2010 według MF: 52 mld deficytu, euro po 4,08 złotego
Agata Nowakowska, Renata Grochal
2009-09-08, ostatnia aktualizacja 2009-09-07 20:42
Wczoraj przyszła wreszcie jakaś dobra wiadomość: tegoroczny deficyt budżetowy będzie niższy o blisko 5 mld zł od zakładanego. Wystrzeli za to w przyszłym roku.
ZOBACZ TAKŻE
- MF podwyższa prognozę PKB na III kwartał i cały 2009 rok (20-10-09, 20:48)
- Najlepsi prognostycy wg Bloomberga: Euro za 3,8 zł w przyszłym roku (09-10-09, 13:59)
- "PB" - Balcerowicz ostrzega przed rosnącym długiem publicznym (09-10-09, 08:31)
- NBP: W przyszłym roku dług Polski przekroczy 55 proc. PKB (29-09-09, 08:55)
- Złoty ostro leci w dół. Najwięcej zyskuje dolar (14-09-09, 09:00)
- Gilowska: 52 mld zł deficytu siedzą już w tegorocznym budżecie (08-09-09, 08:39)
- Deficyt nie wystraszył giełdy i złotego (08-09-09, 01:00)
- Rada Ministrów przyjęła projekt budżetu z 52,2 mld zł deficytu (08-09-09, 20:54)
- Delikatny powiew optymizmu z MF (07-09-09, 17:54)
- Nikt nie wierzył w niski deficyt (07-09-09, 13:56)
RAPORTY
W uzasadnieniu do budżetu, do którego dotarła "Gazeta", Ministerstwo Finansów sygnalizuje, że "recesja w gospodarce światowej zaczyna ustępować", ale ożywienie w najbliższych kwartałach będzie "umiarkowane". Spadek PKB w strefie euro w tym roku wyniesie -4,0 proc., w przyszłym roku gospodarka będzie już na plusie, ale dopiero za 2-3 lata powróci do 2,0-proc. dynamiki sprzed kryzysu.
Według prognoz resortu - i to jest ta dobra wiadomość - tegoroczny deficyt będzie niższy od planowanych 27,2 mld zł i wyniesie 22,5 mld. Bo dochody będą wyższe o 4,7 mld zł (planowano 272,9 mld zł). Polacy wciąż kupują, wpływy z VAT będą wyższe o 3,5 mld zł, kolejne 0,8 mld zł dodatkowo przyniesie akcyza i 0,51 mld zł - PIT. Mniejsze niż zakładał resort, ale o niewielką sumę, będą dochody z ceł (80 mln zł mniej). Według MF potrzeby pożyczkowe netto Polski będą mniejsze - 52,1 mld zł zamiast planowanych 56,7 mld zł.
Wczorajszy dzień minister Jacek Rostowski poświęcił na przekonywanie, że choć przyszłoroczny deficyt jest duży 52,2 mld zł, to jest bezpieczny dla państwa.
Polemizował z zarzutami opozycji, że całkiem niedawno bronił niskiego deficytu, a teraz sam go wyśrubował.
- Opozycja chciała, byśmy poszli na żywioł, podnieśli deficyt, gdy i my, i inne kraje regionu miały obniżoną wiarygodność. Wtedy wpadlibyśmy w spiralę zadłużenia. Stany Zjednoczone mają teraz 14-proc. deficyt, a Wielka Brytania ponad 12 proc. One mogą sobie na taki deficyt pozwolić, my nie - przekonywał minister.
Jego zdaniem Polska odzyskała wiarygodność dzięki oszczędnościom porobionym przez rząd w tym roku i teraz może mieć wyższy deficyt.
Minister Rostowski podkreślał, że mimo, iż deficyt budżetu "znacząco" wzrasta, to deficyt całego sektora finansów publicznych, czyli: budżetu, samorządów i państwowych funduszy - a na to patrzą inwestorzy, bo to dane porównywalne z innymi krajami - wzrośnie tylko o 1 pkt proc. - z 6 proc. PKB do 7 proc. PKB w przyszłym roku.
Według ministra nie odbiega to od średniej europejskiej - według prognoz Komisji Europejskiej deficyt sektora wzrośnie średnio w krajach Unii o 1,2 proc.
- Nie widzę żadnego zagrożenia związanego ze sfinansowaniem takiego deficytu, zakładamy wzrost emisji na rynki zagraniczne - zadeklarował wiceminister Dominik Radziwiłł. Przyznał, że potrzeby pożyczkowe brutto wzrosną z 163 mld zł w tym roku do 203,8 mld zł w przyszłym. Tyle będziemy musieli pożyczyć na obsługę nowego długu i "rolowanie" starego.
Kiedy nasz deficyt wróci do normy, czyli zalecanych przez Brukselę 3 proc. PKB? - Od połowy 2010 r. sytuacja finansów publicznych zacznie się poprawiać. Kiedy osiągniemy 3 proc. - trudno powiedzieć, chcielibyśmy jak najszybciej, bo chcemy szybko przyjąć euro - mówił wczoraj Rostowski.
W grudniu resort prześle dane o deficycie w kolejnych latach do Komisji Europejskiej (aktualny plan konwergencji), w lipcu przyszłego roku rząd - zgodnie z nową ustawą o finansach publicznych - musi przyjąć plan finansowy na kolejne trzy lata.
Resort szacuje, że w latach 2011-13 gospodarka przyspieszy odpowiednio o: 2,8 proc. (2011), 3,0 (2012) i 3,4 proc. (w 2013).
Według prognoz resortu - i to jest ta dobra wiadomość - tegoroczny deficyt będzie niższy od planowanych 27,2 mld zł i wyniesie 22,5 mld. Bo dochody będą wyższe o 4,7 mld zł (planowano 272,9 mld zł). Polacy wciąż kupują, wpływy z VAT będą wyższe o 3,5 mld zł, kolejne 0,8 mld zł dodatkowo przyniesie akcyza i 0,51 mld zł - PIT. Mniejsze niż zakładał resort, ale o niewielką sumę, będą dochody z ceł (80 mln zł mniej). Według MF potrzeby pożyczkowe netto Polski będą mniejsze - 52,1 mld zł zamiast planowanych 56,7 mld zł.
Wczorajszy dzień minister Jacek Rostowski poświęcił na przekonywanie, że choć przyszłoroczny deficyt jest duży 52,2 mld zł, to jest bezpieczny dla państwa.
Polemizował z zarzutami opozycji, że całkiem niedawno bronił niskiego deficytu, a teraz sam go wyśrubował.
- Opozycja chciała, byśmy poszli na żywioł, podnieśli deficyt, gdy i my, i inne kraje regionu miały obniżoną wiarygodność. Wtedy wpadlibyśmy w spiralę zadłużenia. Stany Zjednoczone mają teraz 14-proc. deficyt, a Wielka Brytania ponad 12 proc. One mogą sobie na taki deficyt pozwolić, my nie - przekonywał minister.
Jego zdaniem Polska odzyskała wiarygodność dzięki oszczędnościom porobionym przez rząd w tym roku i teraz może mieć wyższy deficyt.
Minister Rostowski podkreślał, że mimo, iż deficyt budżetu "znacząco" wzrasta, to deficyt całego sektora finansów publicznych, czyli: budżetu, samorządów i państwowych funduszy - a na to patrzą inwestorzy, bo to dane porównywalne z innymi krajami - wzrośnie tylko o 1 pkt proc. - z 6 proc. PKB do 7 proc. PKB w przyszłym roku.
Według ministra nie odbiega to od średniej europejskiej - według prognoz Komisji Europejskiej deficyt sektora wzrośnie średnio w krajach Unii o 1,2 proc.
- Nie widzę żadnego zagrożenia związanego ze sfinansowaniem takiego deficytu, zakładamy wzrost emisji na rynki zagraniczne - zadeklarował wiceminister Dominik Radziwiłł. Przyznał, że potrzeby pożyczkowe brutto wzrosną z 163 mld zł w tym roku do 203,8 mld zł w przyszłym. Tyle będziemy musieli pożyczyć na obsługę nowego długu i "rolowanie" starego.
Kiedy nasz deficyt wróci do normy, czyli zalecanych przez Brukselę 3 proc. PKB? - Od połowy 2010 r. sytuacja finansów publicznych zacznie się poprawiać. Kiedy osiągniemy 3 proc. - trudno powiedzieć, chcielibyśmy jak najszybciej, bo chcemy szybko przyjąć euro - mówił wczoraj Rostowski.
W grudniu resort prześle dane o deficycie w kolejnych latach do Komisji Europejskiej (aktualny plan konwergencji), w lipcu przyszłego roku rząd - zgodnie z nową ustawą o finansach publicznych - musi przyjąć plan finansowy na kolejne trzy lata.
Resort szacuje, że w latach 2011-13 gospodarka przyspieszy odpowiednio o: 2,8 proc. (2011), 3,0 (2012) i 3,4 proc. (w 2013).
Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?
Zamów newsletter!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4
2 głosy
Przeczytaj 3 komentarze na Forum
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
Rynki
Indeksy
- WIG20*WIG20-0.95%
- WIG20*mWIG40-0.53%
- WIG20*sWIG80-0.24%
- WIG20*WIG-0.67%










