Biznes Ludzie Pieniądze

Niemcy chcą prądu z Enei

Konrad Niklewicz, Lech Bojarski, Poznań
17.08.2009 , aktualizacja: 17.08.2009 21:49
A A A Drukuj
Koncern energetyczny RWE chce kupić Eneę. - Już zaczął zbierać na to pieniądze - twierdzi niemiecka prasa ekonomiczna. Zagadką pozostaje, dlaczego z rywalizacji o przejęcie Enei wycofał się szwedzki Vattenfall
SERWISY
RWE jest jednym z dwóch kandydatów do kupna od skarbu państwa 67 proc. akcji Enei - poinformował rano dziennik "Financial Times Deutschland". Według informacji tej gazety koncern RWE już zaczął zbierać pieniądze na zrealizowanie tej transakcji szacowanej na 5,9 mld zł. Żeby zgromadzić tę kwotę, RWE m.in. sprzedał swoje udziały w spółce American Water za 455 mln euro.

Późnym popołudniem niemiecki koncern potwierdził: RWE złożyło ofertę zakupu 67,05 proc. akcji firmy Enea SA pod warunkiem zakończenia pozytywnym wynikiem badania jej kondycji - ogłosiła firma w komunikacie.

- Jesteśmy dobrym strategicznym partnerem dla spółki Enea. Mamy duże doświadczenie i wiedzę o polskim rynku energetyki i kompetentną lokalną kadrę. W Polsce udowodniliśmy, że jesteśmy niezawodnym partnerem. Wywiązaliśmy się ze wszystkich zobowiązań - dodał Filip Thon, prezes RWE Polska.

Nadal nie wiadomo, dlaczego oferty na zakup 67 proc. akcji Enei nie złożyła spółka, która już teraz ma duży pakiet udziałów w przedsiębiorstwie - czyli szwedzki Vattenfall.

Do piątku to właśnie on uchodził za murowanego faworyta w rywalizacji o przejęcie kontroli nad Eneą. - Decyzja koncernu Vattenfall, aby nie składać oferty, powinna być postrzegana w świetle prowadzonego obecnie przeglądu projektów inwestycyjnych - enigmatycznie wyjaśniał Dag Andersen, dyrektor finansowy Grupy Vattenfall.

Przedstawiciele Vattenfalla (proszący o zachowanie anonimowości) dają jednak do zrozumienia, że firma po prostu nie była przygotowana do tak dużej inwestycji w tak szybkim tempie.

Ale zaskoczenie jest duże. To właśnie szwedzki koncern jesienią 2008 r. uratował giełdowy debiut Enei, kupując prawie wszystkie akcje (18,7 proc.), jakie trafiły na rynek. Co prawda Ministerstwo Skarbu ostrzegało, że kupno reszty akcji przez Vattenfall nie jest przesądzone, ale większość branżowych analityków na to stawiała.

Kupno Enei wydawało się logiczne z biznesowego punktu widzenia: Vattenfall zawsze twierdził, że na polskim rynku chce się rozwijać. Dziś jest "tylko" właścicielem elektrociepłowni warszawskich oraz b. Górnośląskiego Zakładu Energetycznego (obecnie pod nazwą Vattenfall Distribution Polska). Szwedzi nie ukrywali, że 7. pozycja na rynku produkcji energii elektrycznej (2,4-proc. udział), 6. pozycja na rynku sprzedaży i dystrybucji energii elektrycznej (10-proc. udział w rynku) i 1. pozycja na rynku produkcji ciepła (24-proc. udział w rynku) ich nie zadowala.

Ale to samo można powiedzieć o RWE. Obecny w Polsce od 1991 r., dziś koncern jest m.in. właścicielem warszawskiego dystrybutora energii (d. STOEN) oraz małej elektrociepłowni Będzin.

Ale plany ma wielkie: razem z Kompanią Węglową chce zbudować 800-megawatową elektrownię węglową, już zaczął budować elektrownie wiatrowe (docelowo mają mieć moc 300 MW). Przejęcie Enei - czwartej co do wielkości grupy energetycznej w Polsce, właścicielowi elektrowni Kozienice, sprzedającej prąd 2,5 milionom klientów w Polsce północno-zachodniej - mogłoby skokowo zwiększyć stan posiadania RWE w Polsce.

RWE jest jednym z największych koncernów energetycznych w Europie. Drugi co do wielkości producent prądu w Niemczech ma także ponad 10 mln klientów w kilku europejskich krajach (prócz Polski także w Holandii, Czechach, na Słowacji i Węgrzech). Jego wartość rynkowa wynosi obecnie 30,5 mld euro.

W tle prywatyzacji i ewentualnego przejścia pod skrzydła RWE w Enei trwa konflikt między zarządem a związkami zawodowymi. Wszystko zaczęło się od zlecenia przez nowego prezesa Macieja Owczarka audytu bezpieczeństwa informacji, bezpieczeństwa informatycznego i technicznego firmie doradczej TFS. Według związkowców firma ta w sposób nieuprawniony próbowała zbierać dane (nazwiska pracowników, numery ich telefonów, numery kont bankowych, listę strategicznych klientów), które miały wyciec do konkurencji - RWE Polska. Rada nadzorcza Enei zdecydowała się nawet zawiadomić prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Sprawę bada też kolejny, powołany przez radę, niezależny audytor.

Związkowy zarzucają prezesowi zażyłe stosunki z wiceprezesem RWE Polska Januszem Morozem oraz korzystanie z nadmiernych przywilejów, np. służbowego mieszkania o pow. prawie 100 m kw. Prezes funkcjonuje też w KRS jako członek zarządu innej spółki - Zielona Apteka. Owczarek wczoraj odrzucał te zarzuty: - Jestem kryształowo czysty. Znam pana Moroza tak jak setki innych menedżerów. Koszt służbowego mieszkania jest taki jak innych mieszkań służbowych. A jeśli chodzi o Zieloną Aptekę to proces upadłości tej firmy trwał cztery lata. Trudno mi odpowiadać za opieszałość urzędów w uaktualnianiu rejestrów.

Owczarek nie chciał jednak wyjaśnić, jak doszło do wyboru firmy TFS ani też odpowiedzieć, czy jego zdaniem zamieszanie wewnątrz firmy mogło wpłynąć na mniejszą od spodziewanych liczbę ofert w prywatyzacji. - Od tego jest ministerstwo - skwitował.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy