Uratowało nas zacofanie
Sylwia Śmigiel, Leszek Baj
2009-09-02, ostatnia aktualizacja 2009-09-02 20:18
Europa powoli dźwiga się z największej od lat recesji. Polskie firmy i cała nasza gospodarka do tej pory radziły sobie z nią doskonale, ale eksperci ostrzegają, że na odtrąbienie sukcesu jeszcze nieco za wcześnie.
ZOBACZ TAKŻE
- Duży dług to długi kryzys (16-08-09, 20:06)
- Polska, gospodarczy lider Europy (29-08-09, 00:00)
- Przed posiedzeniem RPP: nie będzie już cięć stóp (28-09-09, 20:40)
- Zamówienia w przemyśle spadły o 32 proc., ale powoli wraca optymizm (23-09-09, 12:29)
- Sawicki stawia na tytoń (12-09-09, 17:38)
- "FT": polskie firmy za mało innowacyjne (10-09-09, 11:11)
- Raport "Doing Business 2010": Wciąż ciężki los polskich przedsiębiorców (09-09-09, 03:00)
- Tusk, Kaczyński, Gilowska, Arabowie - historia wielkich obietnic w Krynicy (08-09-09, 19:19)
- Minister Szejnfeld zapowiada ograniczenie biurokracji dla firm (07-09-09, 20:49)
- Krótsze procedury udzielania zamówień publicznych (07-09-09, 12:38)
- Pracownicze cięcie gięcie (05-09-09, 07:00)
- Kokosowy interes (03-09-09, 13:00)
- BP odkryło duże złoże ropy w Zatoce Meksykańskiej (03-09-09, 10:04)
- Borowski: Możemy zapomnieć o groźbie recesji (30-08-09, 22:42)
- A nam PKB rośnie - latem, zimą, na wiosnę (28-08-09, 20:47)
- Niskie stopy procentowe to zasługa Skrzypka (20-08-09, 13:35)
- Giganci Europy wychodzą z recesji (14-08-09, 01:00)
Eurostat właśnie potwierdził, że w II kw. spadek PKB w strefie euro sięgnął już tylko 0,1 proc. w stosunku do pierwszych trzech miesięcy roku. W I kw. spadek wyniósł 2,5 proc. w stosunku do IV kw. 2008 r. Coraz więcej krajów nie daje się recesji. Wyszły z niej już Niemcy, Francja, Portugalia. Udało się jej uniknąć Słowacji. - Najgorsze na razie za nami - powiedział Jean-Claude Juncker, przewodniczący grupy ministrów finansów krajów strefy euro.
Polska gospodarka jest prymusem Europy ze wzrostem na poziomie 1,4 proc. Dodatnim wzrostem PKB liczonym w skali roku nie może się pochwalić żaden inny kraj Unii Europejskiej. Duża w tym zasługa firm działających w Polsce.
- Wzrost PKB jest przede wszystkim zasługą Polaków i polskich przedsiębiorców - mówił w zeszłym tygodniu po podaniu danych przez GUS minister finansów Jacek Rostowski.
Mały biznes boi się banków
To, że firmy z kryzysu na razie wychodzą obronną ręką, potwierdza raport Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". Co o tym zadecydowało?
- Konserwatyzm, konserwatyzm i jeszcze raz konserwatyzm - twierdzi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka z Lewiatana. Większość naszych firm bardzo ostrożnie podchodzi do wydawania pieniędzy. W niewielkim stopniu korzysta z pożyczonych funduszy. Rozwija się z własnych oszczędności, a nie idzie po pieniądze do banku. W 2008 r. tylko 26 proc. małych i średnich firm korzystało z kredytów. To "zacofanie" pomogło obronić się przed kryzysem. Ale uwaga. - To samo stanie się wielką kulą u nogi. A my możemy bardziej ślamazarnie wychodzić z kryzysu niż inne kraje - mówi Starczewska-Krzysztoszek.
