Inna sprawa, że przy podnoszeniu tego rodzaju podatku trzeba dobrze przekalkulować czy aby zbyt drastyczne posunięcia nie zahamują rozwoju sektora i przez to nie spowodują spadku wpływów podatkowych. I nad tym prawdopodobnie będą wkrótce debatowali eksperci w resorcie finansów - mówi Wyborczej.biz dr hab. Krzysztof Rybiński, profesor SGH i partner w Ernst & Young Polska.
Prawdopodobnie wzrośnie akcyza na energię elektryczną i paliwa. Unijne dyrektywy wymuszają na nas bowiem ograniczenie emisji dwutlenku węgla. A taka podwyżka zmotywuje każdego odbiorcę do jej oszczędzania.
Mimo, że stawki PIT, CIT i VAT - jak zapewniał szef resortu finansów - nie wzrosną, to i tam będzie się szukało dodatkowych pieniędzy. Mogą zniknąć kolejne ulgi. Poza tym prawdopodobnie zaostrzone zostaną niektóre przepisy, które do tej pory umożliwiały korzystanie z odpisów. Stawki się nie zmienią, ale wpływy dzięki tym zmianom wzrosną.
Podwyższenie podatków to jednak rozwiązanie na krótką metę. W obecnej sytuacji koniecznie jest powołanie Rady Na Rzecz Uzdrowienia Finansów Publicznych. W jej skład powinni wejść przedstawiciele wszystkich partii, które zasiadają w parlamencie oraz reprezentanci kancelarii prezydenta.
Obserwując dyskusje, które przetoczyły się w mediach w miniony weekend nie wierzę, że rządowi uda się przeprowadzić bez poparcia opozycji i prezydenta jakichkolwiek reform.
A szykuje się nam ich kilka. Po pierwsze, nie stać nas na tak niski wiek emerytalny, jaki obowiązuje w tej chwili. Ujednolicenia wymagają przepisy dotyczące emerytur pomostowych czy mundurowych. Zbyt dużo kosztuje nas utrzymywanie KRUS, źle kierujemy znaczną część pomocy społecznej.
Pieniądze marnują się w samej administracji. Te zmiany nie przyniosą zastrzyku szybkiej gotówki, ale w perspektywie najbliższych trzech lat wpłyną znacząco na naprawę finansów publicznych.
Los finansów publicznych jest w rękach 561 osób: prezydenta, Sejmu i Senatu, to na nich spoczywa odpowiedzialność za finanse publiczne Polski i to oni mają narzędzia do poprawy tej sytuacji.