Biznes Ludzie Pieniądze

Zapowiedzi Rostowskiego zachwieją złotym obawiają się ekonomiści

Gomułka, Jankowiak, Wyżnikiewicz
05.09.2009 , aktualizacja: 06.09.2009 18:22
A A A Drukuj
Spadki kursu złotego, podwyżki podatków i kłopoty z ograniczeniem sztywnym wydatków państwa polskiego - takimi prognozami ekonomiści zareagowali na opublikowane w GW zapowiedzi ministra Rostowskiego.
Janusz Jankowiak
Fot. Michał Mutor / AG
Janusz Jankowiak
Prof. Stanisław Gomułka
Fot. Adam Kozak / AG
Prof. Stanisław Gomułka
Bohdan Wyżnikiewicz
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Bohdan Wyżnikiewicz
W wydrukowanym w "Gazecie Wyborczej" artykule minister Jacek Rostowski zapowiada na 2010 r. deficyt budżetu państwa na poziomie 52,2 mld zł oraz wzrost długu publicznego o 6 proc. w 2009 r. i o kolejny punkt procentowy w 2010 r. Tym samym na koniec 2010 r. dług publiczny może przekroczyć poziom 55 proc. PKB.

Przede wszystkim spadku wartości złotówki spodziewa się Janusz Jankowiak. - O tym, że do końca roku za euro będziemy płacili mniej niż 4 zł można zapomnieć - powiedział w sobotę główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Według Jankowiaka podanie tych dwóch wskaźników nie daje jeszcze wielu informacji o przyszłorocznym budżecie. "Nie wiadomo, jaka będzie struktura dochodów i wydatków, czy są wśród nich dochody unijne, jaka została przyjęta wielkość dochodów niepodatkowych, np. z dywidendy - zauważył.

Bez zaskoczenia

Wysokiego deficytu spodziewał się - według swoich deklaracji, główny ekonomista BCC, profesor Stanisław Gomułka.

- Już od jakiegoś czasu wiemy, że dochody budżetu państwa będą o ok. 44 mld zł niższe od zakładanych. - powiedział Polskiej Agencji Prasowej. - Rząd znalazł tylko ok. 10 mld zł oszczędności. Różnica między tymi kwotami - 34 mld zł - musi więc podwyższyć deficyt budżetu. W tym roku udało się określić go na poziomie 18 mld zł przenosząc część wydatków do innych segmentów sektora finansów publicznych. W przyszłym roku już się to nie uda.

Zdaniem Gomułki to dobrze, że minister finansów otwarcie poinformował o planach zwiększenia deficytu, jak i o długu publicznym, który może przekroczyć tzw. długoterminowy próg ostrożnościowy wynoszący 55 proc. PKB. Profesor uważa jednak, że faktyczne kwoty deficytu wyniosą ok. 70-80 mld zł w 2009 r. i ok. 80-90 mld zł w 2010 r.

- Przychody z prywatyzacji mogą wpłynąć na zmniejszenie tak dużego przyrostu z długu publicznego. Są one bezpieczną formą finansowania deficytu budżetowego. Aby jednak nie przekroczyć 55 proc. progu relacji długu publicznego do PKB, będzie nam potrzebne ok. 30 mld zł przychodów z prywatyzacji w tym i przyszłym roku - powiedział Gomułka.

Podwyżki i cięcia

Podwyżek podatków i redukcji państwowych wydatków spodziewa się z kolei Bohdan Wyżnikiewicz.

- To scenariusz niekorzystny, ale realny - komentuje zapowiedzi ministra Rostowskiego. - Z jednej strony mamy niższy wzrost gospodarczy, który obniża dochody budżetu. Z drugiej strony, znaczny udział w budżecie stanowią wydatki sztywne, których nie można ciąć. Poza tym słaby złoty powiększa nasz dług zagraniczny. To wszystko musi powodować znacznie pogarszanie się relacji długu publicznego do PKB - uważa wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Przeczytaj artykuł ministra Jacka Rostowskiego

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów