To właśnie pod koniec 2008 r. i na początku tego roku polskie przedsiębiorstwa wpadły w największy dołek. Na własnej skórze poczuły wówczas, jak silnie na ich działalność wpływają kryzys finansowy oraz głęboka recesja u naszych największych partnerów handlowych. Firmy musiały na gwałt obniżać koszty, często zwalniając pracowników lub obniżając im
pensje. Z danych GUS wynika, że w I półroczu 2009 r. wynik finansowy netto przedsiębiorstw niefinansowych (czyli nie banków, firm ubezpieczeniowych itp.), zatrudniających co najmniej 50 osób, spadł do 37,1 mld zł. W analogicznym okresie 2008 r. wynosił 44,3 mld zł.
Na szczęście najgorsze mamy już chyba za sobą. GUS co prawda nie podaje wyników z II kw. (tylko w sumie za całe półrocze), ale ekonomiści policzyli, że przedsiębiorstwa od kwietnia do czerwca radziły sobie w sumie lepiej niż w pierwszych trzech miesiącach tego roku.
- Dane za II kw. 2009 r. wskazują na gwałtowną poprawę wyników finansowych - uważa Andrzej Halesiak, dyrektor departamentu analiz ekonomicznych banku BPH.
Firmom pomaga to, że umocnienie złotego w ostatnich miesiącach znacząco zmniejszyło m.in. problem
opcji walutowych. To miało wpływ na lepszy wynik na operacjach finansowych firm. Jeszcze w I kw. wynosił on -10,2 mld zł, w całej pierwszej połowie roku już "tylko" -4,2 mld zł. To oznacza, że w II kw. wynik na działalności finansowej był dodatni i przekroczył 6 mld zł.
Nadzieję na jeszcze lepsze wyniki w kolejnych kwartałach dają wyniki badań koniunktury GUS. Co prawda w sierpniu nastroje w przetwórstwie przemysłowym cały czas były minimalnie negatywne, ale oceny były lepsze niż w lipcu. Poprawę koniunktury sygnalizowało 19 proc. badanych przez GUS przedsiębiorstw, pogorszenie - 20 proc. W lipcu było to odpowiednio 18 i 22 proc. badanych.
Ekonomiści zwracają jednak uwagę, że w kolejnych kwartałach dużo będzie zależało m.in. od sytuacji na
rynku pracy, która może rzutować na konsumpcję. Sporo też zależy od kursu złotego. - Dalsze wzmocnienie, choć korzystne dla wyniku finansowego, może doprowadzić do gorszych wyników osiąganych na sprzedaży - uważa Halesiak. Mocniejszy
złoty oznacza bowiem nieco mniejsze wpływy z
eksportu - liczone w złotych.