Zapowiedzi Rostowskiego zachwieją złotym obawiają się ekonomiści
Gomułka, Jankowiak, Wyżnikiewicz
2009-09-05, ostatnia aktualizacja 2009-09-06 18:22
Spadki kursu złotego, podwyżki podatków i kłopoty z ograniczeniem sztywnym wydatków państwa polskiego - takimi prognozami ekonomiści zareagowali na opublikowane w GW zapowiedzi ministra Rostowskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- W Sejmie pierwsze czytanie projektu budżetu (08-10-09, 14:23)
- Jacek Rostowski europejskim Ministrem Finansów Roku 2009 (05-10-09, 16:56)
- BNP Paribas: Sprzedawać polskie obligacje. Rostowski: Pomylicie się (10-09-09, 23:42)
- Jankowiak: Należy spodziewać się spadku wartości złotego (05-09-09, 13:58)
- Wyżnikiewicz:rząd szykuje podwyżkę podatków i cięcia wydatków (05-09-09, 13:32)
- Gomułka: 52 mld zł deficytu budżetu nie jest zaskoczeniem (05-09-09, 13:20)
- Graś:deficyt budżetowy w 2010 r. pod kontrolą (05-09-09, 12:38)
- Prezydent: Nie należy podwyższać podatków, ale skutecznie je ściągać (05-09-09, 12:39)
- Jacek Rostowski w artykule dla Gazety: deficyt 2010: ponad 52 mld zł (05-09-09, 00:03)
- Jacek Rostowski: Nikomu nic nie zabieramy (16-11-09, 11:15)
RAPORTY
W wydrukowanym w "Gazecie Wyborczej" artykule minister Jacek Rostowski zapowiada na 2010 r. deficyt budżetu państwa na poziomie 52,2 mld zł oraz wzrost długu publicznego o 6 proc. w 2009 r. i o kolejny punkt procentowy w 2010 r. Tym samym na koniec 2010 r. dług publiczny może przekroczyć poziom 55 proc. PKB.
Przede wszystkim spadku wartości złotówki spodziewa się Janusz Jankowiak. - O tym, że do końca roku za euro będziemy płacili mniej niż 4 zł można zapomnieć - powiedział w sobotę główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Według Jankowiaka podanie tych dwóch wskaźników nie daje jeszcze wielu informacji o przyszłorocznym budżecie. "Nie wiadomo, jaka będzie struktura dochodów i wydatków, czy są wśród nich dochody unijne, jaka została przyjęta wielkość dochodów niepodatkowych, np. z dywidendy - zauważył.
Bez zaskoczenia
Wysokiego deficytu spodziewał się - według swoich deklaracji, główny ekonomista BCC, profesor Stanisław Gomułka.
- Już od jakiegoś czasu wiemy, że dochody budżetu państwa będą o ok. 44 mld zł niższe od zakładanych. - powiedział Polskiej Agencji Prasowej. - Rząd znalazł tylko ok. 10 mld zł oszczędności. Różnica między tymi kwotami - 34 mld zł - musi więc podwyższyć deficyt budżetu. W tym roku udało się określić go na poziomie 18 mld zł przenosząc część wydatków do innych segmentów sektora finansów publicznych. W przyszłym roku już się to nie uda.
Zdaniem Gomułki to dobrze, że minister finansów otwarcie poinformował o planach zwiększenia deficytu, jak i o długu publicznym, który może przekroczyć tzw. długoterminowy próg ostrożnościowy wynoszący 55 proc. PKB. Profesor uważa jednak, że faktyczne kwoty deficytu wyniosą ok. 70-80 mld zł w 2009 r. i ok. 80-90 mld zł w 2010 r.
- Przychody z prywatyzacji mogą wpłynąć na zmniejszenie tak dużego przyrostu z długu publicznego. Są one bezpieczną formą finansowania deficytu budżetowego. Aby jednak nie przekroczyć 55 proc. progu relacji długu publicznego do PKB, będzie nam potrzebne ok. 30 mld zł przychodów z prywatyzacji w tym i przyszłym roku - powiedział Gomułka.
Podwyżki i cięcia
Podwyżek podatków i redukcji państwowych wydatków spodziewa się z kolei Bohdan Wyżnikiewicz.
- To scenariusz niekorzystny, ale realny - komentuje zapowiedzi ministra Rostowskiego. - Z jednej strony mamy niższy wzrost gospodarczy, który obniża dochody budżetu. Z drugiej strony, znaczny udział w budżecie stanowią wydatki sztywne, których nie można ciąć. Poza tym słaby złoty powiększa nasz dług zagraniczny. To wszystko musi powodować znacznie pogarszanie się relacji długu publicznego do PKB - uważa wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.
Przeczytaj artykuł ministra Jacka Rostowskiego
Przede wszystkim spadku wartości złotówki spodziewa się Janusz Jankowiak. - O tym, że do końca roku za euro będziemy płacili mniej niż 4 zł można zapomnieć - powiedział w sobotę główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Według Jankowiaka podanie tych dwóch wskaźników nie daje jeszcze wielu informacji o przyszłorocznym budżecie. "Nie wiadomo, jaka będzie struktura dochodów i wydatków, czy są wśród nich dochody unijne, jaka została przyjęta wielkość dochodów niepodatkowych, np. z dywidendy - zauważył.
Bez zaskoczenia
Wysokiego deficytu spodziewał się - według swoich deklaracji, główny ekonomista BCC, profesor Stanisław Gomułka.
- Już od jakiegoś czasu wiemy, że dochody budżetu państwa będą o ok. 44 mld zł niższe od zakładanych. - powiedział Polskiej Agencji Prasowej. - Rząd znalazł tylko ok. 10 mld zł oszczędności. Różnica między tymi kwotami - 34 mld zł - musi więc podwyższyć deficyt budżetu. W tym roku udało się określić go na poziomie 18 mld zł przenosząc część wydatków do innych segmentów sektora finansów publicznych. W przyszłym roku już się to nie uda.
Zdaniem Gomułki to dobrze, że minister finansów otwarcie poinformował o planach zwiększenia deficytu, jak i o długu publicznym, który może przekroczyć tzw. długoterminowy próg ostrożnościowy wynoszący 55 proc. PKB. Profesor uważa jednak, że faktyczne kwoty deficytu wyniosą ok. 70-80 mld zł w 2009 r. i ok. 80-90 mld zł w 2010 r.
- Przychody z prywatyzacji mogą wpłynąć na zmniejszenie tak dużego przyrostu z długu publicznego. Są one bezpieczną formą finansowania deficytu budżetowego. Aby jednak nie przekroczyć 55 proc. progu relacji długu publicznego do PKB, będzie nam potrzebne ok. 30 mld zł przychodów z prywatyzacji w tym i przyszłym roku - powiedział Gomułka.
Podwyżki i cięcia
Podwyżek podatków i redukcji państwowych wydatków spodziewa się z kolei Bohdan Wyżnikiewicz.
- To scenariusz niekorzystny, ale realny - komentuje zapowiedzi ministra Rostowskiego. - Z jednej strony mamy niższy wzrost gospodarczy, który obniża dochody budżetu. Z drugiej strony, znaczny udział w budżecie stanowią wydatki sztywne, których nie można ciąć. Poza tym słaby złoty powiększa nasz dług zagraniczny. To wszystko musi powodować znacznie pogarszanie się relacji długu publicznego do PKB - uważa wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.
Przeczytaj artykuł ministra Jacka Rostowskiego
Źródło: Gazeta Wyborcza
Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?
Zamów newsletter!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3.2
17 głosów
Przeczytaj 126 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU












