Biznes Ludzie Pieniądze

TVP przedłuży kontrakt z Astrą o 5 lat?

Agnieszka Kublik, Vadim Makarenko
04.09.2009 , aktualizacja: 04.09.2009 20:41
A A A Drukuj
Czy kierujący telewizją publiczną Piotr Farfał przedłuży umowę z operatorem satelitów Astrą na kolejne pięć lat? Nieoficjalne źródła na Woronicza twierdzą, że bardzo mu na tym zależy, bo właśnie na satelitach SES Astra TVP chce utworzyć swoją platformę cyfrową.
Piotr Farfał
Fot. WOJCIECH FIGURSKI/PZKosz
Piotr Farfał
Abonenci platform cyfrowych
Abonenci platform cyfrowych
Nasi rozmówcy z TVP twierdzą, że Piotr Farfał prze do przedłużenia tej umowy, choć biuro prawne, finansowe i zamówień publicznych są przeciw. Pięcioletnia umowa z luksemburską spółką SES Astra dotyczy korzystania z jednego transpondera na satelicie Astra 19,2E. Jesienią 2005 r. podpisał ją zarząd Jana Dworaka, który już wtedy przymierzał się do uruchomienia platformy cyfrowej. Wart ok. 20 mln dol. kontrakt ma wygasnąć jesienią 2010 r. W 2006 r. ten sam zarząd podpisał aneks do tej umowy na kolejny transponder. Wygaśnie on w grudniu 2011 r. - Teraz zdecydowaliśmy się tylko przedłużyć i aneksować tę umowę. Nie mogę ujawnić nowej ceny, ale zapewniam, że była atrakcyjna, biorąc również pod uwagę propozycje konkurencji - powiedział Piotr Farfał, p.o. prezesa TVP, w obszernym wywiadzie dla branżowego miesięcznika "SatKurier" w sierpniu.

Zdaniem Witolda Kołodziejskiego, przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, taki ruch ograniczy TVP, która po wygaśnięciu obowiązujących kontraktów mogłaby wybrać innego dostawcę. - Nie twierdzę, że budowa przez TVP własnej platformy cyfrowej jest złym pomysłem. Nie twierdzę, że SES Astra złożyła spółce złą propozycję handlową. Ale to poważne zobowiązania, które powinny być poddane szczegółowym analizom i zaopiniowane przez radę nadzorczą. Piotr Farfał nie powinien uprawiać polityki faktów dokonanych - mówi szef KRRiT. Dodaje, że TVP nie powinna omijać procedur przewidzianych w ustawie o zamówieniach publicznych.

Do uruchomienia platformy Farfał będzie potrzebował przychylności Rady, z którą jest w otwartym politycznym konflikcie. - TVP będzie potrzebowała koncesji na platformę cyfrową. Wszystko, co dotyczy kodowania i rozpowszechniania innych niż własne programów, będzie wymagało koncesji - twierdzi Kołodziejski.

Krzysztof Surgowt, szef polskiego biura SES Astra, nie ujawnia, jaki dokument chce podpisać z jego firmą TVP. - Pojemności na satelitach rezerwuje się z dużym wyprzedzeniem. Rozumiem, że chcąc budować własną platformę, TVP chce zapewnić sobie w przyszłości miejsca na transponderach naszych satelitów. Może to się odbyć w ramach przedłużenia już obowiązującej umowy, podpisania aneksu, listu intencyjnego albo umowy przedwstępnej - mówi Surgowt. Dodaje, że TVP ma podjąć decyzję w tej sprawie w "niezbyt odległym terminie".

TVP bez dekoderów

TVP od lat nosi się z planami stworzenia konkurencji dla Cyfrowego Polsatu, Cyfry+ oraz N. Pomysł powstał w 2005 r., kiedy okazało się, że telewizja publiczna ma trudności w negocjacjach opłat za swoje kanały tematyczne z sieciami kablowymi. Spółka weszła w głośny kilkumiesięczny konflikt z kablówkami, z którego musiała się wycofać. TVP - nadawca publiczny - tłumaczy, że musi zbudować platformę, bo ma obowiązek zapewnienia jak najszerszego dostępu do swoich programów.

Koncepcja platformy zmieniała się kilka razy. Teraz telewizja publiczna chce samodzielnie uruchomić przedsięwzięcie wzorowane na brytyjskiej platformie Freesat, która powstała w 2007 r. jako wspólna inicjatywa BBC oraz konkurencyjnej ITV. - Nie będziemy kupować od producentów i sprzedawać klientom dekoderów. Po pierwsze, unikamy podejrzeń o to, że w jakikolwiek sposób chcemy zarabiać na samych dekoderach. Po drugie, nie wykluczamy żadnego z producentów dekoderów obecnych w Polsce. (...) Określimy tylko parametry techniczne, które są niezbędne i gwarantują po naszej stronie odbiór sygnału, ale produkcja i dostarczanie na rynek dekoderów będzie po stronie producenta - zapowiedział Farfał w wywiadzie dla "SatKurier".

- Nasza rola sprowadzi się do udostępnienia transponderów i wsparcia marketingowego naszego klienta - mówi Surgowt.

Cyfrowy Polsat, Cyfra+ oraz N działają inaczej i oferują abonentom własne dekodery.

Wejście na ten teren będzie dla TVP długoterminową inwestycją. Konkurencja między platformami gwałtownie zaostrzyła się już pod koniec 2006 r., kiedy na rynek jako trzecia weszła N. Po trzech latach działalności przynosi ona straty. Z kolei Cyfrowy Polsat potrzebował na wyjście spod kreski ponad sześciu lat. Dziś z usług platform korzysta blisko 4,8 mln Polaków, a analitycy zwracają uwagę na to, że ten rynek już nie będzie rozwijał się tak szybko jak w ubiegłych latach.

Gdzie spieszy się Farfał?

Uruchomienie platformy to już kolejna decyzja, którą Piotr Farfał podejmuje tuż przed swoim spodziewanym odwołaniem. Spodziewanym, bo nowa rada nadzorcza obsadzona ludźmi lewicy i PiS chce pozbawić Farfała fotela prezesa TVP na swoim pierwszym posiedzeniu. Zaplanowano je na 16 września. Gdy rada się ukonstytuuje, będzie mogła umowę przejrzeć. Ale jej wypowiedzenie byłoby trudne, bo jest obwarowane wysoką karą. Nasze źródła na Woronicza twierdzą, że chodzi nawet o 100 tys. zł za jej zerwanie. Krzysztof Surgowt, szef polskiej filii SES Astra, zaprzecza, jakoby dokument, który chce podpisać TVP, był obwarowany jakąkolwiek karą.

- Mam zapewnienie rady nadzorczej, że jak tylko się zbierze, zbada, czy Farfał nie działał na niekorzyść spółki, zawierając te umowy - mówi Witold Kołodziejski, szef KRRiT, który wysłał już pisma do Farfała i do Astry z sugestią, by w takiej pospiesznej i podejrzanej atmosferze nie podpisywać umowy, która w przyszłości może być podważona.

- Pisma, które do nas dotarły, są adresowane do TVP. Dostaliśmy jedynie kopie do wiadomości - mówi szef polskiego biura SES Astra.

Planowana umowa z Astrą to niejedyna kontrowersyjna decyzja Farfała. Jak pisała przed tygodniem "Gazeta", podpisał też umowę z fundacją o. Rydzyka Lux Veritatis (nadawcą TV Trwam) w sprawie wymiany archiwów. Umowa jest tajna i nie wiadomo, na jakich zasadach telewizja Rydzyka będzie mogła korzystać z bogatych telewizyjnych archiwów. Żadna inna telewizja takiej umowy nie ma. Przeciwnie, TVP utrudnia im dostęp do archiwów, a jak już go umożliwi, to każe sobie za to słono płacić (ponad 2 tys. zł za minutę).

Farfał uruchomił też zwolnienia grupowe w spółce, choć związki zawodowe protestowały i prosiły, by się wstrzymał, aż przyjdzie nowy zarząd. Wreszcie Farfał wciąż zatrudnia na kierowniczych, wysoko płatnych stanowiskach kolejnych działaczy LPR i Młodzieży Wszechpolskiej - organizacji, do których sam kiedyś należał.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów