Biznes Ludzie Pieniądze

Kompania Piwowarska zamyka browar Kielce

Marcin Sztandera
08.09.2009 , aktualizacja: 08.09.2009 20:20
A A A Drukuj
We wtorek Kompania Piwowarska poinformowała o jego zamknięciu i zwolnieniu 130 osób.Od zarządu usłyszeliśmy, że nie opłaca się produkować piwa w Kielcach - relacjonują pracownicy.
Browar Kielce
Fot. Jarosław Kubalski / AG
Browar Kielce
O zamknięciu browaru pracownicy dowiedzieli się na spotkaniu, które rozpoczęło się o godz. 14, tuż po zakończeniu zmiany. - Przyjechał zarząd z Poznania. Usłyszeliśmy, że kompania ma za duże moce produkcyjne i nie opłaca się produkować piwa w Kielcach - opowiadał pan Mirosław, który w browarze pracuje od dziewięciu lat. Nie ukrywa swojego rozgoryczenia. - Pewnie teraz czeka mnie bezrobocie, bo o pracę w moim wieku będzie trudno - dodał.

Inni pracownicy byli równie rozgoryczeni. - W sumie nie jestem zaskoczony. Nie spodziewaliśmy się niczego dobrego od Kompanii Piwowarskiej po tym, jak zwolnili 70 osób w marcu i zamknęli linie produkcyjne - mówią.

Rzeczywiście, zamknięto wtedy dwa z trzech działających linii produkcyjnych. Na tej, która została, produkowane jest piwo Żubr, Dębowe i Wojak.

Teraz pracę ma stracić 110 pracowników browaru i co trzeci pracownik działającego w Kielcach centrum dystrybucyjnego. W sumie bez pracy zostanie 130 osób. W całym kraju po redukcji zatrudnienia w centrach dystrybucyjnych zwolnionych zostanie kolejnych 60 osób.

Paweł Kwiatkowski, rzecznik prasowy KP, tłumaczy taką decyzję względami ekonomicznymi. - To efekt kryzysu. Klienci rzadziej decydują się na zakup piwa i w efekcie cała branża po raz pierwszy od 1989 r. odnotowała spadek sprzedaży. W ciągu 12 miesięcy wyniósł on aż 7 proc. Co gorsza, nie widać poprawy - twierdzi rzecznik.

Podkreśla, że spadek sprzedaży to również efekt m.in. drastycznej podwyżki akcyzy. - Podskoczyła ona w marcu aż o 13 proc. W takiej sytuacji okazało się, że KP ma aż o 3 mln hektolitrów za duże moce produkcyjne. To oznacza, że jeden browar jest niepotrzebny, a w Kielcach koszty produkcji z uwagi na technologię są największe - tłumaczy rzecznik.

Z tymi argumentami nie do końca się zgadza Mariusz Kułaga z zakładowej "S". - W browarach w Poznaniu i Tychach pracują na cztery zmiany i w soboty. W Kielcach pracowała teraz jedna linia na dwie zmiany. Może wystarczyłaby odrobina dobrej woli - mówi związkowiec.

Pracownicy spekulują, że KP, która w 2007 r. kupiła ówczesny Browar Belgia za ok. 65 mln euro, chodziło tylko o przejęcie marki i 4 proc. udziału w rynku. - Przecież my byliśmy dla nich konkurencją - mówi jeden z mężczyzn.

- To nieprawda. W 2007 r. prognozy mówiły o dalszym wzroście sprzedaży na rynku i bardzo nam zależało na powiększeniu mocy produkcyjnych. Potem doszło do spadku, którego nikt nie mógł przewidzieć - mówi Kwiatkowski. Rzeczywiście zapowiadano wtedy rozwój browaru.

Wczoraj mówiono, że do końca tygodnia ma normalnie pracować warzelnia, a do 15 października rozlewnia. Do tego czasu niemal wszyscy pracownicy dostaną wypowiedzenia. Zostanie tylko niewielka grupa do pilnowania zakładu. W oficjalnym komunikacie KP zapewnia, że wszyscy zwalniani pracownicy otrzymają odprawy wynikające z zawartego już przy poprzednich zwolnieniach porozumienia. - Na 22 września zaplanowano kolejną turę rozmów na ten temat - zapowiada Kułaga. W oficjalnym komunikacie KP obiecuje też m.in. wsparcie w przygotowaniu do poszukiwania nowych miejsc pracy.

Co się stanie z samym zakładem? - Elementy linii zostaną sprzedane prawdopodobnie za granicę. Jeśli chodzi o nieruchomości, to jeszcze nie ma decyzji - twierdzi rzecznik Kwiatkowski.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów