Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości gospodarcze

Polska piłka klubowa coraz bardziej przypomina biznes

Piotr Skwirowski
2009-09-06, ostatnia aktualizacja 2009-09-17 16:08

Przychody klubów polskiej ekstraklasy piłkarskiej szybko rosną i w zeszłym roku wyniosły 303 mln zł - wynika z raportu przygotowanego przez firmę doradczą Ernst & Young przy współpracy Ekstraklasy SA. Niestety, od najlepszych na świecie dzieli nas przepaść. Przychody Realu Madryt w sezonie 2007/08 sięgnęły kwoty 366 mln euro, a w tym sezonie mają wynieść 407 mln euro.

Rekordowy transfer tego lata. Cristiano Ronaldo za 94 mln euro przeszedł z Manchesteru United do Realu Madryt
Fot. Paul White AP
Rekordowy transfer tego lata. Cristiano Ronaldo za 94 mln euro przeszedł z Manchesteru United do Realu Madryt
Kaka w Realu Madryt. Transfer z AC Milan kosztował hiszpańską drużynę 64 mln euro
Fot. Daniel Ochoa de Olza AP
Kaka w Realu Madryt. Transfer z AC Milan kosztował hiszpańską drużynę 64 mln euro
Zlatan Ibrahimović latem kupiony z Interu Mediolan do FC Barcelona za 46 mln euro
Fot. LUCA BRUNO AP
Zlatan Ibrahimović latem kupiony z Interu Mediolan do FC Barcelona za 46 mln euro
Klubowy ranking biznesowy
Klubowy ranking biznesowy
- Piłka nożna to nie tylko sport, ale także niezwykle dynamicznie rozwijający się biznes - mówi Krzysztof Sachs, partner w Ernst & Young, jeden z autorów raportu "Ekstraklasa polskiego biznesu".

Ostatnie lata to w polskiej piłce brak sukcesów reprezentacji narodowej, kolejne wpadki klubów w europejskich pucharach, coraz gorsza pozycja naszych piłkarzy w zagranicznych ligach, a na dodatek gigantyczna afera korupcyjna. - A jednak ostatnie lata to także okres, w którym wyraźnie rosła wartość ekstraklasy jako produktu medialnego i marketingowego. W kolejce po prawa telewizyjne ustawia się już kilku nadawców. Kolejni przedsiębiorcy inwestują swoje pieniądze w kluby piłkarskie, a przeciętne budżety klubów ekstraklasy to już nie 5 czy 7 mln zł, lecz kwoty co najmniej trzykrotnie wyższe - wylicza ekspert Ernst & Young.

W porównaniu z 2007 r. przychody naszych najlepszych klubów wzrosły w zeszłym roku o 30 proc. - Jako biznes profesjonalna piłka nożna wyprzedza dynamiką rozwoju większość branż - komentuje Krzysztof Sachs.

Ernst & Young stworzył biznesowy ranking klubów ekstraklasy na podstawie trzech kryteriów: ich sytuacji finansowej, siły medialnej i efektywności działania. Wygrał Lech Poznań, za nim uplasowały się Wisła Kraków i Legia Warszawa. Pierwsze trzy miejsca zajęły więc kluby, które rozgrywki ekstraklasy w sezonie 2008/09 również zakończyły na trzech pierwszych miejscach. Tyle że na boisku kolejność była inna - Lech był dopiero trzeci. Zwycięstwo w rankingu Ernst & Young zawdzięcza finansom. Osiągnął 53 mln zł przychodu. To o 73 proc. więcej niż rok wcześniej. "Kolejorz" poprawił też zdecydowanie rentowność - osiągnął 0,7 mln zysku, podczas gdy w 2007 r. miał 2,8 mln zł straty. Największe przychody dają Lechowi sponsoring i reklamy, następne w kolejności są jednak wpływy z biletów, które należą do najwyższych w lidze (relacja średniej frekwencji do pojemności stadionu w sezonie to 87,3 proc.).

Druga w rankingu Wisła zajęła dopiero czwarte miejsce w części rankingu dotyczącej finansów (41,7 mln zł przychodu, o 36 proc. więcej niż rok wcześniej). Najwięcej pieniędzy przyniosły jej reklamy i sponsoring. Wysokie przychody dały także wpływy ze sprzedaży biletów i transmisji telewizyjnych. Mecze Wisły, dość regularnie zdobywającej w ostatnich latach mistrzostwo Polski, były najczęściej transmitowane na żywo (27 transmisji). Najwyższa była przy tym także oglądalność tych transmisji. To pozwoliło "Białej Gwieździe" na zajęcie pierwszego miejsca w części rankingu dotyczącej medialności klubów. Do tego doszło też pierwsze miejsce w części rankingu dotyczącej efektywności sportowo-biznesowej. Przyczyniły się do niej dobra frekwencja na stadionie, wysoka sprzedaż karnetów i udane transfery (w szczególności sprzedaż Dariusza Dudki do francuskiego Auxerre).

Trzecia w rankingu Ernst & Young Legia w żadnym z cząstkowych rankingów nie zajęła pierwszego miejsca, ale w każdym była w czołówce. Przychody klubu sięgnęły 26 mln zł, spadły jednak w porównaniu z 2007 r. o 43 proc. Wtedy warszawski klub sprzedał kilku piłkarzy, w 2008 r. spektakularnych transferów już nie było. Legia poprawiła za to sprzedaż reklam, wzrosły też przychody z praw medialnych. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na polskim rynku piłkarskim.

Wysokie czwarte miejsce w rankingu zajął Śląsk Wrocław. W ocenie Ernst & Young po pozyskaniu silnego strategicznego sponsora oraz rozpoczęciu budowy nowego stadionu to właśnie Śląsk ma największą szansę włączyć się do walki o czołowe miejsca w kolejnych edycjach raportu.

Za Śląskiem znalazły się Cracovia i Polonia Warszawa. Krakowianie zawdzięczają to głównie zajęciu drugiego miejsca w rankingu finansowym (liczyła się tu nie tylko suma przychodów, ale też ich dynamika, płynność finansowa, rentowność sprzedaży, suma aktywów czy obciążenie majątku zobowiązaniami). Polonia zajęła wysokie miejsca w rankingach medialności (tu pod uwagę brane były m.in. liczba transmisji na żywo i ich oglądalność, frekwencja na meczach, obecność w prasie czy liczba wyszukiwań w serwisie Google) i efektywności (liczyły się m.in. aktualna wartość pierwszej jedenastki zespołu, liczba sprzedanych karnetów i frekwencja w relacji do pojemności stadionu).

Ciekawy jest przypadek 12. w rankingu Górnika Zabrze. Jego wyniki sportowe (spadł z ekstraklasy) pokazały, że duże nakłady finansowe zapewnione przez nowego właściciela (w tym przypadku Grupę Allianz) nie zawsze przekładają się na efektywność sportową klubu. Ranking zamykają Ruch Chorzów i Odra Wodzisław. ŁKS Łódź nie udostępnił danych.

W sumie kluby polskiej ekstraklasy wypracowały w 2008 r. 303 mln zł przychodu. Największą ich część stanowiły wpływy ze sponsoringu i reklamy (44 proc.) oraz z transmisji (26 proc.). Sprzedaż biletów przyniosła 44 mln zł, czyli ledwie 15 proc. przychodów. Jeszcze mniej, bo tylko 13 proc. dała klubom działalność handlowa. - W tym zakresie polski rynek futbolu różni się od bardziej dojrzałych lig, w których przychody z tzw. dnia meczu są zwykle porównywalne do przychodów z transmisji i marketingu - mówi Krzysztof Sachs.

Autorzy raportu bardzo pozytywnie oceniają stały wzrost przychodów klubów ekstraklasy. - Niestety, w przypadku wielu klubów poziom kosztów przekracza przychody ponaddwukrotnie. Gdybyśmy mieli do czynienia z takim zjawiskiem w przypadku przedsiębiorstwa funkcjonującego na normalnym, konkurencyjnym rynku, nie miałoby ono szans na przetrwanie w dłuższym okresie - zauważa Sachs.

Ale taka sytuacja jest charakterystyczna nie tylko dla polskiego futbolu. Wiele klubów w całej Europie żyje dzięki hojności swoich właścicieli, którzy pokrywają ich straty.

Ciekawą pozycją rankingu jest koszt zdobywanego punktu (relacja kosztów operacyjnych do zdobytych punktów). Okazuje się, że spośród klubów ścisłej czołówki zdobycie każdego punktu w rozgrywkach ligowych najmniej kosztowało Wisłę - według wyliczeń Ernst & Young 433 tys. zł. To znacznie mniej niż w przypadku Lecha, który za każdy punkt "zapłacił" 587 tys. zł, i Legii - 507 tys. zł. Najwięcej każdy z punktów kosztował GKS Bełchatów - 706 tys. zł. Najmniej, po 180 tys., "zapłaciły" Polonia Bytom i Odra Wodzisław.

Z raportu wynika też, że w 2008 r. ruch na naszym rynku transferowym był dużo mniejszy niż rok wcześniej, a przychody ze sprzedaży zawodników zmniejszyły się o połowę. - W drugiej połowie 2008 r. w Europie widoczne już były skutki światowego kryzysu i zachodnie kluby nie wydawały tak chętnie pieniędzy jak w poprzednich latach - komentuje Krzysztof Sachs. - Może jest też tak, że w naszej lidze jest coraz mniej gwiazd, które można sprzedać za granicę za spektakularne kwoty - dodaje.

Najdroższe pierwsze jedenastki miały Wisła (45,8 mln zł), Legia (44 mln zł) i Lech (41,9 mln zł). Na końcu tej klasyfikacji znalazły się Piast Gliwice, Polonia Bytom, Odra Wodzisław i Lechia Gdańsk (poniżej 6 mln zł).

Dla porównania przed obecnym sezonem ligi hiszpańskiej Real Madryt wydał na transfery 250 mln euro. Sam tylko Cristiano Ronaldo kosztował go 94 mln euro, Kaka - 65 mln. W sumie pięć najlepszych lig europejskich przeznaczyło w tym czasie na zakupy piłkarzy (według raportu finansowego opublikowanego w "El Mundo Deportivo") 1,868 mld euro. Najwięcej angielska Premier League - 504 mln euro, dalej hiszpańska Primera Division - 477 mln euro, włoska Serie A - 422 mln euro, francuska Ligue 1 - 245mln euro i niemiecka Bundesliga - 220 mln euro.

- Daleko nam nie tylko do największych klubów na świecie, ale nawet do średniaków, choćby z ligi niemieckiej - przyznaje Krzysztof Sachs. Jego zdaniem będziemy jednak nadrabiać ten dystans. - Wystarczy spojrzeć na dynamikę rozwoju polskich klubów, która znacznie przewyższa dynamikę rozwoju naszej gospodarki. Wartość przychodów z praw medialnych podwoiła się w okresie ostatnich dwóch-trzech lat - mówi ekspert. Zwraca uwagę, że w tej chwili buduje się lub będzie się budować w najbliższym czasie bodajże 12 stadionów. Tworzy się moda na chodzenie na takie stadiony. Przybywa kibiców, przy czym dynamicznie rośnie zwłaszcza liczba tych z grubszymi portfelami. To pomaga piłce. - Modę na piłkę zwiększy też organizowane w naszym kraju Euro 2012. Może dzięki temu wszystkiemu dociągniemy do dolnych stanów średnich ligi niemieckiej - mówi Sachs. Jego zdaniem przychody Lecha przekraczające, nieosiągalne jeszcze kilka lat temu dla polskich klubów, 50 mln zł teraz zaczynają nas zbliżać do bogatszych od naszej lig ukraińskiej czy rumuńskiej. - Pytanie, kiedy to się przełoży na wyniki sportowe - zastanawia się Krzysztof Sachs.

KLUBOWY RANKING BIZNESOWY

1. Lech Poznań



Źródło: Gazeta Wyborcza

Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?

Zamów newsletter!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.7

7 głosów

Rynki

Indeksy
WIG20
WIG20