Za uncję szlachetnego kruszcu (ok. 31 gramów) płacono we wtorek 1007 dol. Rekord wszech czasów ustanowiony w drugiej połowie marca 2008 r. wynosi 1032 dol.
Złoto jest tak poszukiwane przez inwestorów, bo w coraz słabszej kondycji jest amerykański dolar, w którym handluje się na giełdach metali. Złoty kruszec określa się w slangu finansowym mianem "bezpiecznej przystani", bo jego zakup zabezpiecza posiadaczy dolarów. Jeśli waluta
USA nadal będzie tracić do jena japońskiego czy euro, to zainwestowana wcześniej w
złoto utrzyma swoją wartość, a może przynieść ekstra zysk, jeśli kurs złota zostanie spekulacyjnie wywindowany.
Gdy półtora roku temu złoto po raz pierwszy w historii przebiło psychologiczny próg 1 tys. dol. za uncję, dolar był tak słaby, że za euro trzeba było zapłacić ponad 1,50 dol. Obecnie
kurs euro wynosi tylko 1,44 dol., ale wielu ekonomistów przewiduje, że dolar będzie nadal tracić na wartości. Kasandryczne prognozy mówią, że za europejską walutę trzeba będzie zapłacić nawet 1,60 dol. Obecne zakupy złota mogą być próbą wyprzedzenia wydarzeń na rynku walutowym, czyli dalszej przeceny dolara. Inwestorów mających w portfelach "mocne" waluty, np. euro, stać na więcej i kupowane za dolary metale szlachetne i surowce, jak np. miedź, są dla nich relatywnie tańsze.
Lokowanie w surowce i metale szlachetne to również sposób na zabezpieczenie kapitału przed spodziewanym wzrostem inflacji, który będzie następstwem wpompowania przez rząd USA setek miliardów dolarów w gospodarkę.
Wzrostowi cen złota może sprzyjać też rychły koniec globalnej recesji, co oznacza większe wydatki konsumentów, np. na wyroby jubilerskie. Około 60 proc. rocznej produkcji złota idzie na potrzeby przemysłu jubilerskiego. Wyroby ze złota są szczególnie popularne w Chinach i Indiach, które wcale nie przeżywają recesji, a na rynku wewnętrznym rośnie tam popyt dzięki zmasowanej akcji kredytowej. Złoto używane jest też w wychodzącej z zapaści
motoryzacji i zaawansowanej elektronice.
Na rynku złota zawsze aktywne były także spekulacyjne fundusze typu hedge, które lokują ogromne kapitały w
kontrakty terminowe, nie mając wcale zamiaru kupować fizycznie złota. I przyczyniają się w ten sposób do windowania ceny.