Electro World padł, bo nie wytrzymał konkurencji ze strony niemieckiego koncernu Metro (Saturn, Media Markt). Dodatkowo dobił go kryzys finansowy. Dziś większość sieci z elektroniką tnie marże i sprzedaje niewiele. I tak jest w całej Europie.
Polski Electro World od dłuższego czasu był na sprzedaż. Jego właściciel - brytyjska spółka DSG International (przychody za ubiegły rok 8,5 mld funtów) - miał dość dokładania do nierentownego polskiego oddziału. Zwłaszcza że sam przynosi straty - w ubiegłym roku niemal 260 mln funtów. W środę DSG poinformował, że spółkę prowadzącą osiem sklepów za 1 euro kupił Dom Maklerski IDM współpracujący z polską siecią Mix Electronics. Razem ze spółką IDM nabył prawo do posługiwania się nazwą Electro World. Sieć najprawdopodobniej zostanie teraz przejęta przez Mix Electronics.
Rafał Abratański, wiceprezes IDM SA, w rozmowie z "Gazetą" twierdzi, że EW nie ma znaczącego zadłużenia wobec organów skarbowych. Pieniądze jest za to winien dostawcom, choć nie wiadomo ile. Niską cenę Abratański tłumaczy polityką DSG, który wycofuje się z Europy Środkowo-Wschodniej.
Początki Electro World w Polsce były spektakularne. Sieć miała przetoczyć się przez rynek niczym walec. W październiku 2005 r., kiedy Electro World otwierał swój pierwszy sklep w
Warszawie, sprzedawał w promocji telewizory 14-calowe z telegazetą za 90 zł, słuchawki za 3 zł, a suszarki do włosów za 9 zł.
"Żeby dostać się do sklepu Electro World i kupić towar po promocyjnych cenach, klienci zjawili się na miejscu jeszcze w środę. Otwarcie - dziś o 6 rano. Sieć spodziewa się, że w czwartek zakupy będzie chciało tu zrobić ok. 30 tys. osób. Specjalnie na ich przyjęcie przygotowano 900 m metalowych barierek, płoty wysokie na 2 m, darmowe napoje, toi toi,
ochroniarzy oraz fachową opiekę lekarską" - pisaliśmy w "Gazecie".
Po dobrym początku z roku na rok było jednak coraz gorzej. Z wielkim trudem szło sieci otwieranie kolejnych sklepów - ciekawe lokalizacje były już zarezerwowane przez konkurencję. Te, która wybierała, nie zawsze były strzałem w dziesiątkę.
EW nie pomagał też scentralizowany system zamówień, który miał być jego dużym atutem (zamawiając jednocześnie dla kilku krajów, zbijał ceny). Tyle że sprzęt do Polski sprowadzano z Czech. Trwało to bardzo długo.
- Nasze wejście przełamało kilka barier - przekonywał jednak Jacek Gruchalski, ówczesny dyrektor zarządzający sieci Electro World. - Dziś
notebooki można kupić poniżej 2 tys. zł, telewizory plazmowe za mniej niż 5 tys., a odtwarzacz
DVD poniżej 100 zł. Wcześniej ceny np. plazm zaczynały się od 7-8 tys. zł.
- Czy się cieszymy z odejścia konkurenta? Nie, bo zastąpi go inna sieć. Jej też nie będzie łatwo. Sprzedawanie elektroniki to dziś wyjątkowo trudny rynek - twierdzi Wioletta Batóg, rzeczniczka prasowa Media Saturn Holding
Polska (Media Markt, Saturn).