Ekonomiści w ogóle nie spodziewali się tak nagłej poprawy. Ankietowani przez Reutersa analitycy liczyli na wzrost, ale ledwie na poziomie 0,7 proc. Na zaskakujące dane od razu zareagował rynek walutowy - euro szybko osłabiło się względem złotego o 2 grosze schodząc poniżej poziomu 4,1 zł. Teraz wszyscy zastanawiają się czy konsumpcja, która w drugiej połowie roku miała być przecież słabsza z powodu pogorszenia sytuacji na rynku pracy, nie będzie jednak pozytywnym zaskoczeniem.
Według Głównego Urzędu Statystycznego w lipcu mocno wzrosła m.in. sprzedaż żywności, napojów oraz wyrobów tytoniowych - o 11,9 proc. Dla porównania średni wzrost w całej pierwszej połowie roku sięgał ledwie 3,4 proc. W lipcu solidny wzrost sprzedaży - o 22,4 proc. - nastąpił w kategorii pozostała
sprzedaż detaliczna w niewyspecjalizowanych sklepach. O 16,1 proc. sprzedaż farmaceutyków i kosmetyków, a o 19,6 proc. odzieży i obuwia. - Niewątpliwie na wynik ten pozytywny wpływ miała m.in. kontynuacja letnich wyprzedaży - uważa Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH.
- Sprzedaż w lipcu była wspierana wyższym wzrostem płac oraz poprawą nastrojów konsumenckich. Dane te wskazują, że polska gospodarka osiągnęła już dno i widzimy właśnie początek odbicia - powiedział Reuterowi David Hauner, strateg rynków wschodzących w
Bank of America w Londynie.
Rzeczywiście GUS podał niedawno, że lipcowy wzrost płac sięgnął zaskakujących 3,9 proc. Czyżby Polacy poczuli przypływ gotówki do swoich portfeli? Ekonomiści cały czas są ostrożni. - Dzisiejsze dane są bardzo dobrym sygnałem z punktu widzenia kształtowania się konsumpcji w trzecim kwartale 2009, niemniej jednak nadal uważamy, że skłonność gospodarstw domowych do konsumpcji w kolejnych miesiącach uzależniona będzie od dalszego rozwoju sytuacji na rynku pracy - pisze Monika Kurtek w komentarzu.
Tymczasem według GUS w lipcu stopa
bezrobocia rejestrowanego lekko wzrosła - do 10,8 proc. z 10,7 proc. w czerwcu. Badanie BAEL (badanie aktywności ekonomicznej ludności, według nich za bezrobotną nie uważa się osoby pracującej na czarno i zarejestrowanej w pośredniaku) wskazuje, że w II kw. stopa bezrobocia spadała do 7,9 proc. z 8,3 proc. w I kw. (Ale warto tu zauważyć, że sezonowy spadek bezrobocia rok wcześniej w tym okresie sięgał 1 pkt proc. Ekonomiści są zdania, że
rynek pracy może jeszcze negatywnie zaskoczyć w drugiej połowie tego roku. - Jeszcze nie nastąpił koniec problemów na rynku pracy, druga połowa roku może wciąż przynieść negatywne zjawiska - mówił w niedawnym wywiadzie dla "Gazety" wiceminister finansów Ludwik Kotecki.
Znak zapytania stoi też po stronie przedsiębiorstw. Lipcowa
produkcja przemysłowa rozczarowała ekonomistów spadając o 4,6 proc. Dziś GUS podał, że w całym pierwszym półroczu inwestycje w dużych przedsiębiorstwach spadły o 3,8 proc. Rok wcześniej rosły w tempie aż 18,6 proc. Zdaniem Moniki Kurtek te dane wyraźnie wskazują na wyhamowanie inwestycji w całej gospodarce w tym okresie. - Biorąc jednak pod uwagę fakt, że w I kw. 2009 r. spadek nakładów inwestycyjnych w dużych przedsiębiorstwach wyniósł 5 proc., w II kw. 2009 sytuacja najprawdopodobniej uległa pewnej poprawie - uważa Kurtek.