Minister Szejnfeld zapowiada ograniczenie biurokracji dla firm
Sylwia Śmigiel
2009-09-07, ostatnia aktualizacja 2009-09-08 12:39
Obowiązki informacyjne firm są rozsiane aż po 482 aktach prawnych i jest ich prawie 6,2 tys. - Musimy to ukrócić - zapowiada Ministerstwo Gospodarki
ZOBACZ TAKŻE
- Biurokracja ma się dobrze (22-03-10, 14:00)
- Szejnfeld: Zlikwidujmy pieczątki. PiS popiera (08-04-10, 18:46)
- DGP: Biurokracja zjada dotacje (15-03-10, 07:07)
- Szejnfeld najlepiej rozumiał przedsiębiorców (08-10-09, 16:24)
- "Dziennik Polski": Pokrzywdzeni przedsiębiorcy odsyłani do obcych sądów (14-09-09, 07:32)
- Sawicki stawia na tytoń (12-09-09, 17:38)
- "FT": polskie firmy za mało innowacyjne (10-09-09, 11:11)
- Uratowało nas zacofanie (02-09-09, 20:18)
SERWISY
- Przedsiębiorcy są obciążeni nadmierną ilością kosztów biurokratycznych i finansowych - mówi wicemister gospodarki Adam Szejnfeld. Wiele z nich nie ma uzasadnienia.
Szejnfeld zapowiada "wielkie sprzątanie" i ograniczanie barier administracyjnych dla właścicieli firm i obywateli.
Już został ogłoszony przetarg na oszacowanie kosztów, które niosą wszystkie biurokratyczne obciążenia dla firm. Wyniki powinny być znane w połowie następnego roku. - Na tej podstawie będziemy wiedzieć, które obowiązki można zlikwidować całkowicie, a które zredukować - wyjaśnia Szejnfeld. Projekty redukcji mają być gotowe do końca 2010 roku.
Co na to przedsiębiorcy? - To inicjatywa godna poparcia - mówi Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich. Jego zdaniem nawet gdyby udało się ograniczyć obciążenie o 20 proc., byłby to spory krok naprzód.
Resort gospodarki przygotował także kolejny projekt w ramach "Pakietu na rzecz przedsiębiorczości" - ustawę o działalności usługowej. Projekt zakłada m.in., że przedsiębiorca będzie musiał otrzymać jednoznaczny termin rozpatrzenia jego wniosku. Urząd tylko raz będzie mógł ten termin przedłużyć. - Teraz niektóre sprawy w polskiej administracji potrafią się ciągnąć po kilka lat - tłumaczy Szejnfeld. Projekt wprowadza też nową instytucję "dorozumiałej zgody". Dla przedsiębiorcy oznacza to, że jeśli urzędnicy w terminie nie odpowiedzą na wniosek, przyznają mu rację. Nowe przepisy wprowadzą także m.in. pojedyncze punkty kontaktowe w krajach członkowskich. Ich zadaniem będzie udzielanie informacji związanych z prowadzeniem biznesu, a także zakładanie firm i zmiany w ewidencji działalności gospodarczej.
Szejnfeld zapowiada "wielkie sprzątanie" i ograniczanie barier administracyjnych dla właścicieli firm i obywateli.
Już został ogłoszony przetarg na oszacowanie kosztów, które niosą wszystkie biurokratyczne obciążenia dla firm. Wyniki powinny być znane w połowie następnego roku. - Na tej podstawie będziemy wiedzieć, które obowiązki można zlikwidować całkowicie, a które zredukować - wyjaśnia Szejnfeld. Projekty redukcji mają być gotowe do końca 2010 roku.
Co na to przedsiębiorcy? - To inicjatywa godna poparcia - mówi Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich. Jego zdaniem nawet gdyby udało się ograniczyć obciążenie o 20 proc., byłby to spory krok naprzód.
Resort gospodarki przygotował także kolejny projekt w ramach "Pakietu na rzecz przedsiębiorczości" - ustawę o działalności usługowej. Projekt zakłada m.in., że przedsiębiorca będzie musiał otrzymać jednoznaczny termin rozpatrzenia jego wniosku. Urząd tylko raz będzie mógł ten termin przedłużyć. - Teraz niektóre sprawy w polskiej administracji potrafią się ciągnąć po kilka lat - tłumaczy Szejnfeld. Projekt wprowadza też nową instytucję "dorozumiałej zgody". Dla przedsiębiorcy oznacza to, że jeśli urzędnicy w terminie nie odpowiedzą na wniosek, przyznają mu rację. Nowe przepisy wprowadzą także m.in. pojedyncze punkty kontaktowe w krajach członkowskich. Ich zadaniem będzie udzielanie informacji związanych z prowadzeniem biznesu, a także zakładanie firm i zmiany w ewidencji działalności gospodarczej.
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
5
1 głos
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:
Wyborcza.biz poleca
Budżet państwa

Plan rządu: zdziesiątkować urzędników
30-lecie Solidarności

Związki kiedyś walczyły o innych. Dziś o siebie
Kryzys w Europie









