Wniosek o upadłość złożył jeden z wierzycieli serwisu - znany w branży funduszy inwestycyjnych Aleksander Kierski (odpowiadał za inwestycje m.in. w funduszu Innova Capital, wcześniej pracował dla AIG New Europe i Baring Private Equity Partners). W piątek nie chciał rozmawiać z "Gazetą" na temat Grona, odesłał nas do prawnika.
- Wniosek został złożony w lipcu, chodzi o kwotę ok. 800 tys. zł - wyjaśnia Radosław Drozd reprezentujący Kierskiego w tej sprawie. Chodzi m.in. o niespłacone pożyczki i zaległości z tytułu czynszu i najmu. Drozd dodał, że z ujawnionych dotąd przez Grono danych wynika, że wierzytelności wynoszą ponad 1,5 mln zł.
Sąd w najbliższy poniedziałek ma podjąć decyzję. Może ogłosić likwidację Grona, oddalić wniosek o upadłość albo odroczyć termin.
- Zainwestowane pieniądze zostały przepalone, spółka generuje straty i doszła do takiego stanu, że nie jest w stanie spłacać swoich należności - mówi Piotr Wilam, były prezes Onetu, który jako pierwszy, w 2006 r., zainwestował w Grono. - Konieczna jest zmiana zarządu - dodaje. Wilam twierdzi, że chciałby ratować spółkę podwyższeniem kapitału, ale na to nie godzi się obecny zarząd.
Robert Rogacewicz, prezes zarządu Grono.net, był dla nas wczoraj nieuchwytny. Ale nie jest tajemnicą konflikt wśród udziałowców spółki, którzy w sumie zainwestowali w serwis ok. 10 mln zł: Wilam - ok. 3 mln zł,
Intel Capital, ramię inwestycyjne największego na świecie producenta procesorów - niespełna 7 mln zł (z przedstawicielami Intel Capital nie udało nam się wczoraj skontaktować).
Już w czerwcu ub.r. na walnym doszło do starcia - Wilam oraz przedstawiciel Intel Capital nie chcieli udzielić absolutorium Rogacewiczowi. Ich głosy nie wystarczyły jednak do zmiany, bo nie pozwala na to struktura właścicielska: 55 proc. udziałów w Gronie ma zarejestrowana na Cyprze spółka Dreamweb Holdings Limited (według naszych informacji należy po połowie do Roberta Rogacewicza i Wojciecha Sobczuka, współzałożyciela serwisu). Oni sami mają w spółce Grono.net po 3,44 proc. udziałów. Piotr Wilam ma w sumie prawie 27 proc. udziałów (imiennie i poprzez luksemburską spółkę Ekart), zaś Intel Capital - 10 proc.
Grono to w polskim internecie serwis kultowy - startowało w lutym 2004 r. w aurze elitarności. Serwis początkowo był zamknięty: aby się zarejestrować, trzeba było otrzymać zaproszenie od użytkownika (w podobny sposób startował np.
Gmail, konto pocztowe
Google). - To było pierwsze takie prawdziwe "wow" w polskim internecie. I wydarzenie towarzyskie, sprawdzanie, kto ma najmniejszy numerek użytkownika w Gronie - wspomina 32-letni Michał, pracownik jednej ze spółek medialnych. Do dziś ma konto w serwisie i zagląda tam przynajmniej raz na tydzień.
- 80 proc. moich znajomych ze studiów poznało się najpierw na Gronie - dodaje 24-letnia Magda.
Kłopoty spółki nie jest są tajemnicą. Po burzliwym rozwoju, gdy Gronu co roku przybywało 300-400 tys. użytkowników, szczytem możliwości okazał się pułap 1,5-1,6 mln osób. Serwis praktycznie stanął w miejscu, dziś odwiedza go miesięcznie ok. miliona internautów. Nie wypaliła też inwestycja w Hiszpanii - spółka uruchomiła tam serwis Bago.es, po którym dziś nie ma już śladu.
- Grono zaspało, gdyby w porę się zorientowali, nie było ani Maćka Popowicza, ani jego Naszej-klasy - uważa Rafał Agnieszczak, twórca wielu serwisów internetowych (np. Fotka.pl czy aukcyjny Świstak). Jego zdaniem spółka poszła w złą stronę, starając się naśladować Facebooka. - Po co mam jeździć chińską podróbką Mercedesa Benz, skoro oryginał kosztuje tyle samo - pyta filozoficznie.
Mimo że część użytkowników z Grona wyciągnęła m.in. Nasza-klasa i Facebook, serwis wciąż ma lojalną bazę użytkowników. - Póki jest ruch w serwisie, zawsze można na nim zarabiać - uważa Agnieszczak. Spółka ma jednak kłopoty finansowe. W 2005 r. Grono odnotowało jeszcze niewielki zysk, potem już wpadło pod kreskę. W 2006 r. przy przychodach 905 tys. zł strata netto wyniosła 175 tys. zł. Rok później było jeszcze gorzej - choć tu wyniki trzeba rozbić na dwie daty, bo 5 listopada 2007 r. Grono.net ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przekształciło się w spółkę akcyjną. Strata do listopada 2007 r. wyniosła 4,2 mln zł przy przychodach 2,5 mln zł. Od listopada do końca roku Grono zanotowało 1 mln zł straty (danych za 2008 r. nie udało nam się uzyskać).
Według naszych nieoficjalnych informacji Rogacewicz i Sobczuk od dwóch lat szukali inwestora do Grona - w 2008 r. ich własna wycena całego serwisu oscylowała wokół 100 mln zł, na początku 2009 r. obniżyli ją do 60 mln zł. Ale kupca dotąd nie znaleźli.