Audyt największego operatora robiony jest co roku. Zleca go Urząd Komunikacji Elektronicznej firmie wybranej w
przetargu. Po raz pierwszy od kilku lat audytor zakwestionował sposób wyliczenia kosztów przez Telekomunikację Polską.
Uznał, że w większości przypadków największy gracz zawyża wyliczone przez siebie koszty. I to znacznie - koszt abonamentu za analogowe łącze w ramach usługi WLR (TP oddaje operatorowi alternatywnemu w dzierżawę swój kabel telefoniczny) Telekomunikacja wyliczyła na 28,37 zł, zdaniem audytora powinno to być 7,07 zł. Podobnie jest z BSA (dzierżawienie kabla internetowego): TP - ok. 21 zł, audytor - zaledwie 1,60 zł. Koszt LLU (pozwala operatorom alternatywnym podpiąć się do centrali TP i oferować abonentom najbardziej wyszukane usługi z
wideo na żądanie włącznie) to zdaniem byłego monopolisty 28 zł, zdaniem Ernst & Young 7 zł.
Skąd takie różnice? Według E&Y operator wrzuca w koszty wszystkie łącza, które ma, a nie tylko te, które są aktywne.
Anna Streżyńska, prezes UKE, podkreśla, że wyniki audytu nie są danymi, które bezwzględnie musi zastosować, choć potwierdzają zarzuty, że TP koszty zawyża. To jednak tylko jeden z elementów, na podstawie których będzie ustalać hurtowe ceny usług.
- Gdybyśmy zastosowali ceny z audytu, operatorzy nie mieliby możliwości inwestowania. Tymczasem inwestycje w infrastrukturę są teraz najważniejsze. Ciągle są w Polsce miejsca, gdzie nie dociera kabel operatora, a mieszkańcy nie mogą liczyć na porządny internet - tłumaczy.
Z tego też powodu Streżyńska chce wymóc inwestycje na TP. - Oczekujemy od nich wieloletnich inwestycji na przyzwoitym poziomie. - Rozmawiamy o tym i jestem dobrej myśli, choć rozmowy nie należą do najłatwiejszych - zapewnia.
Co o wynikach audytu sądzi TP? Zdaniem jej przedstawicieli - zawartym w opublikowanym wczoraj komunikacie - przyjęcie interpretacji audytora sprawiłoby, że "koszty funkcjonowania istniejącej sieci telekomunikacyjnej ponosiliby wyłącznie abonenci TP, na których przerzucane byłyby koszty napraw linii abonentów korzystających z usług operatorów alternatywnych. TP nie może zaakceptować takiego rozwiązania (...)".