Henryk Kowalski, szef "Solidarności" Dolnej Odry: - Prywatyzacja poprzez giełdę jest potrzebna, firma potrzebuje kapitału jak człowiek powietrza do oddychania.
Robert Balbus, szef NSZZ Pracowników Zespołu Elektrowni Dolna Odra: - Nie protestujemy. Ale nie idziemy jak owce na rzeź, załoga ma zabezpieczenie.
Mirosław Lebuda, szef Solidarności '80 Dolnej Odry: - W PGE 51 proc. pozostanie własnością skarbu państwa. To oznacza, że Polska Grupa Energetyczna dalej będzie polska.
Roman Michalski, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego: - Właściciel ma prawo decydować o swoim majątku, nasze zadanie to dbanie o prawa pracowników.
Miała być hiszpańska energia, będzie polska
Strona internetowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, na niej lista spółek przeznaczonych do przyspieszonej prywatyzacji. W grupie firm, które mają pójść w 2010 roku, na drugim miejscu Polska Grupa Energetyczna. Jedną ze spółek-córek PGE jest znajdujący się pod Szczecinem Zespół Elektrowni "Dolna Odra". Sprzedaż PGE, w tym Dolnej Odry, jest częścią operacji ratującej kryzysowy budżet. - Będziemy mogli sprzedać co najmniej 10 proc. akcji PGE, utrzymując pełną kontrolę i władztwo korporacyjne - tak na konferencji prasowej mówił minister skarbu Aleksander Grad.
Trzy elektrownie: dwie w Szczecinie i jedna w Nowym Czarnowie, czyli Zespół Elektrowni "Dolna Odra" na sprzedaż miał iść już trzy lata temu. Sam. I to bez zachowania pakietu kontrolnego skarbu państwa. Hiszpańskiemu koncernowi Endesa 85 proc. akcji obiecał jeszcze PiS-owski minister skarbu Andrzej Mikosz. Hiszpana chciało też 85 proc. biorącej udział w referendum załogi. 47 proc. pracowników głosowanie jednak zbojkotowało. Ze szponów prywatyzacji Dolną Odrę uratował kwartet: ojciec Rydzyk i Radio Maryja oraz Roman Giertych i LPR. Na antenie Radia Maryja Roman Giertych ogłosił, że jeżeli rząd nie wycofa się z pomysłu prywatyzacji Zespołu Elektrowni "Dolna Odra", LPR może wycofać poparcie dla rządu.
Ostatecznie Dolna Odra wrzucona została do Polskiej Grupy Energetycznej - koncernu elektrowni, kopalni, zakładów energetycznych. Opracowany jeszcze za PiS rządowy program konsolidacji branży zakładał, że w PGE nie ma miejsca dla inwestora strategicznego, obcego. Pakiet kontrolny - 51 proc. - dzierżyć będzie skarb państwa, 15 proc. - załoga, pieniądze na modernizację sektora pochodzić będą z giełdy.
Pracownicy Dolnej Odry pamiętają taki obraz: do elektrowni w Nowym Czarnowie po raz pierwszy i niewykluczone, że jedyny w historii zakładu przyjechał minister edukacji. Roman Giertych przechadzał się asfaltowymi alejkami, każdej z pań wręczał białą różę i mówił: polska energia uratowana.
S '80: Najważniejsze, że prąd polski
W ZEDO pracuje 2,2 tys. osób. Działa pięć związków zawodowych. Zaledwie 8 proc. załogi do żadnego z nich się nie zapisało. Średnia płaca 5,3 tys. zł brutto (o 2 tys. więcej niż w sektorze przedsiębiorstw, ale również o prawie 3 tys. zł mniej, niż mają w KGHM), średnia płaca pracownika zmianowego - 4 tys. zł na rękę - bo pracuje świątek, piątek i niedzielę, ma też dodatki za noce.
Mirosław Lebuda, 24 lata pracy w ZEDO, od pięciu na czele zakładowej Solidarności '80. W związku jest 300 osób.
Trzy lata temu Mirosław Lebuda osobiście przekonywał premiera Kazimierza Marcinkiewicza, że sprzedaż ZEDO Hiszpanom to grabież polskiego majątku narodowego. Marcinkiewicz na spotkanie ze związkowcami z Dolnej Odry przyleciał do Szczecina prosto z Brukseli, gdzie po uchwaleniu unijnego budżetu wykrzyczał swoje słynne: "Yes, yes, yes!".
Lebuda wyjaśnia, dlaczego protestują ci z KGHM, a jego związek w Dolnej Odrze - nie.
- Tam skarb państwa ma zaledwie 42 proc., sprzedając kolejny pakiet, dalej traci kontrolę - mówi. - Z tymi z Miedzi jesteśmy duchem. W PGE 51 proc. pozostanie własnością skarbu państwa. To oznacza, że Polska Grupa Energetyczna dalej będzie polska.
Szef solidarnościowej "osiemdziesiątki" dzień pracy rozpoczyna od wejścia na: www.cire.pl - internetową stronę branży.
- W polskiej grupie łatwiej będzie o pieniądze na nowe moce w naszej firmie. Może w końcu Dolna Odra przestanie być dyskryminowana - mówi Lebuda.
Dyskryminacja zdaniem Lebudy polega na tym, że inne elektrownie PGE, na przykład Bełchatów i Opole, mają lub będą miały budowane bloki energetyczne, a ZEDO na razie nie.
"S": Bez pieniędzy druga stocznia
Henryk Kowalski, szef NSZZ "Solidarność" Dolnej Odry. Na czele związku od trzech lat, przez osiem był wice. W "S" jest 700 osób.