Ze swoimi zagranicznymi kontrahentami Gazprom ma się rozliczać na stacjach pomiarowych na granicach Rosji, rezygnując z obecnej praktyki rozliczeń na stacjach pomiarowych na terenie państw-odbiorców gazu. Z takim żądaniem do Gazpromu zwróciła się Federalna Służba Celna Rosji już na początku kwietnia, ale koncern ujawnił to dopiero teraz.
To żądanie może wykoleić politykę Gazpromu, który wykorzystuje kwestię lokalizacji puntów rozliczeń za
eksport gazu do wyznaczania granicy swoich wpływów. Pod koniec marca Gazprom głośno protestował, kiedy
Ukraina zgodziła się wprowadzić europejskie przepisy w swoim gazownictwie za wsparcie przez UE inwestycji w ukraińskie gazociągi. Po wprowadzeniu reform firmy z UE mogłyby kupować gaz od Gazpromu na granicy Rosji z Ukrainą (zamiast na granicy UE z Ukrainą jak teraz) i potem same martwić się o tranzyt przez Ukrainę. Rosyjski koncern nie mógłby wtedy wstrzymywać dostaw do UE pod pretekstem sporów z Ukrainą o warunki tranzytu.
Żądania rosyjskich celników są też istotne dla Polski. Podczas rządowych negocjacji nowej umowy gazowej z Rosją polska strona zaproponowała, by przesunąć ze stacji Mallnow w Niemczech do polskiej stacji Kondratki punkt rozliczeń gazu eksportowanego na Zachód gazociągiem jamalskim. Wtedy polsko-rosyjska firma EuRoPol Gaz - właściciel gazociągu jamalskiego - za tranzyt przez Polskę rozliczałaby się z zachodnimi kontrahentami Gazpromu. Teraz za tranzyt EuRoPol Gaz rozlicza się tylko z Gazpromem, a rosyjski koncern stale kwestionuje wysokość opłat za tę usługę, naliczanych zgodnie z polskim prawem. O takim pomyśle w zeszłym miesiącu napisała "Rzeczpospolita", informując, że to inicjatywa Ministerstwa Gospodarki. Resort gospodarki ostro zaprzeczył. - Bo to nie był nasz pomysł. Takie rozwiązanie proponował najpierw Aleksander Gudzowaty, a ostatnio lansowało je Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Rosyjska strona rozmawia o tym bez entuzjazmu - powiedział nam dyr. Maciej Kaliski z Ministerstwa Gospodarki.
Gazprom kwestionuje żądania celników i twierdzi, że stosując się do nich, musiałby płacić wyższe podatki (co sugeruje, że koncern nie księguje faktycznego, fizycznego
eksportu gazu). Na razie decyzja celników nie została zarejestrowana przez rosyjskie ministerstwo sprawiedliwości, więc Gazprom nie musi się do niej stosować. Od decyzji celników koncern chce się odwołać do rządu Rosji i nie wyklucza, że zaskarży ją do sądu.