Do marca przyszłego roku produkcja aut sedanów
Toyota Corolla i pikapów Tacoma zostanie przeniesienia z NUMMI do innych fabryk Toyoty w Kanadzie, Japonii i
USA - ogłosił w piątek japoński koncern. Pracę może stracić 4,6 tys. pracowników NUMMI, jeśli zakład nie zostanie przejęty przez nowego inwestora.
- Bardzo żałujemy, że musieliśmy podjąć tę decyzję, ale utrzymywanie dalszej produkcji aut w NUMMI nie miało ekonomicznego uzasadnienia - powiedział wiceprezes Toyoty Atsushi Niimi. Jak tłumaczył, produkcja aut w kalifornijskim zakładzie przestała się opłacać, gdy w lipcu z montażu aut w NUMMI wycofał się General Motors, zrywając trwającą od ćwierć wieku współpracę z japońskim koncernem. Zakład w Kalifornii może produkować 400 tys. aut rocznie, ale z powodu kryzysu jego potencjał był wykorzystywany w tym roku zaledwie w jednej czwartej. Gdy GM wycofał zlecenia, sytuacja zakładu pogorszyła się.
GM utworzył NUMMI z
Toyotą w 1984 r., aby nauczyć się japońskich metod taniej produkcji aut o wysokiej jakości. Do spółki, w której oba koncerny miały po 50 proc., GM wniósł starą fabrykę samochodów, a Japończycy - nowoczesne maszyny. Firma produkowała auta, które na amerykański rynek trafiały pod japońską marką Toyota i amerykańską - Pontiac.
Decyzja Toyoty o wycofaniu się z NUMMI jest wstrząsem dla branży samochodowej. Nigdy dotąd japoński gigant nie zamknął swojej wielkiej fabryki aut, zwłaszcza zagranicą. Jeszcze w lipcu japońscy menedżerowie nieoficjalnie mówili, że nie zamkną NUMMI, bo zwolnienie amerykańskich robotników mogłoby nadszarpnąć ich reputację w USA. Amerykanie zostawili jednak Japończykom kukułcze jajo. Zakład w Kalifornii to jedna fabryką Toyoty w USA, w której działa - wprowadzona tam przez GM - wpływowa centrala związkowa pracowników amerykańskiej
motoryzacji UAW. Japończycy obawiali się, że po zwolnieniu robotników w Kalifornii w ich obronie staną związkowcy UAW z firm produkujących
części samochodowe, blokując pracę 14 innych amerykańskich fabryk Toyoty. Już wczoraj decyzję japońskiego koncernu ostro krytykowali związkowcy z Kalifornii oraz szef UAW Ron Gettelfinger. Gubernator Kalifornii Arnold Schwarzenegger zapowiedział, że wraz z rządami USA i Japonii, GM i Toyotą zajmie się przygotowaniem wsparcia dla zwalnianych pracowników.
- Toyota podjęła racjonalną decyzję, bo po wycofaniu się ze spółki GM, Japończykom trudno byłoby samodzielnie kontynuować jej działalność - powiedział agencji AP Tsuyoshi Mochimaru, analityk banku inwestycyjnego Barclays Capital Japan.
Z powodu kryzysu Toyota w zakończonym w marcu roku obrotowym miała 4,7 mld dol. strat netto i była to pierwsza strata koncernu od 72 lat. Na kryzysie cierpią też inne zakłady Toyoty. Od wiosny przyszłego roku na niemal dwa lata zatrzymana zostanie jedna z dwóch taśm montażowych w jednej z japońskich fabryk koncernu. Według dziennika "Nikkei" zawieszona zostanie także jedna z dwóch taśm montażowych w brytyjskiej fabryce Toyoty.