Biznes Ludzie Pieniądze

Małżeństwo wytoczyło proces bankowi o kredyt na mieszkanie

Anna Kołakowska, Joanna Blewąska, Łódź; Maciej Samcik
04.09.2009 , aktualizacja: 04.09.2009 20:44
A A A Drukuj
Niecodzienny proces w sprawie kredytu hipotecznego rozpoczął się wczoraj przed łódzkim sądem. Małżeństwo chce się wycofać z pożyczki, bo uważa, że bank ich oszukał
Czy hiszpańskie banki coś ukrywają?
Czy hiszpańskie banki coś ukrywają?
Bernadeta i Eligiusz Galowie mieszkali w bloku na parterze. Spodziewali się drugiego dziecka, pomyśleli więc o obszerniejszym mieszkaniu. W ich bloku do kupienia były dwa sąsiadujące ze sobą mieszkania na drugim piętrze. - Chcieliśmy je kupić i ze sobą połączyć - opowiadają.

Zaplanowali to tak: biorą kredyt pod zastaw swojego obecnego lokum i kupują za to mieszkanie dwa piętra wyżej. Potem sprzedają stare mieszkanie i kupują lokal numer trzy.

Stare mieszkanie warte jest ok. 240 tys. - Kredyt dostali na 242 tys. franków, czyli wypłacono im w złotówkach 468 tys.

- Takie rozwiązanie wymagało przeniesienia hipoteki z naszego obecnego mieszkania na jedno nowo kupione.

Pośrednik z agencji finansowej reprezentującej DomBank zapewniał, że nie będzie z tym najmniejszego problemu - mówi Eligiusz Gala.

Wzięli w DomBanku kredyt hipoteczny - nominowany we frankach szwajcarskich - na 40 lat. Gdy jednak poprosili o zamianę hipoteki, bank postawił warunek: spłata znacznej części kredytu - ponad 300 tys. zł - po niekorzystnym dla klientów kursie franka szwajcarskiego. Gdy brali kredyt frank (kurs kupna) kosztował 1,9 złotego. Rozliczenia do ewentualnej spłaty to kurs 2,1881.

Galowie znaleźli się w patowej sytuacji. Mają dwa mieszkania, ale na różnych piętrach. Starego nikt nie chce kupić, bo bank siedzi na hipotece. Na sąsiadujący lokal numer trzy nie mają więc pieniędzy.

Skierowali sprawę do łódzkiego sądu, bo chcą unieważnienia umowy kredytowej. Wczoraj rozpoczął się proces.

Michał T., pracownik DomBanku, który zajmował się klientami po podpisaniu umowy, przyznał w sądzie, że jego bank nie ma jednej procedury w sprawie zamiany hipoteki po wypłaceniu kredytu. I dodał: - Bank nie jest zainteresowany zwiększaniem własnego ryzyka. Przyjęcie nowej nieruchomości jako zabezpieczenia w ocenie banku zwiększa takie ryzyko. Choćby z tego powodu, że od nowa toczy się procedura wpisu do księgi wieczystej.

Zdaniem banku mieszkanie, które miało mieć uwolnioną hipotekę, było o blisko 120 tys. zł droższe niż to, które miało się stać nowym zabezpieczeniem.

Przed procesem Galowie poprosili o opinię niezależnego eksperta z firmy Invest-Land. Zapytali, dlaczego bank nie chce przenieść hipoteki i jako warunek stawia spłatę znacznej część kredytu. Ekspert nie miał wątpliwości: bank chce zarobić na zmianach kursu franka szwajcarskiego. Wyliczył nawet, że na różnicach kursowych zyskałby ok. 150 tys. zł. "Mieszkania posiadają podobną wartość rynkową, nie ma zatem obiektywnych powodów, dla których DomBank mógłby odmówić zamiany hipotek mieszkań. To dowodzi, że DomBank próbuje wymusić spłatę znaczącej części kredytu z powodu dewaluacji złotego, a w konsekwencji dałoby to bankowi znaczące korzyści finansowe z tytułu różnic kursowych między dniem wypłaty kredytu a dniem dzisiejszym" - napisał w ekspertyzie Mariusz Czerwiński z Invest-Landu.

To samo powtórzył wczoraj w łódzkim sądzie. Oprócz niego przesłuchano dwóch świadków, po czym proces został odroczony do 30 października.

Konflikty między bankami i ich klientami to ostatnio smutna norma, zaostrzył je kryzys finansowy. Najgłośniejszą sprawą jest trwający od ponad pół roku protest kilku tysięcy klientów BRE Banku. Domagają się oni zmiany zasad naliczania odsetek w umowach o kredyty hipoteczne. Zbuntowani klienci założyli stronę internetową, okleili prywatne samochody hasłami zniechęcającymi do korzystania z usług BRE, a niedawno z własnych składek opłacili wymierzoną w bank kampanię billboardową.

Inną głośną akcję antybankową prowadzi fundacja KupFranki.pl, która skupia osoby spłacające kredyty hipoteczne wyrażone w szwajcarskiej walucie. Klienci wspólnie kupują w kantorach franki, żeby ominąć zawyżony kurs narzucany przez banki.

- Pozwów sądowych przeciwko bankom może być więcej - uważa Paweł Majtkowski, ekspert z firmy Finamo. Jego zdaniem to sprawa klientów BRE Banku zmieniła polską rzeczywistość. Ludzie już nie boją się publicznych wystąpień przeciw instytucjom finansowym. - Uwierzyli, że mogą się zjednoczyć i walczyć o swoje. Spodziewam się, że takich ruchów będzie więcej. Przybywać będzie indywidualnych pozwów sądowych, ale ja raczej polecam to pierwsze rozwiązanie - mówi Majtkowski. - Silna grupa klientów to dziś poważny partner dla banku, z którym musi się liczyć.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów