W ostatnich miesiącach występował nawet spadek realnych wynagrodzeń. Tym razem udało się tego uniknąć, bo lipcowy wzrost pensji o 3,9 proc. okazał się wyższy od inflacji, która była na poziomie 3,6 proc. Według Głównego Urzędu Statystycznego w lipcu średnie wynagrodzenie brutto sięgało 3361,9 zł.
- Rozwój sytuacji na
rynku pracy pozostaje kluczowy z punktu widzenia perspektyw polskiej gospodarki - uważa Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH.
Według GUS w lipcu zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw sięgało 5,27 mln osób. To o ponad 6 tys. mniej niż w czerwcu oraz o prawie 120 tys. mniej niż rok temu. Według szacunków resortu pracy stopa
bezrobocia rejestrowanego wzrosła w lipcu do 10,8 proc. z 10,7 proc. w czerwcu. A warto tu przypomnieć, że w ostatnich latach, gdy gospodarka polska jeszcze szybko się rozwijała, w analogicznym czasie
bezrobocie jeszcze mocno spadało.
Ekonomiści obawiają się, że na rynku pracy najgorsze jeszcze przed nami. - Jeszcze nie nastąpił koniec problemów na rynku pracy, druga połowa roku może wciąż przynieść negatywne zjawiska - mówił w poniedziałkowym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" wiceminister finansów Ludwik Kotecki.
Według Adama Antoniaka pogarszająca się sytuacja na rynku pracy będzie miała wpływ na popyt krajowy, w szczególności konsumpcję prywatną.
- Dane potwierdzają, że przedsiębiorstwa w dalszym ciągu dostosowują zatrudnienie do bieżącej sytuacji. W przyszłości w ślad za tymi danymi pojawi się również informacja o nieco wyższej stopie bezrobocia - powiedział Reuterowi Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale w
Warszawie.