Wybraliśmy inna drogę i dzięki niej
Polska przeszła przez ten kryzys bez recesji i wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli najlepszy wynik
PKB spośród krajów OECD. Oprócz nas wzrostem może się pochwalić jedynie
Australia - dodał minister.
- Deficyt na poziomie 52,2 mld zł to nie jest deficyt moich marzeń, ale jest to naturalny, opóźniony efekt kryzysu, bo przecież gospodarka spowolniła z 4,9 proc. PKB w 2008 r. do blisko 0,9 proc., który przewidujemy na ten rok - zaznaczył Rostowski.
Deficyt w Polsce będzie bezpieczny z trzech powodów. Po pierwsze, nie przekroczymy zapisanego w konstytucji drugiego progu ostrożnościowego 55 proc. wartości długu publicznego do PKB, pod warunkiem że przyjęty w sierpniu plan dochodów z prywatyzacji zostanie zrealizowany na poziomie 28-29 mld zł.
Po drugie, Polska wzmocniła swoją wiarygodność podczas kryzysu, co sprawia, że możemy bezpiecznie zwiększyć deficyt także na 2010 r. Widać to po rentowności polskich obligacji.
Ponadto deficyt sektora finansów publicznych w 2010 r. nie przekroczy 7 proc. PKB i wzrośnie jedynie o jakieś 1 proc. PKB, czyli jedynie o kilkanaście miliardów złotych. - To nie odbiega w żaden sposób od tego, co dzieje się w innych krajach europejskich - stwierdził szef resortu finansów.
Opozycja mówiła, żebyśmy poszli drogą Wielkiej Brytanii czy
USA. Tam deficyt finansów publicznych sięga kilkunastu procent - w USA 14 proc., a w Wielkiej Brytanii 12 proc.
- Te kraje mogą sobie na to pozwolić. Myślę, że warto pamiętać o tym, że opozycja i prezydent krytykowali nas, że wprowadzamy oszczędności, zamiast zwiększać deficyt. Kiedy teraz zwiększamy deficyt w granicach bezpieczeństwa, to i tak nas krytykują. Czyli cokolwiek byśmy zrobili, to i tak by nas krytykowali - dodał.
Rostowski przewiduje, że w przyszłym roku wzrośnie składka członkowska, którą Polska co miesiąc przekazuje do unijnego budżetu. -Na przyszły rok przewidujemy ponad 1 mld 700 mln zł wzrostu składki do Unii Europejskiej. Wynika to z faktu, że w sytuacji, w której inne kraje Unii doznały bardzo drastycznych spadków dochodu narodowego, to Polska ma jeszcze
wzrost gospodarczy. Składka wynika z poziomu PKB. Jak nasze PKB rośnie w relacji do PKB innych krajów unijnych, to musimy więcej zapłacić - powiedział.
Wiceminister finansów Dominik Radziwiłł poinformował, że potrzeby pożyczkowe brutto w 2010 roku wyniosą 203,8 mld zł wobec 163 mld zł w 2009 roku.
Znacząca część deficytu będzie sfinansowana z dochodów prywatyzacji. Minister nie widzi powodu, dla którego plan ten miałby się nie udać.
Według naszych przewidywań sytuacja finansów publicznych powinna się poprawiać w połowie 2010 r.