Biznes Ludzie Pieniądze

Borowski: Możemy zapomnieć o groźbie recesji

Rozmawiał Leszek Baj
30.08.2009 , aktualizacja: 31.08.2009 12:10
A A A Drukuj
W II kwartale polska gospodarka urosła imponująco, zwłaszcza w porównaniu z sąsiadami. Czy to już czas na otwieranie szampana? - tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku, pracownik Szkoły Głównej Handlowej
Polska gospodarka w tym roku urośnie o 2,5 proc., najwięcej spośród wszystkich krajów UE
Polska gospodarka w tym roku urośnie o 2,5 proc., najwięcej spośród wszystkich krajów UE
Dr Jakub Borowski - główny ekonomista Invest-Banku, pracownik Szkoły Głównej Handlowej
Dr Jakub Borowski - główny ekonomista Invest-Banku, pracownik Szkoły Głównej Handlowej
SERWISY


Leszek Baj: Polski PKB wzrósł o solidne 1,1 proc. w skali roku. Premier Donald Tusk otrąbił nawet sukces na specjalnej konferencji prasowej. Mamy się z czego cieszyć?

Jakub Borowski*: Na pewno, ale to jeszcze nie koniec spowolnienia. W II kwartale PKB istotnie wzrósł niezależnie od miary, którą zastosujemy. Nasza gospodarka rośnie w stosunku do poprzedniego kwartału - w I kw. o 0,3 proc., w drugim - o 0,5 proc. Wzrost w skali roku w II kwartale wyniósł 1,1 proc. Dane po wyeliminowaniu czynników sezonowych (takie podaje zawsze Eurostat) wskazują nawet na wzrost o 1,4 proc., czyli tylko nieco słabiej niż 1,7 proc. zanotowane w I kw. To wszystko pokazuje, że jesteśmy już daleko od scenariusza recesyjnego, jakiego można się było obawiać na początku roku.

Wypadamy doskonale na tle otoczenia. U naszych sąsiadów Słowaków, Czechów, Węgrów będzie w tym roku głęboka recesja, i to niezależnie od tego, czy kraje te mają własną walutę (Czechy, Węgry), czy są w strefie euro (Słowacja). Polska nie jest w recesji z dwóch powodów. Po pierwsze, mamy stosunkowo mało otwartą gospodarkę, a więc w większym stopniu handlujemy sami ze sobą, w mniejszym zaś z zagranicą. Po drugie, wspomogło nas silne osłabienie złotego w IV kwartale ub.r. i w I kwartale 2009 r. I to ono przyczyniło się do tego, że głównym czynnikiem wzrostu w II kw. był eksport netto.

Czy to trochę nie sztuczny zabieg statystyczny? Przecież nasz eksport tak naprawdę spada, a dodatni wpływ eksportu netto na PKB wynika z dużo głębszego spadku importu.

- Rzeczywiście, jest to efekt statystyczny. Import spada po prostu szybciej niż eksport, dzięki temu ma dodatni i rosnący wkład we wzrost PKB. Czy mamy się z tego powodu cieszyć? Tak długo, jak dodatni wkład eksportu netto jest efektem osłabienia kursu złotego, jest to zjawisko pozytywne. Dzięki osłabieniu złotego import do naszego kraju stał się droższy, a polski eksport bardziej opłacalny i - co ważne - bardziej konkurencyjny cenowo w stosunku do innych krajów regionu, których waluty osłabiły się w mniejszym stopniu niż złoty. Ponadto dodatni wkład eksportu netto to dla inwestorów zagranicznych czynnik zmniejszający ryzyko gwałtownego osłabienia kursu złotego i sprzyjający napływowi kapitału do Polski. Jeśli jednak dodatni wkład eksportu netto jest efektem silnego hamowania popytu wewnętrznego w Polsce, trudno uznać to za zjawisko pozytywne. Konsumpcja co prawda ciągle rośnie, ale już w tempie poniżej 2 proc. Co gorsza, po raz pierwszy od 2003 r. mieliśmy do czynienia w II kw. ze spadkiem inwestycji.

Pozytywny wpływ słabego złotego powoli wygasa. Nasza waluta w ostatnich miesiącach się umacnia. A do tego słabną konsumpcja i inwestycje. Co więc będzie ciągnęło naszą gospodarkę?

- Według naszych prognoz w kolejnych dwóch kwartałach wzrost gospodarczy będzie słabszy i sięgnie już tylko 0,5 proc. Wkład eksportu netto pozostanie dodatni, jednak nie powinien już znacząco wzrosnąć. Korzystny wpływ osłabienia złotego będzie stopniowo wygasał, podobnie jak wpływ programów mających rozruszać gospodarki krajów zachodnich, choćby dopłaty do złomowania samochodów, na których skorzystał polski przemysł motoryzacyjny.

Drugim oprócz eksportu netto głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego pozostanie konsumpcja prywatna. Będzie ona jednak dalej słabnąć na skutek rosnącego bezrobocia i spadku płac realnych. Przy słabnącej konsumpcji i niskim stopniu wykorzystania mocy wytwórczych w przedsiębiorstwach trudno liczyć na ożywienie w inwestycjach, które będą nadal spadać. Głębokiego załamania inwestycji uda nam się jednak uniknąć dzięki projektom infrastrukturalnym realizowanym przez sektor publiczny, w tym inwestycjom związanym z EURO2012.

Jednak w lipcu sprzedaż detaliczna, która jest składową konsumpcji, wzrosła aż o 5,7 proc...

- Rzeczywiście, ale wydaje się, że jest to efekt przejściowy, związany głównie z tym, że Polacy chętniej w tym roku jeździli na krajowe wakacje, a nie zagraniczne. Co więcej, dzięki stosunkowo słabemu złotemu mieszkańcy przygranicznych miast chętniej przyjeżdżali do Polski na zakupy. To również przełożyło się na wyższą sprzedaż detaliczną.

To może jednak ten III kwartał nie będzie taki słaby?

- Na pewno nie będzie tak słaby, jak można było oczekiwać jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy to niektóre ośrodki prognostyczne (m.in. NBP) spodziewały się spadku PKB w ujęciu rocznym. Wyraźnych symptomów ożywienia spodziewam się jednak dopiero w I połowie 2010 r. Impulsem dla polskiej gospodarki będzie ożywienie u naszych największych partnerów handlowych, głównie w Niemczech, które jeszcze przez jakiś czas będzie tłumione przez rosnące bezrobocie i wysoki kurs euro.





Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów