Biznes Ludzie Pieniądze

Tajemnicza spółka spłaca Grono. A żona chce 50 proc. udziałów męża

mib, tigi, vad
07.09.2009 , aktualizacja: 08.09.2009 10:23
A A A Drukuj
W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił wniosek o upadłość serwisu społecznościowego Grono.net. Jak już pisaliśmy, w lipcu wniosek o upadłość tej firmy złożył jeden z wierzycieli serwisu - znany w branży funduszy inwestycyjnych Aleksander Kierski (odpowiadał za inwestycje m.in. w funduszu Innova Capital, wcześniej pracował dla AIG New Europe i Baring Private Equity Partners).
Serwis społecznościowy Grono.net
www.grono.net
Serwis społecznościowy Grono.net
Radosław Drozd - prawnik reprezentujący Kierskiego - ujawnił "Gazecie", że chodziło o kwotę 800 tys. zł, które spółka była winna m.in. z tytułu pożyczek, czynszu i najmu. Dodał on, że z ujawnionych przez Grono.net danych wynika, iż wszystkie długi serwisu wynosiły 1,5 mln zł.

Okazało się jednak, że wierzytelności serwisu zostały spłacone kilka dni temu. Komu zależało na tym, żeby Grono przetrwało? Robert Rogacewicz, prezes spółki Grono.net SA, nie chciał z nami rozmawiać. - Niestety, nie mogę odpowiedzieć na to pytanie - mówi Joanna Gawkowska-Kuk z kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy, która reprezentowała Rogacewicza w sądzie. - Mogę tylko zdradzić, że były to spółki i inwestorzy prywatni - ucina.

Według naszych informacji część wierzytelności serwisu społecznościowego spłacił sam Robert Rogacewicz. Środki na spłatę pozostałych pochodziły od tajemniczej spółki Open Ticket dawniej należącej do funduszu Capital Investment Group. Nie wiadomo jednak, kto jest jej obecnym właścicielem. - Fundusz wycofał się z Open Ticket kilka miesięcy temu. Zmiany te jeszcze nie zostały uwzględnione w rejestrze - mówi Szymon Kaczmarek z kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy. Zapewnia on, że Open Ticket nie obejmie udziałów w serwisie społecznościowym. - Zarząd Grono.net szukał środków na spłatę wierzytelności i spółka Open Ticket zgodziła się pokryć jakąś część tych zobowiązań - tłumaczy Kaczmarek.

To jednak nie koniec problemów Grona. Gabriela Sobczuk - żona jednego ze współzałożycieli, Wojciecha Sobczuka - jest właśnie w trakcie postępowania rozwodowego. Jak sama twierdzi, od początku istnienia firmy brała udział w jej rozwoju (jest m.in twórcą nazwy Grono.net oraz wielu funkcjonalności). Teraz żąda 50 proc. udziałów męża w spółce Grono.net.

Z dokumentów w Krajowym Rejestrze Sądowym wynika, że na wiosnę komornik zajął 3,44 proc. akcji imiennych Sobczuka na rzecz niezapłaconych alimentów. Ale to niejedyne udziały Sobczuka w Gronie. Wraz z Rogacewiczem mają oni po połowie udziałów w cypryjskiej spółce Dreamweb Holdings Ltd. A ona z kolei skupia 55,85 proc. akcji w Grono.net SA.

Niesnaski w zarządzie Grona zaczęły się już w czerwcu ub.r. na walnym zgromadzeniu. Wtedy to Piotr Wilam (pierwszy inwestor Grona) i przedstawiciel Intel Capital - ramienia inwestycyjnego największego na świecie producenta procesorów - nie chcieli udzielić absolutorium prezesowi spółki Robertowi Rogacewiczowi. Do zmian jednak nie doszło, bo nie pozwoliła na to struktura właścicielska.

Teraz popularność Grona nie jest już tak duża jak po narodzinach serwisu. Po spektakularnym wejściu na rynek w 2004 r. z roku na rok serwisowi przybywało 300-400 tys. użytkowników. Szczytem okazała się liczba 1,5 mln. Później część użytkowników odebrały Nasza-klasa i Facebook. Teraz Grono ma ok. 1 mln wiernych użytkowników.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów