O rosyjskim rządowym kredycie na
import gazu premier Rosji Władimir Putin będzie rozmawiać z premier Ukrainy Julią Tymoszenko na październikowym szczycie w Charkowie - napisały "Wiedomosti", powołując się na anonimowe źródło w rosyjskim rządzie. O takim kredycie szefowie rządów Rosji i Ukrainy mieli rozmawiać już tydzień temu w Sopocie, jak zapowiadał przed wizytą Putina w Polsce Jurij Uszakow, wiceszef kancelarii premiera Rosji. Już na początku roku rząd Tymoszenko poprosił rząd Putina o 4,5 mld dol. kredytu na import gazu.
- Na razie nie rozważamy możliwości przyznania kredytu Ukrainie - powiedział wczoraj minister finansów Rosji Aleksiej Kudrin. I podkreślił: - To wymaga dodatkowych negocjacji o warunkach pożyczki.
Według Kudrina na razie rząd Rosji oczekuje, że Kijów dostanie nowe pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ale to wcale nie jest takie pewne, bo
Ukraina nie wypełnia programu reform branży gazowej ustalonych z
MFW. Jednym z nich było podniesienie cen gazu dla ludności o 30 proc. od września. Ale podwyżkę zamroził sąd na Ukrainie, na wniosek związków zawodowych. Podwyżkę przesunięto na październik, ale nie wiadomo, czy zostanie wprowadzona. Bo premier Tymoszenko już zapowiedziała, że w tym roku gaz dla ludności nie zdrożeje.
Wstrzymanie reform branży gazowej może też podważyć uzgodnienia rządu Ukrainy z Komisją Europejską i międzynarodowymi instytucjami finansowymi. Latem przyznały one Ukrainie 1,7 mld dol. na modernizację ukraińskich gazociągów, pod warunkiem wprowadzenia przez Kijów europejskich przepisów w gazownictwie. Byłby to pierwszy krok do integracji Ukrainy z UE, czemu
Moskwa ostro się sprzeciwia.
Doniesienia o kredycie na import gazu przypominają "marchewkę", którą
Rosja chce odciągnąć Ukrainę od integracji z UE. "Kijem" było wystąpienie prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, który w poniedziałek zakazał Gazpromowi wprowadzania zamian na korzyść Ukrainy w podpisanych w tym roku kontraktach gazowych.