłacone składki są zdecydowanie niedostateczne, aby sfinansować tak długie świadczenia. Obecnie 50-letnia
kobieta otrzymuje je średnio przez 30 lat - argumentuje PKPP Lewiatan.
I dodaje, że takie kobiety (nawet jeśli wcześniej nie pracowały zawodowo) mogą znaleźć
pracę, np. pracując jako opiekunki do dzieci, co jest "szczególnie uzasadnione w kraju o słabo rozwiniętej sieci żłobków i przedszkoli".