Biznes Ludzie Pieniądze

Bezrobotny: rząd daje pieniądze, więc biorę

Aleksandra Lewińska
19.08.2009 , aktualizacja: 21.08.2009 15:37
A A A Drukuj
Mam sporo oszczędności, jeszcze przez rok mógłbym z nich spłacać kredyt. Ale jeśli państwo chce mi pomóc - to skorzystam - mówi bydgoski bezrobotny, który ubiega się o rządowe wsparcie w spłacie kredytu


Aleksandra Lewińska: Do bydgoskiego pośredniaka wpłynęły na razie zaledwie dwa wnioski o dopłaty do rat kredytów mieszkaniowych. Jeden złożył pan.

Artur, lat 34: A co mam do stracenia!

Jakie raty płaci pan teraz?

- Rok temu wziąłem 220 tys. zł kredytu, we frankach. Miesięcznie spłacam 1,2 tys. zł, czyli akurat tyle, ile wynosi maksymalna dopłata. Prawdopodobnie kredyt będę miał spłacany w całości przez rząd.

Bez pomocy państwa nie dałby pan rady ze spłatą rat?

- Szczerze? Na razie miałbym z czego je spłacać. Wcześniej dobrze zarabiałem, samej podstawy miałem 3 tys. na rękę, było z czego odkładać.

A jednak zwrócił się pan o rządową pomoc?

- Gdy tylko usłyszałem, że ktoś może kredyt spłacać za mnie - pomyślałem: czemu nie? Swoje oszczędności przeznaczę na inne cele. Studiuję, chcę się przekwalifikować - to kosztuje. Może założę własną firmę i te pieniądze się wówczas przydadzą. Na pewno na tym nie stracę. Przecież warunki spłaty rządowej dotacji są bardzo korzystne. Zacznę oddawać pieniądze dopiero po dwóch latach. 150 zł miesięcznie. Wówczas będę pewnie znów pracował i - mam nadzieję - nieźle zarabiał. Pewnie nawet nie zauważę, jak ta kwota spływa mi z konta.

Ofiara kryzysu, czy cwaniak? Marek Wielgo nie wierzy bohaterowi tekstu

Kiedy stracił pan pracę?

- W czerwcu.

Z powodu kryzysu?

- Rozwiązałem umowę za porozumieniem stron. Wypaliłem się zawodowo. Dziesięć lat pracowałem jako projektant. Teraz podjąłem studia i szukam innej pracy. Chcę zostać inżynierem produkcji, a docelowo menedżerem.

Jak idą poszukiwania nowej pracy?

- Myślałem, że będzie łatwiej. Wysłałem około 40 podań. Do firm, które szukają pracowników przez ogłoszenia, ale też do tych, które się nie ogłaszają.

I...

- I nic. Odpowiedziały mi tylko dwie. Jedna nawet obiecała etat, ale później wycofała się z propozycji rakiem.

Jak załatwiał pan sobie pomoc rządową?

- Na początku sierpnia poszedłem na spotkanie, które urzędnicy zorganizowali na Wyspie Młyńskiej dla zainteresowanych dopłatami. Okazało się, że zdobycie dotacji jest dziecinnie proste, więc wziąłem się do roboty. I pewnie już we wrześniu kredyt spłaci za mnie rząd.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów