Biznes Ludzie Pieniądze

A nam PKB rośnie - latem, zimą, na wiosnę

Leszek Baj, Konrad Niklewicz
28.08.2009 , aktualizacja: 28.08.2009 21:26
A A A Drukuj
Główny Urząd Statystyczny zaskoczył niemal wszystkich, ogłaszając, że PKB w II kw. wzrósł w Polsce aż o 1,1 proc. Jeszcze rok temu taki wzrost każdy by wyśmiał. Teraz jednak marzą o nim wszystkie kraje Unii Europejskiej
Polska gospodarka w tym roku urośnie o 2,5 proc., najwięcej spośród wszystkich krajów UE
Polska gospodarka w tym roku urośnie o 2,5 proc., najwięcej spośród wszystkich krajów UE
Wzrost gospodarczy w Polsce 2006-2009
Wzrost gospodarczy w Polsce 2006-2009
W 2006 r. polska gospodarka rosła w imponującym tempie 6,2 proc. Ale to wystarczyło ledwie do zajęcia ósmego miejsca w Unii Europejskiej. Kryzys jednak wywrócił tę tabelę do góry nogami. Teraz przy wzroście na poziomie ledwie 1,1 proc. jesteśmy niekwestionowanym liderem! Z dostępnych do tej pory danych Eurostatu wynika, że żaden kraj nie mógł się pochwalić dodatnim wzrostem gospodarczym w drugim kwartale. Balansujące na tej krawędzi gospodarki Cypru i Grecji zeszły bowiem pod kreskę.

Rostowski: 2009 rok zakończymy co najmniej 0,7 proc. wzrostem PKB

Polska gospodarka rosła w kwietniu, maju i czerwcu lepiej niż na początku roku. - Już w pierwszym kwartale część ekonomistów uważała, że wzrost o 0,8 proc. był wyjątkowy. Spodziewali się, że kolejne miesiące będą dużo gorsze. A tu niespodzianka - cieszy się Jarosław Bauc, były minister finansów, obecnie prezes Polkomtela.

Na reakcję rynków finansowych nie trzeba było długo czekać. Złoty zaczął się umacniać. Tuż po godz. 10, gdy GUS podał dobre nowiny o PKB, indeks WIG20 na warszawskiej giełdzie wyskoczył do góry, rosnąc grubo ponad 3 proc. (choć ostatecznie zyskał tylko 1 proc.).

Premier Donald Tusk od razu zwołał konferencję prasową, na której triumfował razem z ministrem finansów Jackiem Rostowskim. - Wybraliśmy inną drogę przez kryzys, polską drogę. Mówiono nam wtedy, że jest to katastrofalny błąd, ale okazało się że była to jedyna skuteczna droga w Europie i Ameryce Północnej - przekonywał Rostowski. Zwrócił uwagę, że nawet wzrost bezrobocia, choć bolesny, jest niski w porównaniu z innymi krajami Unii. - W Polsce w krytycznych latach nie powinno przekroczyć 13 proc. - powiedział premier Tusk. W lipcu stopa bezrobocia była według GUS na poziomie 10,8 proc.

- 1,1 proc. wzrostu PKB to dobra wiadomość dla Polski, z tym że nie powinno nas to usypiać w myśleniu o potencjalnych ryzykach i zagrożeniach, które jeszcze są otwarte - ostrzegł jednak prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek.

Ale i tak wraz z lepszymi danymi płynącymi z gospodarki rośnie liczba ekonomistów z optymizmem patrzących w przyszłość. - W drugim kwartale bardzo dobrze wypadł eksport netto, cały czas rosła konsumpcja. Na minusie co prawda były inwestycje, ale jeśli wzrost konsumpcji się utrzyma, to po pewnym czasie firmy zaczną znowu inwestować - uważa Jarosław Bauc.

- Te dane dobrze rokują na przyszłość. Zresztą są odzwierciedleniem tego, co się dzieje w realnej gospodarce - mówi "Gazecie" Mateusz Morawiecki, prezes baku BZ WBK. - U nas w banku widać wyraźnie więcej zapytań o kredyty inwestycyjne, widać też ożywienie w kredytach hipotecznych, co częściowo wynika z rządowego programu "Rodzina na swoim". Udzielamy więcej kredytów dla małych i średnich firm - dodaje. Choć zauważa, że banki ciągle dość restrykcyjnie podchodzą do udzielania kredytów konsumenckich, np. gotówkowych, bo w ich przypadku istnieje większe ryzyko niespłacenia.

Zdaniem rządu część sukcesu to jego zasługa. Premier Tusk wymienił najważniejsze decyzje rządu, które wsparły jego zdaniem gospodarkę w kryzysie: •  interwencje na rynku walutowym; •  zabezpieczenie depozytów; •  oszczędności budżetowe, które zapobiegły niekontrolowanej eksplozji deficytu budżetowego; •  uzyskanie dostępu do specjalnej linii kredytowej (20 mld dol.) w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, która pomogła ustabilizować złotego.

- Rząd realizuje dobrą politykę gospodarczą i ważne, by konsekwentnie trzymał się dość konserwatywnych założeń do przyszłorocznego budżetu - mówi Jarosław Bauc. - Łatwiej jest je później zmienić w górę, niż obniżyć - dodaje. Ale ostrzega, że przyszły rok może być dla rządu trudny. - Przyrost przychodów podatkowych nie będzie duży. A pamiętajmy, że będą rosły stałe wydatki w budżecie, np. na zasiłki dla bezrobotnych czy pensje dla osób uciekających przed zwolnieniem w chorobowe - mówi Bauc.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów