ZZPPM Zbrzyznego to drugi co do wielkości związek w kombinacie, zatrudniającym 18 tys. osób. Nie w smak jest mu rządowa zapowiedź sprzedaży 10 proc. akcji KGHM (państwo ma ok. 42 proc. udziałów w firmie). - To grozi utratą kontroli nad spółką przez skarb państwa.
Dlatego domagamy się gwarancji dotyczących warunków
pracy - mówi Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący ZZPPM. - Prywatny inwestor, który przyjdzie do spółki, może doprowadzić do jej upadku.
Związek przedstawił wczoraj postulaty skierowane do zarządu spółki. Chodzi m.in. o: • co najmniej dziesięcioletnie gwarancje zatrudnienia, • podpisanie umów na czas nieokreślony z pracownikami, którzy przepracowali minimum trzy miesiące, • rewaloryzację pensji co najmniej o wskaźnik inflacyjny, • wycofanie wniosków z prokuratury w związku z przeprowadzonym przez związkowców dwugodzinnym strajkiem ostrzegawczym w ubiegłym tygodniu. Zarząd KGHM złożył takie doniesienia, bo uznał, że strajk był nielegalny. Herbert Wirth, prezes kombinatu, zapowiedział, że ci, którzy nie pracowali, poniosą konsekwencje finansowe. Nie wykluczył odebrania im czternastej pensji.
Zbrzyzny: - Żądamy zaprzestania represji wobec pracowników i wycofania wniosków. Ludzie, którzy są wzywani do prokuratury, przeżywają dramaty rodzinne. Tu trzeba rządzić firmą, a nie wzywać prokuratorów. Strajk był legalny i związki zawodowe reprezentujące załogę miały pełne prawo go przeprowadzić.
Monika Kowalska, rzeczniczka KGHM: - Od początku informowaliśmy, że strajk był nielegalny, więc ci, którzy wówczas nie pracowali, muszą ponieść konsekwencje.
Zbrzyzny daje zarządowi tydzień na odpowiedź, a jeśli jej nie dostanie lub zarząd nie spełni tych postulatów, to ZZPPM wejdzie w spór zbiorowy z zarządem.
- Te postulaty są jak koncert życzeń. To kolejna akcja polityczna pana posła Zbrzyznego - odpowiada Kowalska.
Związkowcy z ZZPPM twierdzą, że ich postulaty popierają też inne organizację związkowe - w tym największa "Solidarność". Ale pod listem do zarządu jest tylko podpis Zbrzyznego. - Kierunek tych postulatów jest słuszny, ale to nie są nasze żądania, tylko pana Zbrzyznego. Zamierzamy przedstawić swoje własne, ale w późniejszym czasie, wraz z innymi związkowcami z całego kraju - mówi Józef Czyczerski, przewodniczący miedziowej "Solidarności".
W przyszłym tygodniu mają spotkać się związkowcy z innych państwowych spółek, które mają być prywatyzowane. - Zjawią się przedstawiciele "Solidarności" z sektora paliwowo-energetycznego i takich spółek, jak Tauron, Energa i PGE. Wspólnie zdecydujemy o dalszych krokach wobec planów rządu. Nie może być tak, że decyzje o
prywatyzacji są podejmowane bez obecności strony związkowej - mówi Kazimierz Grajcarek, przewodniczący krajowego sekretariatu górnictwa i energetyki w "Solidarności".