- Przedsiębiorcy są obciążeni nadmierną ilością kosztów biurokratycznych i finansowych - mówi wicemister gospodarki Adam Szejnfeld. Wiele z nich nie ma uzasadnienia.
Szejnfeld zapowiada "wielkie sprzątanie" i ograniczanie barier administracyjnych dla właścicieli firm i obywateli.
Już został ogłoszony
przetarg na oszacowanie kosztów, które niosą wszystkie biurokratyczne obciążenia dla firm. Wyniki powinny być znane w połowie następnego roku. - Na tej podstawie będziemy wiedzieć, które obowiązki można zlikwidować całkowicie, a które zredukować - wyjaśnia Szejnfeld. Projekty redukcji mają być gotowe do końca 2010 roku.
Co na to przedsiębiorcy? - To inicjatywa godna poparcia - mówi Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich. Jego zdaniem nawet gdyby udało się ograniczyć obciążenie o 20 proc., byłby to spory krok naprzód.
Resort gospodarki przygotował także kolejny projekt w ramach "Pakietu na rzecz przedsiębiorczości" - ustawę o działalności usługowej. Projekt zakłada m.in., że przedsiębiorca będzie musiał otrzymać jednoznaczny termin rozpatrzenia jego wniosku. Urząd tylko raz będzie mógł ten termin przedłużyć. - Teraz niektóre sprawy w polskiej administracji potrafią się ciągnąć po kilka lat - tłumaczy Szejnfeld. Projekt wprowadza też nową instytucję "dorozumiałej zgody". Dla przedsiębiorcy oznacza to, że jeśli urzędnicy w terminie nie odpowiedzą na wniosek, przyznają mu rację. Nowe przepisy wprowadzą także m.in. pojedyncze punkty kontaktowe w krajach członkowskich. Ich zadaniem będzie udzielanie informacji związanych z prowadzeniem biznesu, a także zakładanie firm i zmiany w ewidencji działalności gospodarczej.