"Zostałem przez premiera Rosji niezasłużenie zaatakowany, i to w bardzo niewybredny sposób" - napisał wczoraj w swoim oświadczeniu Aleksander Gudzowaty, szef firmy Bartimpex.
We wtorek na konferencji po rozmowach z premierem Donaldem Tuskiem premier Rosji Władimir Putin wypowiedział się o akcjonariacie spółki EuRoPol Gaz, która jest właścicielem gazociągu tranzytowego z Rosji do Niemiec. Putin powiedział, że choć w porozumieniu rządów Polski i Rosji o utworzeniu EuRoPol Gazu napisano, że akcje tej firmy mają być podzielone po 50 proc. między Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz Gazprom, to po wybudowaniu przez Rosjan gazociągu "nagle się okazało, że fizyczna osoba z polskiej strony ma 4 proc. EuRoPol Gazu, chociaż praktycznie w 100 proc. Gazprom finansował cały projekt". Według premiera Rosji "trzeba spojrzeć na korupcyjność tej decyzji".
Aleksander Gudzowaty pisze, że to on jest osobą fizyczną wskazaną przez Putina. Przedsiębiorca kwestionuje wypowiedź premiera Rosji, zadając retorycznie pytanie: "Kto miał taki tupet, by premiera Rosji wprowadzić w błąd?". Gudzowaty oświadcza, że to Polacy zbudowali gazociąg, kooperując z firmami z Europy Zachodniej.
Inwestycji nie sfinansował Gazprom - pisze Gudzowaty - lecz bank, który przyznał na to kredyt na bardzo korzystnych dla siebie warunkach. Aleksander Gudzowaty pisze też, że 4 proc. akcji EuRoPol Gazu na wniosek Gazpromu objęła firma Gas-Trading należąca do spółek z Polski, Rosji i Niemiec. Największym udziałowcem tej firmy w czasie tworzenia EuRoPol Gazu w 1993 r. był Gazexport, spółka Gazpromu (35 proc.). Teraz ma ona 15,9 proc., bo w 1997 r. nie wzięła udziału w podniesieniu udziałów, za którym wcześniej głosowała. W efekcie największym udziałowcem Gas-Trading zostało PGNiG. Firma Gudzowatego Bartimpex ma teraz 36,2 proc. w Gas-Trading.