Ugoda zawarta z
Google'em przez amerykańskich wydawców dotyczy projektu Google Book Search. Polega on na skanowaniu książek znajdujących się w amerykańskich bibliotekach. Internetowy gigant zeskanował już ponad 7 mln tomów. Większość z nich to starsze, niewznawiane od lat pozycje. Jednak są wśród nich książki wciąż chronione.
Ugoda zawarta z Google'em w
USA daje wydawcom 63 proc. dochodów z tytułu wykorzystywania ich książek online. Ponadto koncern zobowiązał się do wydania 125 mln dol. na stworzenie rejestru praw autorskich.
Sprawa dotyczy jednak nie tylko wydawców amerykańskich, gdyż w bibliotekach za oceanem znajdują się pozycje wydawców z innych krajów, w tym z Polski. Jeśli któryś z nich nie chciał być objęty ugodą, mógł wypełnić specjalny formularz w sieci. Ci, którzy tego nie zrobili, zostali objęci ugodą automatycznie. Ostateczne wysłuchanie stron w tej sprawie zaplanowano w sądzie na 7 października.
Projekt ten rodzi kontrowersje także w Europie. Podczas poniedziałkowej debaty w Komisji Europejskiej przedstawiciele Google'a obiecali, że zablokują w swojej bazie zeskanowanych książek te, które wciąż można kupić w Europie, choć nie są one dostępne w USA. "Takie książki będą wyświetlane użytkownikom amerykańskim tylko pod warunkiem, że jasno zgodzą się na to właściciele praw autorskich" - poinformował Google w komunikacie.
Pomysłom amerykańskiego giganta otwarcie sprzeciwia się francuskie ministerstwo kultury. "Projekt nie jest zgodny z prawem chroniącym własność intelektualną ani z prawem konkurencji oraz stanowi zagrożenie dla różnorodności kulturowej" - napisał resort w swoim wniosku złożonym w nowojorskim sądzie.