Nasze firmy nie są skłonne ryzykować i inwestować w nowatorskie rozwiązania. A swoją pozycję na rynku ciągle budują głównie w oparciu o cenę, a nie o jakość. Zdaniem ekonomistki w trudnych czasach przedsiębiorcy jeszcze bardziej skoncentrowali się na sprzedaży na polskim rynku i postawili na obronę swojej pozycji w kraju. Tutaj także poszukiwały dostawców i kontrahentów, bo przestał się opłacać import z powodu słabego złotego.
Potwierdza to Dariusz Kraszewski, partner w Deloitte: - Szczególnie prywatne przedsiębiorstwa dobrze poradziły sobie w kryzysie. Zadecydowało o tym to, że wciąż nie są to firmy duże, szybko podejmują decyzje, dostosowują się do sytuacji, np. przesuwając sprzedaż pomiędzy rynkiem wewnętrznym a zagranicznymi.
W całym pierwszym półroczu sprzedaż firm spadła, a koszty rosły szybciej niż przychody (odpowiednio o 2,2 proc. i 1 proc.). Ich wynik finansowy tylko z podstawowej działalności był o 3,4 mld zł niższy niż po półroczu 2008 r. Wynik netto był mniejszy aż o 7,2 mld zł, co wynika m.in. ze strat firm związanych z opcjami walutowymi.
Według Lewiatana są powody do radości. Co prawda pogorszyła się rentowność przedsiębiorstw, ale wciąż jest na poziomie, który nie zagraża ich działalności. - Mamy kapitalną sytuację, jeśli chodzi o płynność - podkreśla Starczewska-Krzysztoszek. W czerwcu firmy były w stanie natychmiast pokryć ponad 33 proc. swoich bieżących zobowiązań. Według Starczewskiej-Krzysztoszek oznacza to, że nie ma tak naprawdę zagrożenia zatorami płatniczymi. - Mogą one powstawać, bo firma chce przetrzymać pieniądze, a nie - bo nie może spłacić zobowiązań - mówi ekonomistka.
Zdaniem Lewiatana dobra płynność to świetny sygnał na przyszłość. W momencie kiedy banki otworzą się na firmy, będą miały od razu klientów spełniających ich wymagania.
Zresztą pewien ruch w kredytach już jest. - U nas w banku widać wyraźnie więcej zapytań o kredyty inwestycyjne - mówił niedawno "Gazecie" Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK. - Udzielamy więcej kredytów dla małych i średnich firm - dodał.
Eksport rozrusza nasze firmy?
W II kw. to tzw. eksport netto był motorem rozwoju naszej gospodarki, ale nie dlatego, że rósł eksport, lecz dlatego, że szybciej od niego spadał import. Według danych GUS w II kw. spadek eksportu sięgnął 14,6 proc., importu - 19 proc. Tylko nieznacznie pomógł firmom słaby złoty. - Co z tego, że za każde euro w przeliczeniu na złotówki dostają więcej, skoro nie mają komu sprzedać towarów - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
Nadzieją polskich firm jest teraz powoli powracające ożywienie na Zachodzie. Rządowe pakiety stymulujące gospodarki choćby w Niemczech pozytywnie przełożyły się na produkcję w polskich fabrykach. Dotyczyło to np. sektora samochodowego, który skorzystał na wartym 5 mld euro programie dopłat do zakupu nowego auta. Skorzystało z niego aż 2 mln Niemców, dzięki czemu sprzedaż samochodów wzrosła u naszych zachodnich sąsiadów o ponad 25 proc.!
Jednak dopłaty właśnie się skończyły. - A nowych pomysłów na programy stymulujące gospodarkę niemiecką nie ma - mówi "Gazecie" Costa Brunner, ekonomista banku inwestycyjnego Natixis. - Zresztą nie ma już więcej miejsca na zwiększanie wydatków publicznych - dodaje. Jego zdaniem istnieje duże ryzyko, że Niemcy w II-III kw. przyszłego roku znowu wpadną w techniczną recesję, czyli dwa kwartały z rzędu ujemnego wzrostu. Nie jest w tym twierdzeniu odosobniony. Zdaniem Jürgena Piepera wypowiadającego się dla AFP, ekonomisty Metzler Bank, pierwsze dwa-trzy kwartały 2010 r. będą w Niemczech bardzo słabe. - Pewną szansą na uniknięcie tego scenariusza są zaplanowane już publiczne inwestycje w infrastrukturę - mówi Brunner.
