GM opracowuje plan zachowania swoich europejskich fabryk
Opla i Vauxhalla - ujawnił
dziennik "The Wall Street Journal". Potrzeba na to 4,3 mld dol., które koncern może zebrać ze sprzedaży lub dzierżawy części swoich aktywów w Chinach, a także pożyczyć w Europie, m.in. od rządów Wlk. Brytanii i Hiszpanii. To alternatywa dla planu rządu Niemiec, który zaoferował 6,4 mld dol. pomocy dla Opla, jeśli kontrolę nad tą firmą przejmie konsorcjum zawiązane przez austriacko-kanadyjską firmę Magna z rosyjskim państwowym bankiem Sbierbank i koncernem motoryzacyjnym GAZ. Część tej pomocy
Berlin chciał potem przerzucić na barki innych państw UE, w których są fabryki Opla.
Oficjalnie decyzję o rezygnacji ze sprzedaży Opla amerykański koncern może ogłosić do środy - powiedział telewizji ZDF lider niemieckich związkowców Armin Schild.
GM zgodził się w tym roku sprzedać większość akcji Opla pod presją rządu Niemiec. Miało to ochronić europejskie zakłady GM przed skutkami bankructwa, które amerykański koncern ogłosił na początku czerwca. Jednak sanacja GM zakończyła się już w połowie lipca - szybciej, niż oczekiwano. A jednocześnie GM nie chciał przyjąć warunków Magna/Sbierbank, które chciało na zawsze pozbawić GM kontroli nad
Oplem i przejąć patenty GM wykorzystywane przez Opla, a także wypchnąć amerykański koncern z rynku państw b. ZSRR. Ofertę Magna/Sbierbank gremialnie popierali niemieccy i rosyjscy politycy, rozpętując w tej sprawie kampanię nacisków na Waszyngton. W
USA te naciski zaczęto traktować już jako szantaż - poinformował w poniedziałek niemiecki dziennik "Das Bild". Rezygnując ze sprzedaży Opla, GM będzie mógł np. zamknąć niektóre fabryki w Niemczech, które Berlin chciał zachować kosztem innych europejskich zakładów amerykańskiego koncernu.