We wtorek do UOKiK wpłynęło pismo z resortu rolnictwa, w którym minister Sawicki domaga się kontroli tzw. ukrytych marż w sklepach wielkopowierzchniowych. Chodzi o tzw. półkowe, czyli opłaty, które producent albo dystrybutor towarów musi ponieść, aby wejść do sklepu.
Minister rolnictwa pisze: "W związku z informacjami przekazywanymi przez producentów i dostawców produktów żywnościowych dotyczącymi stosowania w umowach przez sieci dystrybucji żywności klauzul nakładających na dostawców obowiązek opłat z tytułu umieszczenia towaru na półce, wprowadzenia do sprzedaży nowego asortymentu kart lojalnościowych i usług promocyjnych itp., [ministerstwo] zwraca się z prośbą o zbadanie występowanie tych praktyk oraz ich zgodności z prawem".
- Moim zdaniem są to klauzule niedozwolone i UOKiK powinien się tym zająć - ucina Sawicki pytany o to pismo.
- Skargi od producentów, pośredników, że muszą płacić sieciom handlowym dodatkowe opłaty, tzw. półkowe, dostajemy również my, jest ich kilka w skali roku - przyznaje Aneta Styrnik z UOKIK.
Co na to wielkie sklepy?
- Jeśli ktoś bierze pieniądze za wejście do sklepu, to po prostu łamie prawo - twierdzi Andrzej Maria Faliński, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, która zrzesza duże sklepy. - Jest to zakazane przez ustawę o nieuczciwej konkurencji.
Producenci przyznają anonimowo, że płacą. Tyle że nie za wejście do sklepu, ale za usługi, które sklepy dla nich wykonują, czyli gazetki z promocjami, ekstra miejsce w sklepie, lepsze półki itp.
- To są normalne opłaty za usługę, nie ma w tym nic nieuczciwego - mówi Faliński.
UOKiK interwencji jednak nie podejmie. - Nic nie możemy zrobić, bo żadna sieć nie ma pozycji dominującej na polskim rynku - rozkłada ręce Styrnik. - Urząd zajmuje się bowiem łamaniem przepisów w związku z nadużyciem pozycji dominującej. A tu to zjawisko nie występuje. Przedsiębiorcy, którzy czują się pokrzywdzeni i uważają, że złamano prawo, mogą wystąpić do sądu, powołując się na ustawę o nieuczciwej konkurencji.