Długie wychodzenie z kryzysu w Niemczech mogłoby przeszkodzić polskim firmom w odbudowaniu eksportu. Niemcy to nasz największy partner handlowy, który kreuje ponad jedną czwartą polskiego handlu zagranicznego. Ciągle też obawy wzbudza sytuacja na rynku pracy. We wtorek Eurostat podał, że w strefie euro stopa bezrobocia wzrosła do 9,5 proc., czyli najwyższego poziomu od dziesięciu lat. A przed nami zima, gdy bezrobocie zawsze rośnie ze względu na zakończenie prac sezonowych.
Do biegu, gotowi...
Według Lewiatana przedsiębiorcy już dzisiaj muszą myśleć o inwestycjach. I nie chodzi tu tylko o budowanie kolejnego zakładu czy linii produkcyjnej, ale inwestowanie w innowacje: nie tylko technologie, ale także marketing, produkty czy zmianę organizacji. - Już teraz muszą się zastanowić, co powinni zmienić, żeby w momencie wychodzenia z kryzysu od razu być w blokach startowych - mówi Starczewska-Krzysztoszek.
Polska gospodarka jest prymusem Europy ze wzrostem na poziomie 1,4 proc. Dodatnim wzrostem PKB liczonym w skali roku nie może się pochwalić żaden inny kraj Unii Europejskiej. Duża w tym zasługa firm działających w Polsce.
- Wzrost PKB jest przede wszystkim zasługą Polaków i polskich przedsiębiorców - mówił w zeszłym tygodniu po podaniu danych przez GUS minister finansów Jacek Rostowski.
Mały biznes boi się banków
To, że firmy z kryzysu na razie wychodzą obronną ręką, potwierdza raport Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". Co o tym zadecydowało?
- Konserwatyzm, konserwatyzm i jeszcze raz konserwatyzm - twierdzi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka z Lewiatana. Większość naszych firm bardzo ostrożnie podchodzi do wydawania pieniędzy. W niewielkim stopniu korzysta z pożyczonych funduszy. Rozwija się z własnych oszczędności, a nie idzie po pieniądze do banku. W 2008 r. tylko 26 proc. małych i średnich firm korzystało z kredytów. To "zacofanie" pomogło obronić się przed kryzysem. Ale uwaga. - To samo stanie się wielką kulą u nogi. A my możemy bardziej ślamazarnie wychodzić z kryzysu niż inne kraje - mówi Starczewska-Krzysztoszek.
Nasze firmy nie są skłonne ryzykować i inwestować w nowatorskie rozwiązania. A swoją pozycję na rynku ciągle budują głównie w oparciu o cenę, a nie o jakość. Zdaniem ekonomistki w trudnych czasach przedsiębiorcy jeszcze bardziej skoncentrowali się na sprzedaży na polskim rynku i postawili na obronę swojej pozycji w kraju. Tutaj także poszukiwały dostawców i kontrahentów, bo przestał się opłacać import z powodu słabego złotego.
Potwierdza to Dariusz Kraszewski, partner w Deloitte: - Szczególnie prywatne przedsiębiorstwa dobrze poradziły sobie w kryzysie. Zadecydowało o tym to, że wciąż nie są to firmy duże, szybko podejmują decyzje, dostosowują się do sytuacji, np. przesuwając sprzedaż pomiędzy rynkiem wewnętrznym a zagranicznymi.
W całym pierwszym półroczu sprzedaż firm spadła, a koszty rosły szybciej niż przychody (odpowiednio o 2,2 proc. i 1 proc.). Ich wynik finansowy tylko z podstawowej działalności był o 3,4 mld zł niższy niż po półroczu 2008 r. Wynik netto był mniejszy aż o 7,2 mld zł, co wynika m.in. ze strat firm związanych z opcjami walutowymi.
Według Lewiatana są powody do radości. Co prawda pogorszyła się rentowność przedsiębiorstw, ale wciąż jest na poziomie, który nie zagraża ich działalności. - Mamy kapitalną sytuację, jeśli chodzi o płynność - podkreśla Starczewska-Krzysztoszek. W czerwcu firmy były w stanie natychmiast pokryć ponad 33 proc. swoich bieżących zobowiązań. Według Starczewskiej-Krzysztoszek oznacza to, że nie ma tak naprawdę zagrożenia zatorami płatniczymi. - Mogą one powstawać, bo firma chce przetrzymać pieniądze, a nie - bo nie może spłacić zobowiązań - mówi ekonomistka.
Zdaniem Lewiatana dobra płynność to świetny sygnał na przyszłość. W momencie kiedy banki otworzą się na firmy, będą miały od razu klientów spełniających ich wymagania.
Zresztą pewien ruch w kredytach już jest. - U nas w banku widać wyraźnie więcej zapytań o kredyty inwestycyjne - mówił niedawno "Gazecie" Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK. - Udzielamy więcej kredytów dla małych i średnich firm - dodał.
Eksport rozrusza nasze firmy?
W II kw. to tzw. eksport netto był motorem rozwoju naszej gospodarki, ale nie dlatego, że rósł eksport, lecz dlatego, że szybciej od niego spadał import. Według danych GUS w II kw. spadek eksportu sięgnął 14,6 proc., importu - 19 proc. Tylko nieznacznie pomógł firmom słaby złoty. - Co z tego, że za każde euro w przeliczeniu na złotówki dostają więcej, skoro nie mają komu sprzedać towarów - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
Nadzieją polskich firm jest teraz powoli powracające ożywienie na Zachodzie. Rządowe pakiety stymulujące gospodarki choćby w Niemczech pozytywnie przełożyły się na produkcję w polskich fabrykach. Dotyczyło to np. sektora samochodowego, który skorzystał na wartym 5 mld euro programie dopłat do zakupu nowego auta. Skorzystało z niego aż 2 mln Niemców, dzięki czemu sprzedaż samochodów wzrosła u naszych zachodnich sąsiadów o ponad 25 proc.!
Jednak dopłaty właśnie się skończyły. - A nowych pomysłów na programy stymulujące gospodarkę niemiecką nie ma - mówi "Gazecie" Costa Brunner, ekonomista banku inwestycyjnego Natixis. - Zresztą nie ma już więcej miejsca na zwiększanie wydatków publicznych - dodaje. Jego zdaniem istnieje duże ryzyko, że Niemcy w II-III kw. przyszłego roku znowu wpadną w techniczną recesję, czyli dwa kwartały z rzędu ujemnego wzrostu. Nie jest w tym twierdzeniu odosobniony. Zdaniem Jürgena Piepera wypowiadającego się dla AFP, ekonomisty Metzler Bank, pierwsze dwa-trzy kwartały 2010 r. będą w Niemczech bardzo słabe. - Pewną szansą na uniknięcie tego scenariusza są zaplanowane już publiczne inwestycje w infrastrukturę - mówi Brunner.
Długie wychodzenie z kryzysu w Niemczech mogłoby przeszkodzić polskim firmom w odbudowaniu eksportu. Niemcy to nasz największy partner handlowy, który kreuje ponad jedną czwartą polskiego handlu zagranicznego. Ciągle też obawy wzbudza sytuacja na rynku pracy. We wtorek Eurostat podał, że w strefie euro stopa bezrobocia wzrosła do 9,5 proc., czyli najwyższego poziomu od dziesięciu lat. A przed nami zima, gdy bezrobocie zawsze rośnie ze względu na zakończenie prac sezonowych.
Do biegu, gotowi...
Według Lewiatana przedsiębiorcy już dzisiaj muszą myśleć o inwestycjach. I nie chodzi tu tylko o budowanie kolejnego zakładu czy linii produkcyjnej, ale inwestowanie w innowacje: nie tylko technologie, ale także marketing, produkty czy zmianę organizacji. - Już teraz muszą się zastanowić, co powinni zmienić, żeby w momencie wychodzenia z kryzysu od razu być w blokach startowych - mówi Starczewska-Krzysztoszek.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4
32 głosy
Przeczytaj 40 komentarzy na Forum
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:















